Przed meczem Barcelona - Deportivo

M_k

17 stycznia 2009, 00:56

87 komentarzy
O ile grudzień był miesiącem obfitującym w wielkie klasyki, to styczeń jest czasem wzmożonej aktywności zawodników i sztabu szkoleniowego Barçy związanej z dużą liczbą spotkań w terminarzu. Być może wywołują one mniejsze emocje niż boje z Valencią czy Realem Madryt, lecz są tak samo ważne na drodze do końcowych sukcesów. Dzisiaj FC Barcelonie przyjdzie mierzyć się z Deportivo. Pozycja, jaką w tabeli zajmują piłkarze Lotiny, wskazuje, że klub ten aspiruje do ścisłej czołówki. W dodatku gracze z La Coruna zaprzepaścili niedawno szansę na Copa del Rey, więc co najmniej do 22 lutego (starcie z Aalborg BK w 1/16 Pucharu UEFA) będą skupieni na rozgrywkach ligowych. Istnieje więc uzasadnione przypuszczenie, iż Barçę czeka kolejny trudny mecz.

My

Na korzyść ekipy Pepa Guardioli przemawiają statystyki. Z dziewięciu spotkań La Liga na swoim terenie FC Barcelona nie przegrała żadnego, natomiast wygrała aż siedem. Dwa remisy nie wpływają w znaczącym stopniu na ogólny wizerunek Barçy, jako hegemona własnego boiska. U siebie Duma Katalonii posiada fenomenalną średnią 3,44 strzelonej bramki na mecz, natomiast w przypadku przeciwników grających na Camp Nou ten sam wskaźnik wynosi 0,77. Na obiekcie tym Katalończycy trafiają do siatki co 30 minut. Rywale - aż co 135 minut. Liczby sprawiają, że wytypować faworyta dzisiejszego starcia naprawdę nie jest trudno.

W poprzednim spotkaniu ligowym, mimo równie miażdżących statystyk wyjazdowych, FC Barcelonie wcale nie poszło łatwo. Słabiutka Osasuna była bardzo bliska sprawienia sensacji i mało brakowało, aby piłkarze Guardioli wracali z Nawarry ze spuszczonymi głowami. Około 75. minuty tamtego spotkania zadowoleni kibice innych klubów hiszpańskiej czołówki zacierali ręce. Oto bowiem niekwestionowany lider La Liga przegrywał z ostatnią drużyną tabeli! Jednak fiesta została szybko przerwana. Xavi wespół z Messim w ciągu kilku minut usunęli wszelkie "anomalie" na tablicy wyników i tym razem obyło się bez niespodzianki.

Na uwagę zasługuje fakt, iż w ostatnich meczach FC Barcelona podejrzanie często traci bramki. W spotkaniu z Mallorcą pierwsza musiała odrabiać straty. To samo dotyczy rewanżu z Atletico. W Pampelunie dała sobie strzelić nawet dwa gole. Czy jest to początek jakiegoś głębszego kryzysu formacji defensywnej zespołu, czy raczej efekt "wdrażania się" piłkarzy po przerwie świąteczno-noworocznej? Nie bez znaczenia jest też zapewne ciągła żonglerka składem, którą stosuje Guardiola w tym obfitującym w mecze okresie. Rotacja ma w założeniach utrzymać świeżość graczy pierwszego zespołu i dawać szanse gry piłkarzom z ławki. Można się jednak spodziewać, że dzisiaj Pep raczej zrezygnuje z tej metody, stawiając na najmocniejszą obsadę linii obrony. Ta sama hipoteza dotyczy zresztą zarówno pomocy jak i ataku.

Oni

Ostatnimi czasy los nie jest zbyt łaskawy dla zespołu z La Corunii. Z czterech spotkań rozegranych po bożonarodzeniowej pauzie przegrali aż trzy. Wszystkie porażki zanotowali z Sevillą, ponieważ układ kalendarza spowodował, że ligowy bój dwóch jedenastek wypadał akurat pomiędzy ich meczami w Copa del Rey. W roku 2009 stracili aż 9 goli co nie jest optymistyczną wróżbą przed wizytą na Camp Nou. Po dzisiejszym spotkaniu na Deportivo czeka w styczniu jeszcze Real Madryt, a na dobry początek lutego - Villarreal.

Statystyki ekipy z Estadio Municipal de Riazor również nie należą do imponujących. Podopieczni Lotiny wygrali tylko 1/3 ogółu spotkań na boiskach rywali. Strzelili tam zaledwie 9 bramek, natomiast stracili 13. W meczach poza swoim terenem gol dla Deportivo pada średnio co 90 minut. Ostatnią taką bramkę zdobył 4 stycznia Bodipo w 34. minucie meczu z Sevillą. Jeśli więc trzymać się suchych liczb, to szczyt wyjazdowej aktywności snajperów z La Corunii wypadnie gdzieś około końcówki pierwszej połowy spotkania z Barceloną...

Do boju!

W interesie drużyny Guardioli leży, aby powyższa statystyka nie wypełniła się dziś na Camp Nou. Choć takie spotkania jak z Osasuną ogląda się z zapartym tchem, to jednak wszyscy woleli by zobaczyć pewne zwycięstwo à la Valladolid. A więc po pierwsze: nie dać sobie strzelić gola. Po drugie: samemu strzelić ich co najmniej dwa, a najlepiej od razu na początku. Takiego meczu byśmy sobie życzyli, bo chyba nikt nie dopuszcza do siebie myśli, żeby wspaniała passa FC Barcelony miałaby zostać przerwana właśnie z Deportivo.

Prawdopodobne składy:

Barcelona: Valdés; Abidal, Puyol, Márquez, Alves; Toure, Iniesta, Xavi; Henry, Eto'o, Messi.

Deportivo: Aranzubia; Felipe Luis, Ze Castro, Lopo, Manuel Pablo, Juan Rogriguez, Sergio, Guardado, Verdu, Lafita, Bodipo.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (87)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze