Henry broniony przez Guardiolę

Soltyz

16 września 2008, 10:38

19 komentarzy
Ciągły brak formy oraz brak możliwości odnalezienia się francuskiego napastnika na lewej stronie ataku i na dodatek problemy rodzinne sprawiają, że życie "Titiego" to koszmar, z którego ciężko mu się przebudzić.

Dzisiejszego dnia Henry najprawdopodobniej wyjdzie na murawę w podstawowej jedenastce przeciwko Sportingowi Lizbona podczas pierwszego meczu fazy grupowej Ligii Mistrzów. Po absencji w składzie przeciwko Racingowi Santander francuski napastnik będzie miał kolejną okazję pokazać swoją wspaniałą postawę piłkarską, która uczyniła go gwiazdą drużyny Kanonierów, a której wciąż od początku swojej 14-miesięcznej przygody w Barcelonie mu brakuje. Guardiola, który wciąż wierzy w talent i zdolności Francuza postawi na niego po raz kolejny w spotkaniu z drużyną mistrza Portugalii. Po raz kolejny Mister udzieli Henry'emu kredytu zaufania, lecz czy to będzie po raz ostatni? Bo przecież ile można wyczekiwać pełnej dyspozycji piłkarza, który miał być filarem drużyny Pepa.

Henry jest bardzo dotknięty krytyką, która spada na niego po każdym spotkaniu oraz sam zdaje sobie sprawę, że obecna forma nie jest taką jaką sam piłkarz chciałby prezentować. Francuz zdaję sobie sprawę, że w niektórych przypadkach zarzuty są mocno przesadzone, ponieważ jest to związane z ceną, jaką Duma Katalonii musiała zapłacić za jego transfer z drużyny Kanonierów (24 mln euro - dop. red.). Henry wie, że jego przypadek może posłużyć do pogrążenia prezydenta Laporty oraz obecnego dyrektora technicznego Txikiego Begiristaina. Sam piłkarz wie, iż daleko mu do postawy jaką prezentował na wyspach, lecz jak mówi nie wie co zrobić, aby było lepiej.

Pomimo faktu, iż grę w Barcelonie rozpoczął nie w pełni zdrowy, pomimo swoich problemów fizycznych oraz pomimo swoich problemów rodzinnych (rozwód, rozłąka z ukochaną córką), Henry zakończył sezon z dorobkiem 19 bramek, które zdobył na trzech frontach jakie prowadziła FC Barcelona (Puchar Króla, La Liga, Champions League). To co zaprezentował Francuz w momencie, kiedy życie zaserwowało mu pasmo przeciwności, dało nadzieję na to, iż piłkarz pokaże swoją największą klasę w drugim roku przygody na Camp Nou, kiedy jego sytuacja sie ustabilizuje i stanie się prawdziwym goleadorem, w czym miał mu również pomoc fakt wielkiej "rewolucji' w drużynie Blaugrany.

Obietnica Guardioli

Bardzo dobra postawa Henry'ego podczas presezonu spowodowała, iż piłkarz był uznawany za jednego z 9 zawodników tworzących nienaruszalny filar nowego zespołu, budowanego przez Guardiole. Pep wyznaczył jako swój prywatny cel przywrócenie Francuzowi formy z lat jego świetności w czasach gry w zespole Arsenalu Londyn. Szkoleniowiec nie widział w swoim zespole Eto'o, który był obok Ronaldinho głównym zawodnikiem kadry Rijkaarda, Guardiola postanowił przelać całą swoja uwagę oraz powierzyć Henry'emu stanowisko głównego pichichi drużyny. Lecz w momencie, kiedy kameruński piłkarz postanowił pozostać w zespole, plan Mistera uległ zmianie.

Henry odczuł poważnie zmianę toku wydarzeń, który zmusił Pepa do ponownej zmiany ustawienia zawodników w drużynie. Samuel Eto'o, który zachwycał formą w pre-sezonie pozostał kluczowym środkowym napastnikiem zespołu, przez co Henry musi sie zadowolić lewą strona ataku. W odpowiedzi na to Francuz odpowiedział krytykom, aby dali mu spokój, gdyż pozycja, na której wystawia go trener oraz ustawienie 4-3-3 w ogóle nie odpowiadają jego stylowi gry oraz nie wpływają na poprawę jego wydajności.

Wszystkie te wydarzenia bardzo źle wpłynęły na stan psychiczny oraz morale zawodnika, a w takim stanie niemożliwością jest, aby piłkarz mógł w pełni zaprezentować swoją magiczną formę, którą mieliśmy okazję oglądać choćby podczas finałowego spotkania Ligii Mistrzów, kiedy to drużyna Kanonierów dzielnie stawiała opór zespołowi Blaugrany. Guardiola zauważył, że jego piłkarz nie jest w pełni gotowy, aby podjąć wyzwania gry w pierwszym ligowym meczu na Camp Nou, gdzie okrzyki oraz fala nagonki na francuskiego napastnika ze strony Cules mogłaby tylko pogorszyć sytuację i jak się okazało szkoleniowiec Dumy Katalonii miał dobre przeczucie, gdyż nasza drużyna nie potrafiła znaleźć drogi do bramki drużyny z Santander i jak to miało już miejsce w w przeszłości, jednym z ojców porażki na pewno okazałby sie właśnie Thierry Henry.

Pomimo wszystkiego Guardiola uważa, że Francuz zasługuje na kolejny kredyt zaufania i najprawdopodobniej otrzyma go podczas dzisiejszego spotkania Ligii Mistrzów ze Sportingiem Lizbona. Lecz czy to będzie ostatnia szansa "Titiego"? Rzekomo w zarządzie już mówi się o ewentualnej sprzedaży zawodnika podczas zimowego okienka transferowego, do jednego z klubów amerykańskiej ligi MLS. Sam piłkarz niejednokrotnie powtarzał, iż nie wyklucza przenosin za ocean w celu zakończenia kariery właśnie na tym kontynencie. Spekulacje donoszą, że byłby to klub z Bostonu lub Nowego Jorku, gdyż właśnie sponsorami tych dwóch klubów są główni pracodawcy reklamowi samego piłkarza (Reebok oraz Gillette).

Aby mówić o rozstaniu piłkarza z klubem jest zbyt wcześnie, lecz nastąpi to szybciej niż się wydaję, jeżeli zawodnik nie zacznie prezentować zachwycającej formy, której wszyscy od niego oczekują.

Bojan nie jest alternatywą

Według Guardioli Bojan nie jest alternatywą do zastąpienia Henry'ego, gdyż uważa, że młodziutki piłkarz powinien grac na środku ataku, a co za tym idzie, powinien być on zastępcą kameruńskiego napastnika Samuela Eto'o. Ewentualnymi zastępcami Francuza mogą być Pedro, Iniesta i Hleb. Bojan powinien nadal spokojnie oczekiwać na swoją szansę, gdyż jak twierdzi Guardiola młodziutki Hiszpan ma jeszcze czas...

[źródło: Sport / własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (19)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze