Przed meczem Betis - Barcelona
Dzisiaj na Manuel Ruiz de Lopera zmierzą się jedenastki Betisu Sewilla i FC Barcelony. Jesienne spotkanie tych drużyn zakończyło się zwycięstwem Dumy Katalonii, ale droga do trzech punktów nie była wcale łatwa. Po szybkim zdobyciu dwubramkowego prowadzenia, Barça pozwoliła Andaluzyjczykom wyrównać. Zwycięskiego gola Blaugrana uzyskała dopiero na 10 minut przed końcem regulaminowego czasu gry.
Wspominki
Pierwsza bramka w tamtym spotkaniu padła już w 17. minucie. Leo Messi podał do Samuela Eto'o, stojącego przed kordonem obrońców. Kameruńczyk błyskotliwym zwodem wypracował sobie sytuację strzelecką i huknął nie do obrony. Golkiper gości mógł tylko bezradnie obserwować jak futbolówka ląduje pod poprzeczką. Zaledwie pięć minut później ta sama dwójka po raz kolejny rozmontowała defensywę Betisu. Na 10. metrze podanie od Eto'o otrzymał Messi i, pomimo opieki obrońcy, zdołał podprowadzić piłkę pod linię końcową. Mocno zacentrował w pole bramkowe, gdzie czyhał Kameruńczyk, który następnie wykończył całą akcję.
Choć Betis przegrywał dwiema bramkami, wcale nie zamierzał się poddawać. W 59. minucie sędzia odgwizdał rzut wolny dla gości, a stały fragment gry wykorzystał Monzón. Nieco później kolejne trafienie dołożył José Mari. W wyniku chwili nieuwagi obrony bordowo-granatowych, napastnik wyszedł na dobrą pozycję i przelobował Valdésa. Honor FC Barcelony uratował w 80. minucie Gudjohnsen. Islandczyk w akrobatyczny sposób zamknął dośrodkowanie Daniego Alvesa. Po niekonwencjonalnym uderzeniu piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki Castro.
Verdiblancos
Ekipa Betisu zajmuje obecnie czternastą pozycję w tabeli. Przed dzisiejszym bojem statystyka nie przemawia na korzyść gospodarzy. Jeśli brać pod uwagę tylko mecze na własnym boisku, zespół Francisco Chaparro, mając zaledwie 9 punktów na koncie zajmowałby ostatnie miejsce w La Liga. Bilans w znacznym stopniu poprawiają wynik osiągane na wyjazdach. Gdybyśmy w zestawieniu ligi hiszpańskiej uwzględnili tylko spotkania poza własnym stadionem, Betis walczyłby teraz o miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA.
Jeśli chodzi o mecze z czołówką, wyniki Andaluzyjczyków nie imponują. Ekipy takie jak Barcelona, Real Madryt, Villarreal, Atletico czy też Valencia zostawiły w tyle drużynę Betisu. Jedynym przeciwnikiem, z którym podopieczni Chaparro mierzą się jak równy z równym jest ich lokalny rywal. Jesienne derby Sewilli zakończyły się bezbramkowym remisem. Rewanż na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, rozegrany przed tygodniem, przyniósł pierwsze od 12 lat zwycięstwo Betisu na tym obiekcie.
Pomimo niezadowalających wyników w La Liga, Real Betis jest powszechnie postrzegany jako drużyna z dużym potencjałem. W obronie wyróżnia się Nelson, błyskotliwy Portugalczyk przybyły na Manuel Ruiz de Lopera z Benfiki Lizbona. Innym filarem defensywy jest Arturo García "Arzu", na którego Chaparro konsekwentnie stawia od początku sezonu. W przednich formacjach grasuje Achille Emana, solidny piłkarz, który lideruje klubowej klasyfikacji ligowych strzelców. Wtórują mu inni groźni zawodnicy, tacy jak Sergio García i, uwaga, Ricardo Oliveira. Tej zimy napastnik ostatecznie został skreślony z ewidencji Realu Saragossa i powędrował prosto do Betisu, na tak zwane "stare śmieci". Już w swoim pierwszym występie zdołał strzelić gola i przyczynił się do zwycięstwa nad odwiecznym rywalem - Sevillą FC.
