Przed meczem Barcelona - Espanyol

M_k

29 stycznia 2009, 00:23

38 komentarzy
Niespodzianki nie było. W 20 kolejce ligi hiszpańskiej Numancia, mimo dzielnej postawy, tylko przez 48 minut stawiała opór FC Barcelonie. Co prawda goście zapisali na swym koncie przepiękną bramkę z rzutu wolnego, lecz ta nie mogła już odmienić losów meczu.

W głębinach

Czasami drużyna Guardioli przypomina stado rekinów. Te piękne zwierzęta mogą godzinami przepływać obok nurkujących ludzi pokazując zęby, lecz nie czyniąc żadnej krzywdy. Jednak biada temu, kto podczas pływania nieostrożnie zadrapie swe ciało o podwodną skałę. Żarłacz, obdarzony fenomenalną zdolnością wyczuwania krwi, błyskawicznie odwraca się w stronę swojej ofiary. W głowie nurka na chwilę pojawia się kultowa nuta z filmu "Szczęki", później następuje chwila szamotaniny i wkrótce po odważnym śmiałku zostaje tylko kawałek postrzępionej nogi, smętnie opadający na dno oceanu.

W zeszłym tygodniu Numancia całkiem zręcznie lawirowała w akwenie Camp Nou, pośród wystających skał i bordowo- granatowych rekinów. Brzemienną w skutkach nieostrożność wykazała na początku drugiej połowy. Danie Iniescie wolnej ręki w środku pola, zaowocowało uruchomieniem przez niego prawego skrzydła, gdzie rządzi i dzieli genialny duet Alves- Messi. Po pierwszym ukąszeniu poszło już gładko. Mimo, iż mecz nie zapowiadał się na łatwy, skończyło się jak zwykle. Wynik 4-1 mówi sam za siebie. Z ambitnie grającej Numancii, pod koniec spotkania pozostał tylko spływający w dół okrwawiony strzęp, pulsujący nerwowo w ostatnich konwulsjach.

Czas na Copa del Rey

W czwartkowy wieczór, w ramach rewanżowego meczu Pucharu Króla, na wody Camp Nou wpłynie Espanyol Barcelona. Na swoim terenie gracze Los Pericos nie dali się ugryźć i po 90 minutach utrzymał się bezbramkowy rezultat. Przypisywanie powyższego stanu rzeczy ostrożności pływaków w biało- niebieskich kąpielówkach jest jednak błędem. Tego dnia rekin po prostu nie miał czym kąsać. Bez Eto'o i Henry'ego gra ofensywna szła jak po grudzie. W dodatku okazało się, że niektóre zęby w rybiej paszczy nie są jeszcze dostatecznie ostre (Bojan), bądź po prostu chwieją się tak bardzo (Victor Sanchez), iż niebawem chyba na stałe wylecą ze szczęki naszego drapieżcy. Wprowadzenie na ostatnie minuty Leo Messiego i Xaviego Hernandeza również nie przyniosło rezultatu. Przed nadchodzącym rewanżem, przynajmniej w teorii, trzeba brać pod uwagę wszystkie dostępne scenariusze.

Jeśli Guardiola na poważnie myśli o zdobyciu w tym sezonie Pucharu Króla, musi podejść do tego meczu zdecydowanie "ostrzej". Dobrze byłoby postawić od pierwszych minut na Xaviego i Alvesa, którzy nadają ofensywnej grze Barcelony wyjątkową dynamikę, co pozwoliłoby szybko rozbić szyki obronne rywala. Na upuszczenie Espanyolowi "pierwszej krwi" mógłby przydać się Samuel Eto'o. W boju z Numancią zbliżył się chyba do rekordu swojej kariery w marnowaniu doskonałych okazji strzeleckich. Mimo tego, przed nadchodzącym spotkaniem może raczej być spokojny o miejsce w składzie.

Ciekawą sprawą będzie ustawienie lewej strony. Gra, jaką w ostatnim spotkaniu prowadził tandem Abidal- Henry, raziła w oczy niedokładnością. Na korzyść tego drugiego przemawia zdobycie bramki. Do drużyny wrócił jednak Andres Iniesta i Francuz musi się mocno starać, aby jego młodszy kolega nie wygrał rywalizacji o pozycję na skrzydle.

Po stronie "braków w uzębieniu" naszego rekina można zapisać Seydou Keitę i Rafę Márqueza. Malijczyk kontuzję odniósł wskutek starcia z Kamenim w pierwszym meczu z Espanyolem. W tym samym spotkaniu urazu nabawił się Márquez. Choć obydwaj już trenowali z zespołem, to przypuszczalnie zobaczymy ich dopiero w ligowym starciu z Santander.

Czy zagra Leo Messi? Najprawdopodobniej tak, choć wielu kibiców chciałoby zapewne, aby odpoczywał jak najwięcej bo decydująca faza sezonu dopiero przed nami, a przecież licho nie śpi... Poza tym nie wiadomo jak na formę Argentyńczyka przełożyła się kampania wyborcza Florentino Pereza. Ostatnio bowiem nasz crack zajmuje się głównie dementowaniem plotek o jego rzekomym odejściu do Realu Madryt.

Co słychać za miedzą

Na korzyść ekipy Guardioli przemawia jeden zasadniczy fakt. Espanyol jest obecnie w beznadziejnej sytuacji. Maurizio Pochettino to już trzeci trener Los Pericos w obecnych rozgrywkach. Po fatalnych występach z posadą szkoleniowca pożegnał się Titin Márquez. Jego następca Jose Manuel Esnal, również nie imponował osiąganymi rezultatami. Po styczniowym meczu z Malagą, przegranym aż 0-4, Danielowi Sanchezowi Llibre puściły nerwy i zwolnił popularnego "Mane". Stanowisko zajął Pochettino, który po swoim przyjściu zastał w drużynie istny szpital. Efekty tego zobaczymy także w jutrzejszym spotkaniu. Nie zagrają takie nazwiska jak m.in Raul Tamudo czy Luisa García.

Mamy więc sytuację plażowicza, który nieroztropnie zapuścił się zbyt daleko od brzegu. Biedak bije rozpaczliwie rekami o powierzchnię wody, licząc, że to pomoże mu w walce z szybko nadpływającym rekinem. I pływak, i ryba wiedzą co się zaraz stanie, jednak ten pierwszy musi stawić czoła niebezpieczeństwu. Objaśnienie? Plażowicz to Espanyol. Rekin to FC Barcelona. Woda to Camp Nou a derby to derby... Trzeba wziąć na cel te niebiesko- białe slipy i najlepiej jeszcze podczas pierwszej połowy załatwić sprawę awansu. Do dzieła.

Przypuszczalne składy:

Barcelona: Pinto; Dani Alves, Cáceres, Piqué, Sylvinho; Xavi, Yaya Touré, Busquets; Messi, Eto'o (Bojan?), Iniesta.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (38)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze