Wirus FIFA w Barcelonie
Barcelona zanotowała w tym sezonie zaledwie trzy remisy w La Liga, wszystkie tuż po powrocie zawodników powołanych na mecze międzynarodowe. Negatywny bilans tych spotkań pokazuje, że wirus FIFA wydaje się być jedynym i najgroźniejszym wrogiem drużyny Pepa Guardioli w tym sezonie. Remis z Betisem w ubiegłą sobotę był owocem totalnego zdezorientowania drużyny w pierwszej połowie. To potwierdza, że powołania mają wpływ na postawę zawodników, którzy czasem nie do końca mogą pogodzić grę w reprezentacji z grą w klubie. Z dziewięciu punktów straconych dotąd w spotkaniach ligowych, sześć było konsekwencją trzech remisów po meczach reprezentacji narodowych.
Syndrom remisu
Pierwszy remis (1:1) padł z Racingiem na Camp Nou, tuż po przerwie w meczach ligowych, spowodowanej powołaniami na mecze eliminacji do Mistrzostw Świata 2010 (we wrześniu ubiegłego roku). Potem remis z Getafe (1:1), gdy zawodnicy wrócili ze środowych meczów w listopadzie. Dokładnie ta sama sytuacja miała miejsce w ostatni weekend. Wyjątkiem był mecz z Athletic Bilbao po październikowych meczach towarzyskich. Na San Mames Blaugrana zdołała pokonać rywali zaledwie 1:0. Było to wymęczone zwycięstwo, z niewieloma okazjami strzeleckimi. Największą gwiazdą był Victor Valdés, który bronił jak natchniony, Barcelona grała natomiast bez Xaviego i Messiego.
Nic dziwnego więc, że w meczach eliminacji Ligi Mistrzów, kiedy w lecie Barça walczyła o awans z Wisłą Kraków, ta sama drużyna, która zwyciężyła na Camp Nou 4:0, potrafiła przegrać w rewanżu 0:1. Mecz w Krakowie odbywał się kilka dni po terminie międzynarodowych spotkań towarzyskich. Podsumowując, z pięciu meczów rozgrywanych po zmaganiach reprezentacji, Barça wygrała raz i trzy razy zremisowała. Jedno spotkanie zakończyło się porażką, na szczęście drużyna Guardioli miała przed rewanżem z Wisłą solidną zaliczkę po spotkaniu na Camp Nou.
Całe szczęście, że występy piłkarzy Dumy Katalonii w zespołach narodowych nie spowodowały u nich żadnych urazów, na pewno miały jednak wpływ na ich formę. Trener Pep Guardiola przez cały sezon stara się prowadzić rotację zawodników podstawowego składu, aby dodatkowe wysiłki, ponoszone przez reprezentantów, miały jak najmniejszy wpływ na ich grę w meczach La Liga. Poza spotkaniami międzynarodowymi, każdy z zawodników ma przed sobą 38 spotkań ligowych w sezonie - to duża liczba, a do każdego zawodnicy muszą podchodzić z zaangażowaniem i wysiłkiem, nie zapominając o stresie związanym z podróżami.
[źródło: Mundo Deportivo]
Syndrom remisu
Pierwszy remis (1:1) padł z Racingiem na Camp Nou, tuż po przerwie w meczach ligowych, spowodowanej powołaniami na mecze eliminacji do Mistrzostw Świata 2010 (we wrześniu ubiegłego roku). Potem remis z Getafe (1:1), gdy zawodnicy wrócili ze środowych meczów w listopadzie. Dokładnie ta sama sytuacja miała miejsce w ostatni weekend. Wyjątkiem był mecz z Athletic Bilbao po październikowych meczach towarzyskich. Na San Mames Blaugrana zdołała pokonać rywali zaledwie 1:0. Było to wymęczone zwycięstwo, z niewieloma okazjami strzeleckimi. Największą gwiazdą był Victor Valdés, który bronił jak natchniony, Barcelona grała natomiast bez Xaviego i Messiego.
Nic dziwnego więc, że w meczach eliminacji Ligi Mistrzów, kiedy w lecie Barça walczyła o awans z Wisłą Kraków, ta sama drużyna, która zwyciężyła na Camp Nou 4:0, potrafiła przegrać w rewanżu 0:1. Mecz w Krakowie odbywał się kilka dni po terminie międzynarodowych spotkań towarzyskich. Podsumowując, z pięciu meczów rozgrywanych po zmaganiach reprezentacji, Barça wygrała raz i trzy razy zremisowała. Jedno spotkanie zakończyło się porażką, na szczęście drużyna Guardioli miała przed rewanżem z Wisłą solidną zaliczkę po spotkaniu na Camp Nou.
Całe szczęście, że występy piłkarzy Dumy Katalonii w zespołach narodowych nie spowodowały u nich żadnych urazów, na pewno miały jednak wpływ na ich formę. Trener Pep Guardiola przez cały sezon stara się prowadzić rotację zawodników podstawowego składu, aby dodatkowe wysiłki, ponoszone przez reprezentantów, miały jak najmniejszy wpływ na ich grę w meczach La Liga. Poza spotkaniami międzynarodowymi, każdy z zawodników ma przed sobą 38 spotkań ligowych w sezonie - to duża liczba, a do każdego zawodnicy muszą podchodzić z zaangażowaniem i wysiłkiem, nie zapominając o stresie związanym z podróżami.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (10)