Trener Paco Chaparro nie będzie mógł jednak skorzystać ze wszystkich piłkarzy jakich ma w składzie. Osłabienia dotyczą głównie linii obrony. Wspomnieni wcześniej Nelson i Arzu są zawieszeni za kartki, podobnie jak były obrońca Barcelony - Damia Abella. Do ostatniej chwili będą ważyć się losy występu kontuzjowanych Fernando Vegi oraz Juanito.
Goście
Nie ma sensu po raz kolejny rozpisywać się na temat tego jaka to Barcelona jest wielka i wspaniała. Wszyscy wiedzą, że ekipa Guardioli to faworyt spotkania, choć niekoniecznie musi być ono dla niej przyjemne i łatwe do wygrania. W ramach przypomnienia - kilka informacji czysto personalnych. Do Sewilli Blaugrana pojedzie osłabiona brakiem Carlesa Puyola. Niestety, zawodnikowi odnowił się uraz lewego uda, którego nabawił się w meczu z Espanyolem. Rafa Márquez jest zmęczony po reprezentacyjnej wyprawie na drugi koniec oceanu. On i Pique nie wystąpili w meczu ze Sportingiem z powodu konieczności odpokutowania za swoje przewinienia z Santander. Teraz jednak są już gotowi do gry, razem z powracającym po urazie Seydou Keitą. Pełna lista powołanych znajduje się tu
Przed FC Barceloną kolejne ciężkie spotkanie. Betis nie jest łatwym przeciwnikiem, a do tego meczu przystąpi uskrzydlony niedawnym zwycięstwem w derbach Sewilli. Z kolei Duma Katalonii, mimo tego iż wciąż prezentuje oszałamiające tempo, musi w końcu przegrać któryś z ligowych meczów. Jeśli stanie się to dziś wieczorem, chyba nikt nie będzie miał pretensji do Guardioli, bo porażka z takim przeciwnikiem to nie wstyd. Podobny obrót spraw przerwał by też niekończącą się litanię rekordów, jakie Barça i jej zawodnicy ustanawiają w ostatnim czasie. Choć przegrana nie byłaby ujmą, zwycięstwo również jest w zasięgu ręki. Właśnie takiego obrotu spraw życzymy dzisiejszego wieczora piłkarzom FC Barcelony.
Wspominki
Pierwsza bramka w tamtym spotkaniu padła już w 17. minucie. Leo Messi podał do Samuela Eto'o, stojącego przed kordonem obrońców. Kameruńczyk błyskotliwym zwodem wypracował sobie sytuację strzelecką i huknął nie do obrony. Golkiper gości mógł tylko bezradnie obserwować jak futbolówka ląduje pod poprzeczką. Zaledwie pięć minut później ta sama dwójka po raz kolejny rozmontowała defensywę Betisu. Na 10. metrze podanie od Eto'o otrzymał Messi i, pomimo opieki obrońcy, zdołał podprowadzić piłkę pod linię końcową. Mocno zacentrował w pole bramkowe, gdzie czyhał Kameruńczyk, który następnie wykończył całą akcję.
Choć Betis przegrywał dwiema bramkami, wcale nie zamierzał się poddawać. W 59. minucie sędzia odgwizdał rzut wolny dla gości, a stały fragment gry wykorzystał Monzón. Nieco później kolejne trafienie dołożył José Mari. W wyniku chwili nieuwagi obrony bordowo-granatowych, napastnik wyszedł na dobrą pozycję i przelobował Valdésa. Honor FC Barcelony uratował w 80. minucie Gudjohnsen. Islandczyk w akrobatyczny sposób zamknął dośrodkowanie Daniego Alvesa. Po niekonwencjonalnym uderzeniu piłka odbiła się od słupka i wpadła do bramki Castro.
Verdiblancos
Ekipa Betisu zajmuje obecnie czternastą pozycję w tabeli. Przed dzisiejszym bojem statystyka nie przemawia na korzyść gospodarzy. Jeśli brać pod uwagę tylko mecze na własnym boisku, zespół Francisco Chaparro, mając zaledwie 9 punktów na koncie zajmowałby ostatnie miejsce w La Liga. Bilans w znacznym stopniu poprawiają wynik osiągane na wyjazdach. Gdybyśmy w zestawieniu ligi hiszpańskiej uwzględnili tylko spotkania poza własnym stadionem, Betis walczyłby teraz o miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA.
