Sprawa Francka Ribéry

M_k

9 czerwca 2009, 12:43

114 komentarzy
Powoli, ale konsekwentnie. Oto taktyka obrana przez Barcelonę dla sprowadzenia Francka Ribéry. Zadanie nie jest proste, gdyż o zawodnika starają się takie firmy jak Real Madryt czy Manchester United. Dla Josepa Guardioli Francuz jest priorytetem. Wszyscy mają nadzieję, że piłkarz wkrótce przywdzieje bordowo-granatowy trykot.

Misterne podchody

Sprawa ucichła na kilka dni za sprawą strategii Bayernu Monachium, który czeka na kolejne oferty. Odejście Francka wydaje się przesądzone, ale Bawarczycy zamierzają z tej okazji stworzyć coś w rodzaju aukcji, mającej na celu wyciśnięcie za piłkarza największej możliwej kwoty. FC Barcelona nie chce jednak czynić z Ribéry'ego sprawy "życia lub śmierci". Jeszcze raz daje o sobie znać rozsadek Laporty, nie pozwalający mu na wydawanie szalonych kwot na transfery.

Duma Katalonii negocjuje zarówno z Bayernem, jak i z samym zawodnikiem. Klub ma nadzieję, że zwycięży w tej rozgrywce. W sprawie warunków kontraktu wszystko wydaje się być uzgodnione. Pomimo że nie będą małe, zarobki piłkarza nie przekroczą jednak możliwości finansowych Barçy. Wpływy Francka mogą się jeszcze zwiększyć w przypadku udanych występów lub zdobywania przez klub kolejnych tytułów.

Rozmyślania na bawarskiej łące

Ribéry chce wybrać Barcelonę z kilku powodów. Pierwszym z nich jest styl gry jaki prezentuje drużyna Guardioli. Zespół czeka na lewoskrzydłowego wysokiej klasy, toteż droga do stania się wielką gwiazdą byłaby przed Franckiem otwarta, gdyby tylko podołał wyzwaniu. Natomiast w Realu Madryt byłby jednym z wielu w przeplatance gwiazd, jaką właśnie zaczął tkać Florentino Pérez. Bez wątpienia pod tym względem Barça jest bardziej kuszącą alternatywą.

Przeszkodą w planach transferowych Dumy Katalonii może być Zinedine Zidane. Były reprezentant Francji właśnie został doradcą Péreza Realu i klub ze stolicy chce rzucić na szalę negocjacji jego autorytet.

Ribéry stara się sprawiać wrażenie, że traktuje propozycję Realu z przymrużeniem oka. "Pérez? A kto to jest?" - żartował na antenie francuskiej TF 1. Jednak już po chwili dodał poważnie: "Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja. Jeszcze nic nie postanowiłem. Moje położenie nie jest tak proste jak się wydaje. Mam kontrakt z Bayernem do 2011 roku i jest mi tu dobrze. Spędziłem tu wspaniałe dwa lata. Zobaczymy...".

Na audiencji u Jego Ekscelencji

FC Barcelona jest w ciągłym kontakcie z bawarskim klubem, szczególnie z prezydentem Franzem Beckenbauerem. Nie tak dawno informowano, że zawiązało się nieoficjalne porozumienie z zawodnikiem, lecz wiadomo, iż ostatnie słowo w tej kwestii należy właśnie do Cesarza.

Beckenbauer otwarcie stwierdza, że Bayern ma w tej chwili dwie drogi postępowania: albo podpisze z Ribéry'm nowy kontrakt, albo pozwoli mu odejść. W wywiadzie dla "Das Bild" legenda niemieckiej piłki przyznała jednak, że Francuz chce odejść i przedłużenie z nim umowy będzie bardzo trudne.

50 mln? Na waciki...

Real jest w stanie zaoferować niezłe pieniądze za piłkarza, może też dorzucić w rozliczeniu kilku bardzo solidnych zawodników (Sneijder, Van der Vaart, Robben...), lecz Bayern nie chce podobno żadnych wymian i żąda gotówki. Potrzebuje funduszy na zakontraktowanie Mario Gómeza (ok. 35 milionów Euro) i Anatolija Timoshucka (ok. 11 milionów). Barcelona ze swojej strony może zaoferować pieniądze plus opcję wymiany na Aleksandra Hleba.

Ulrich Hoeneß, od 1979 roku pełniący funkcję menadżera Bawarczyków, wypowiedział niedawno znamienne słowa. "Jeśli pan Pérez zechce porozmawiać o Francku Ribéry, to jestem gotów wsiąść w samolot choćby zaraz" - podobne kwestie wygłaszane przez włodarzy Bayernu wskazują, że licytacja już się rozpoczęła. Do gry dołączyła się też podobno Chelsea Londyn, która oferuje 50 mln Euro. Hoeneß stwierdził z przekąsem, iż za taką kwotę może sprzedać najwyżej jedną nogę Francuza...

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (114)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze