Wielcy niedocenieni

makaj

31 maja 2009, 14:27

94 komentarze
Krótko po środowym finale, na jednym z polskich portali, znaleźć można było sondę: "Kto był najlepszym piłkarzem finału Ligi Mistrzów?" Z około 100 000 głosów redaktorzy wyłonili zwycięzców. I tak pierwsze miejsce z dużą przewagą zajął Messi, kolejne zaś Iniesta, Xavi i Puyol. Nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że często kibice oddają głosy na swoich ulubionych piłkarzy, nie zaś na tych, którzy naprawdę na miano takie zasługują.

Nie chcę z drugiej strony polemizować z kibicami, gdyż każdy ma prawo mieć swoje zdanie i jeśli ktoś za najlepszego zawodnika finału uzna Pedro to w porządku. Moim artykułem nie chcę też odbierać chwały wyżej wymienionym piłkarzom, bo na pewno zasługują na miano bohaterów.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na piłkarzy, którzy są gwiazdami, bohaterami i stanowią trzon ekipy, a pomijani są w wielu głosowaniach i plebiscytach - Eto'o i Pique.

Młody gniewny

Kiedy Eto'o przybył do Europy, by grać w Realu Madryt, już na starcie miał pod górkę. Działacze niespecjalnie pomagali nastolatkowi przystosować się do zmiany otoczenia, nie widzieli w nim też wielkiej gwiazdy, w efekcie czego młodziutki napastnik wylądował w przeciętnej Mallorce. Tam pokazał, na co go stać i po kilku latach gry na Balearach przeszedł do Barcelony. Dopiero w stolicy Katalonii talent Eto'o eksplodował. Kameruńczyk strzelał wiele bramek i na każdym kroku podkreślał nienawiść do Realu, który go zwyczajnie olał. Fakt, włodarze madryckiego klubu mogli pluć sobie w brodę, gdyż zwyczajnie przegapili wielką grudę złota w swoim obszernym sicie i wypuścili ją z powrotem do wody.

Ale po kilku latach gry i wielu strzelonych dla Barçy bramkach, Eto'o znów stał się niechciany. Nowy trener drużyny z Camp Nou, Josep Guardiola, powiedział wprost: "Szukaj sobie nowego klubu". Szkoleniowiec nie chciał u siebie chimerycznego napastnika, który psuje atmosferę w szatni i poza nią. Ale Eto'o kolejny raz postanowił powalczyć o swoje, pokorniejąc i harując jak wół na treningach. Megaciężką pracą przekonał do siebie trenera, który chyba nie żałuje swojej decyzji, gdyż w kończącym się sezonie Kameruńczyk zdobył ponad 30 goli, walnie przyczyniając się do zdobycia każdego z 3 tytułów. I pomyśleć, że dziś mógłby grać dla Manchesteru City czy Milanu...

Niechciany talent

Pique piłkarsko wykształcił się w Barcelonie, ale pierwsze szlify zbierał w Anglii. W wieku 17 lat przeszedł do ekipy Sir Alexa Fergusona, gdzie nie było mu dane wiele występować. Wypożyczony do Saragossy zagrał świetny sezon, wrócił na Wyspy i... znów siedział na ławie. Był solidnym defensorem, ale nie miał szans przebić się do pierwszego składu, gdzie musiał konkurować z takimi gwiazdorami jak Ferdinand czy Vidić.

W końcu 27 maja 2008 roku Ferguson zdecydował się go sprzedać i lekką ręką oddał Pique do Barçy za marne kilka milionów euro. W miarę upływu czasu obrońca grał coraz lepiej, a w drugiej części sezonu błysnął życiową formą, którą przyćmił występy samego Puyola. Stał się defensorem praktycznie bezbłędnym, a mecz na Santiago Bernabeu, gdzie grał jak profesor i strzelił ostatnią bramkę, na długo zostanie w pamięci kibiców. Tak samo jak 27 maja 2009 roku - w pierwszą rocznicę podpisania kontraktu z Barçą, Pique drugi raz w swojej krótkiej karierze wzniósł w górę Puchar Europy. Finał rozegrał oczywiście perfekcyjnie - pewnie i bezbłędnie, będąc ostoją defensywy.

Na koniec

Kochajmy Iniestę za jego cudowne dryblingi i rajdy. Uwielbiajmy Xaviego za genialny przegląd pola i superdokładne podania. Delektujmy się grą Messiego, największego w świecie piłkarskiego magika. Ale doceńmy też ogromną pracę Eto'o i wiele ważnych bramek dla Barcelony, nie zważając na trudny charakter napastnika i niektóre dość kontrowersyjne wypowiedzi. Umiejmy zobaczyć w Pique obrońcę kompletnego, dorównującego umiejętnościami Puyolowi. Zastanówmy się nieco głębiej nad wielkimi postaciami w FC Barcelonie, które nie zawsze były i są doceniane.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (94)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze