Samuel Eto'o - pogromca figlarzy
Jimmy Jump - jeden z najsławniejszych w świecie kibiców Barcelony. Niektórzy mają go za frustrata, który wygłupami na stadionach próbuje podciągnąć poczucie własnej wartości. Inni znów uważają, że jest szaleńcem wymagającym leczenia. Ale gdy Jimmy wpada na boisko, aby dokonać kolejnego "występu", nie ma chyba osoby, która nie patrzyłaby na tego ekscentrycznego Katalończyka z pewną dozą sympatii.
Największą sławę przyniósł mu popis na Euro 2004, kiedy wbiegając na murawę, zdołał dopaść Luisa Figo i rzucić mu w twarz flagę FC Barcelona. Jaume Marquet Cot, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, w swojej karierze, "zaliczył" także Grand Prix Hiszpanii Formuły 1 w 2004 roku oraz finał Pucharu Świata w rugby pomiędzy Anglią a RPA w 2007. Pomimo wzmożonej czujności jaka obowiązuje na podobnych imprezach Jimmy'emu zawsze jakoś udaje się przeniknąć poprzez kordon ochrony i pokazać swoją twarz milinom ludzi.
Kibice często zastanawiają się, czy ten szalony jegomość nie jest przypadkiem jasnowidzem. W 2006 roku, podczas półfinału Ligi Mistrzów rozgrywanego pomiędzy Villarrealem i Arsenalem, Jimmy wtargnął na boisko i podarował Thierry'emu Henry koszulkę Barcelony z numerem 14. Francuz, wówczas jeszcze grający w barwach Kanonierów, prezentu nie przyjął. Rok później, po zmianie barw klubowych, Henry otrzymał tę samą koszulkę z rąk Joana Laporty. Na bordowo-granatowym trykocie, który Francuz tak dumnie trzymał podczas prezentacji, widniała liczba, jaką kilkanaście miesięcy wcześniej wybrał dla niego Jimmy Jump.
Jimmy ma w szeregach FC Barcelona prawdziwego pogromcę. Jest nim Samuel Eto'o. W 2004 roku podczas ligowego meczu z Sevillą Jaume podbiegł do piłkarza i założył mu na głowę barretinę, tradycyjną katalońską czapkę. Kameruńczyk po chwili konsternacji złapał Jimmy'ego wpół i nie pozwolił mu uciec przed ochroną. Analogiczna sytuacja miała miejsce w niedzielnym meczu z Racingiem. Po niemal 5 latach panowie znów spotkali się na murawie. Samuel Eto'o błyskawicznie zareagował na pojawienie się intruza. Pomimo protestów kibica, Kameruńczyk siłą zatrzymał go przy linii końcowej i oddał w ręce stróżów porządku. Z całą pewnością podczas kolejnych "występów" Jimmy Jump będzie omijał napastnika Barcelony szerokim łukiem.
[źródło: Własne]
Największą sławę przyniósł mu popis na Euro 2004, kiedy wbiegając na murawę, zdołał dopaść Luisa Figo i rzucić mu w twarz flagę FC Barcelona. Jaume Marquet Cot, bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko, w swojej karierze, "zaliczył" także Grand Prix Hiszpanii Formuły 1 w 2004 roku oraz finał Pucharu Świata w rugby pomiędzy Anglią a RPA w 2007. Pomimo wzmożonej czujności jaka obowiązuje na podobnych imprezach Jimmy'emu zawsze jakoś udaje się przeniknąć poprzez kordon ochrony i pokazać swoją twarz milinom ludzi.
Kibice często zastanawiają się, czy ten szalony jegomość nie jest przypadkiem jasnowidzem. W 2006 roku, podczas półfinału Ligi Mistrzów rozgrywanego pomiędzy Villarrealem i Arsenalem, Jimmy wtargnął na boisko i podarował Thierry'emu Henry koszulkę Barcelony z numerem 14. Francuz, wówczas jeszcze grający w barwach Kanonierów, prezentu nie przyjął. Rok później, po zmianie barw klubowych, Henry otrzymał tę samą koszulkę z rąk Joana Laporty. Na bordowo-granatowym trykocie, który Francuz tak dumnie trzymał podczas prezentacji, widniała liczba, jaką kilkanaście miesięcy wcześniej wybrał dla niego Jimmy Jump.
Jimmy ma w szeregach FC Barcelona prawdziwego pogromcę. Jest nim Samuel Eto'o. W 2004 roku podczas ligowego meczu z Sevillą Jaume podbiegł do piłkarza i założył mu na głowę barretinę, tradycyjną katalońską czapkę. Kameruńczyk po chwili konsternacji złapał Jimmy'ego wpół i nie pozwolił mu uciec przed ochroną. Analogiczna sytuacja miała miejsce w niedzielnym meczu z Racingiem. Po niemal 5 latach panowie znów spotkali się na murawie. Samuel Eto'o błyskawicznie zareagował na pojawienie się intruza. Pomimo protestów kibica, Kameruńczyk siłą zatrzymał go przy linii końcowej i oddał w ręce stróżów porządku. Z całą pewnością podczas kolejnych "występów" Jimmy Jump będzie omijał napastnika Barcelony szerokim łukiem.
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (15)