Magiczny kapitan Iniesta
W minioną środę, Andres Iniesta podczas meczu na Camp Nou, w którym rywalem Barçy było Atletico Madryt, miał na swoim lewym ramieniu żółto-czerwoną opaskę kapitana. Był to pierwszy raz, kiedy Hiszpan wyprowadził drużynę Guardioli na murawę największego stadionu w Europie. "Było to dla mnie bardzo ważne wydarzenie, to wspaniały moment w mojej karierze, którego nigdy nie zapomnę. Kiedy publiczność skandowała moje nazwisko byłem bardzo podekscytowany", stwierdził pomocnik Dumy Katalonii. Iniesta powrócił po kontuzji mając wielki wkład w zwycięstwo nad zespołem dowodzonym przez Javiera Aguirre.
Osoba Andresa już od jakiegoś czasu spotyka się z olbrzymim uznaniem fanów zasiadających na Camp Nou. Jest on jednym z idoli publiczności. Teraz po wyleczeniu kontuzji Iniesta będzie musiał powalczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Ostatnimi czasy Guardiola częściej decyduje się wystawiać filigranowego pomocnika na lewym skrzydle ataku, w takim wypadku będzie musiał on powalczyć z Thierry'm Henry, który w tym sezonie prezentuje znacznie wyższy poziom, aniżeli w poprzednim.
Pokora, która go charakteryzuje
Od momentu przybycia do "Serca Katalonii" Andres pozostaje tym samym człowiekiem. Jeśli wychowanek Barçy będzie prowadził się jak dotychczas zapisze się złotymi zgłoskami w historii FC Barcelona. 'Blada Twarz' twierdzi, iż jest w Barcelonie po to, aby pomagać drużynie w odnoszeniu sukcesów "To bardzo ważne, aby moje postawa przynosiła korzyść dla zespołu, tylko tyle. Chcę dalej ciężko pracować, aby osiągnąć wyznaczone cele", kontynuował Iniesta.
Zdobyć Puchar Króla
Puchar Króla jest jednym z trofeów, którego w swoim dorobku nie ma jeszcze Iniesta. W związku z tym stwierdził: "Bez wątpienia jest to jeden z naszych celów, tak samo ważny jak inne". "Finał Copa del Rey oraz Ligi Mistrzów wywołuje wielkie emocje na stadionie oraz wśród całego społeczeństwa... Mecze finałowe są najpiękniejszymi pojedynkami. Chciałbym, aby dane było mi w nich zagrać", kontynuował piłkarz urodzony w Fuentealbilla.
Na tę chwilę Iniesta nie ma zamiaru dyskutować o 'potrójnej koronie': "Powinniśmy skupić się na treningu, gdyż do końca sezonu jeszcze dużo czasu i wszystko może się zdarzyć, powinniśmy podążać krok po kroku".
[źródło: Mundo Deportivo]
Osoba Andresa już od jakiegoś czasu spotyka się z olbrzymim uznaniem fanów zasiadających na Camp Nou. Jest on jednym z idoli publiczności. Teraz po wyleczeniu kontuzji Iniesta będzie musiał powalczyć o miejsce w pierwszej jedenastce. Ostatnimi czasy Guardiola częściej decyduje się wystawiać filigranowego pomocnika na lewym skrzydle ataku, w takim wypadku będzie musiał on powalczyć z Thierry'm Henry, który w tym sezonie prezentuje znacznie wyższy poziom, aniżeli w poprzednim.
Pokora, która go charakteryzuje
Od momentu przybycia do "Serca Katalonii" Andres pozostaje tym samym człowiekiem. Jeśli wychowanek Barçy będzie prowadził się jak dotychczas zapisze się złotymi zgłoskami w historii FC Barcelona. 'Blada Twarz' twierdzi, iż jest w Barcelonie po to, aby pomagać drużynie w odnoszeniu sukcesów "To bardzo ważne, aby moje postawa przynosiła korzyść dla zespołu, tylko tyle. Chcę dalej ciężko pracować, aby osiągnąć wyznaczone cele", kontynuował Iniesta.
Zdobyć Puchar Króla
Puchar Króla jest jednym z trofeów, którego w swoim dorobku nie ma jeszcze Iniesta. W związku z tym stwierdził: "Bez wątpienia jest to jeden z naszych celów, tak samo ważny jak inne". "Finał Copa del Rey oraz Ligi Mistrzów wywołuje wielkie emocje na stadionie oraz wśród całego społeczeństwa... Mecze finałowe są najpiękniejszymi pojedynkami. Chciałbym, aby dane było mi w nich zagrać", kontynuował piłkarz urodzony w Fuentealbilla.
Na tę chwilę Iniesta nie ma zamiaru dyskutować o 'potrójnej koronie': "Powinniśmy skupić się na treningu, gdyż do końca sezonu jeszcze dużo czasu i wszystko może się zdarzyć, powinniśmy podążać krok po kroku".
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)