Jeśli chodzi o mecze z czołówką, wyniki Andaluzyjczyków nie imponują. Ekipy takie jak Barcelona, Real Madryt, Villarreal, Atletico czy też Valencia zostawiły w tyle drużynę Betisu. Jedynym przeciwnikiem, z którym podopieczni Chaparro mierzą się jak równy z równym jest ich lokalny rywal. Jesienne derby Sewilli zakończyły się bezbramkowym remisem. Rewanż na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán, rozegrany przed tygodniem, przyniósł pierwsze od 12 lat zwycięstwo Betisu na tym obiekcie.
Pomimo niezadowalających wyników w La Liga, Real Betis jest powszechnie postrzegany jako drużyna z dużym potencjałem. W obronie wyróżnia się Nelson, błyskotliwy Portugalczyk przybyły na Manuel Ruiz de Lopera z Benfiki Lizbona. Innym filarem defensywy jest Arturo García "Arzu", na którego Chaparro konsekwentnie stawia od początku sezonu. W przednich formacjach grasuje Achille Emana, solidny piłkarz, który lideruje klubowej klasyfikacji ligowych strzelców. Wtórują mu inni groźni zawodnicy, tacy jak Sergio García i, uwaga, Ricardo Oliveira. Tej zimy napastnik ostatecznie został skreślony z ewidencji Realu Saragossa i powędrował prosto do Betisu, na tak zwane "stare śmieci". Już w swoim pierwszym występie zdołał strzelić gola i przyczynił się do zwycięstwa nad odwiecznym rywalem - Sevillą FC.
Trener Paco Chaparro nie będzie mógł jednak skorzystać ze wszystkich piłkarzy jakich ma w składzie. Osłabienia dotyczą głównie linii obrony. Wspomnieni wcześniej Nelson i Arzu są zawieszeni za kartki, podobnie jak były obrońca Barcelony - Damia Abella. Do ostatniej chwili będą ważyć się losy występu kontuzjowanych Fernando Vegi oraz Juanito.
Goście
Nie ma sensu po raz kolejny rozpisywać się na temat tego jaka to Barcelona jest wielka i wspaniała. Wszyscy wiedzą, że ekipa Guardioli to faworyt spotkania, choć niekoniecznie musi być ono dla niej przyjemne i łatwe do wygrania. W ramach przypomnienia - kilka informacji czysto personalnych. Do Sewilli Blaugrana pojedzie osłabiona brakiem Carlesa Puyola. Niestety, zawodnikowi odnowił się uraz lewego uda, którego nabawił się w meczu z Espanyolem. Rafa Márquez jest zmęczony po reprezentacyjnej wyprawie na drugi koniec oceanu. On i Pique nie wystąpili w meczu ze Sportingiem z powodu konieczności odpokutowania za swoje przewinienia z Santander. Teraz jednak są już gotowi do gry, razem z powracającym po urazie Seydou Keitą. Pełna lista powołanych znajduje się tu
Przed FC Barceloną kolejne ciężkie spotkanie. Betis nie jest łatwym przeciwnikiem, a do tego meczu przystąpi uskrzydlony niedawnym zwycięstwem w derbach Sewilli. Z kolei Duma Katalonii, mimo tego iż wciąż prezentuje oszałamiające tempo, musi w końcu przegrać któryś z ligowych meczów. Jeśli stanie się to dziś wieczorem, chyba nikt nie będzie miał pretensji do Guardioli, bo porażka z takim przeciwnikiem to nie wstyd. Podobny obrót spraw przerwał by też niekończącą się litanię rekordów, jakie Barça i jej zawodnicy ustanawiają w ostatnim czasie. Choć przegrana nie byłaby ujmą, zwycięstwo również jest w zasięgu ręki. Właśnie takiego obrotu spraw życzymy dzisiejszego wieczora piłkarzom FC Barcelony.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (35)