Problemy ze snem Hiddinka
Guus Hiddink stwierdził na łamach angielskich mediów, iż po pierwszym półfinałowym spotkaniu z Barceloną na Camp Nou "praktycznie nie mógł spać", z powodu układania taktyki na środową batalię z Barçą.
"Myślę o różnych wariantach taktycznych. W tym tygodniu miałem tylko długopis i kartkę obok mojego łóżka. Nie mogłem spać po pierwszym meczu półfinałowym".
Chelsea była pierwszą ekipą w tym sezonie, która uniemożliwiła Dumie Katalonii zdobycie bramki na własnym terenie. Niemmiej bezbramkowy remis ani nie zamyka, ani nie otwiera szans na awans do upragnionego finału Ligi Mistrzów dla żadnej z drużyn. Wszystko wyjaśni się w najbliższą środę w Londynie.
"Nasi przeciwnicy mają walecznych zawodników, ale i po naszej stronie są piłkarze, który potrafią grać twardo i zdecydowanie. Jednak to nie wystarczy. Na tym poziomie rozgrywek bardzo ważna jest dyscyplina taktyczna", mówił.
"Cały czas rozgrywam rewanżowe spotkanie w mojej głowie", podkreślił Hiddink, który w 1988 roku wygrał Champions League z PSV Eindhoven. Holender nie oszczędzał żadnej ze swoich gwiazd w wygranym w sobotę (3:1) ligowym meczu z zespołem Fulham. Do składu Chelsea na mecz z Barceloną wróci Ashley Cole, natomiast Ricardo Carvalho i Joe Cole nadal są kontuzjowani.
"Musimy być skoncentrowani", stwierdził Hiddink, który nie ukrywał, iż liczy na pomoc ze strony fanów "The Blues". Z kolei Frank Lampard odniósł sie do krytyki jaka spadła na Chelsea po pierwszym meczu na Camp Nou: "Jest to spowodowane różnym sposobem gry obydwu zespołów jak i lig. W naszej lidze kładzie się nieco większy nacisk na siłę fizyczną. Bardzo ważne jest, aby nasi fani byli głośno i uprzykrzali życie Barcelonie tak jak czyniono nam to na Camp Nou".
[źródło: Sport]
"Myślę o różnych wariantach taktycznych. W tym tygodniu miałem tylko długopis i kartkę obok mojego łóżka. Nie mogłem spać po pierwszym meczu półfinałowym".
Chelsea była pierwszą ekipą w tym sezonie, która uniemożliwiła Dumie Katalonii zdobycie bramki na własnym terenie. Niemmiej bezbramkowy remis ani nie zamyka, ani nie otwiera szans na awans do upragnionego finału Ligi Mistrzów dla żadnej z drużyn. Wszystko wyjaśni się w najbliższą środę w Londynie.
"Nasi przeciwnicy mają walecznych zawodników, ale i po naszej stronie są piłkarze, który potrafią grać twardo i zdecydowanie. Jednak to nie wystarczy. Na tym poziomie rozgrywek bardzo ważna jest dyscyplina taktyczna", mówił.
"Cały czas rozgrywam rewanżowe spotkanie w mojej głowie", podkreślił Hiddink, który w 1988 roku wygrał Champions League z PSV Eindhoven. Holender nie oszczędzał żadnej ze swoich gwiazd w wygranym w sobotę (3:1) ligowym meczu z zespołem Fulham. Do składu Chelsea na mecz z Barceloną wróci Ashley Cole, natomiast Ricardo Carvalho i Joe Cole nadal są kontuzjowani.
"Musimy być skoncentrowani", stwierdził Hiddink, który nie ukrywał, iż liczy na pomoc ze strony fanów "The Blues". Z kolei Frank Lampard odniósł sie do krytyki jaka spadła na Chelsea po pierwszym meczu na Camp Nou: "Jest to spowodowane różnym sposobem gry obydwu zespołów jak i lig. W naszej lidze kładzie się nieco większy nacisk na siłę fizyczną. Bardzo ważne jest, aby nasi fani byli głośno i uprzykrzali życie Barcelonie tak jak czyniono nam to na Camp Nou".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (28)