Arszawin czy Silva?
Na prawej stronie Leo Messi, na środku Samuel Eto'o, Thierry Henry oraz Bojan Krkic, a na lewym skrzydle wielki znak zapytania. FC Barcelona szuka środkowego napastnika, który miałby zastąpić Eto'o, lecz wzmocnienia pilnie wymaga lewa strona ataku. Guardiola ma piłkarzy mogących grać w tej części boiska (Hleb, Iniesta, a także Henry), ideą jest jednak sprowadzenie piłkarza, którego nominalną pozycją jest lewe skrzydło. Głównymi kandydatami są Andriej Arszawin i David Silva...
... ale jest też, a raczej był jeszcze inny: Robinho. Brazylijczyk w barwach Realu Madryt trafia do bramki rywala co cztery ligowe spotkania (25 goli w 101 meczach) i mimo że media spekulowały o możliwej wymianie jego osoby za Eto'o, prezydenci obu klubów nie są skłonni przystać na takie rozwiązanie. Mimo że rozwiązanie takie skłonni byliby zaakceptować Schuster i Guardiola, strach Laporty i Calderona blokuje operację.
Wobec takiej sytuacji powróciła kwestia zakupu Arszawina. Jakiś czas temu Barcelona złożyła za Rosjanina ofertę opiewającą na 15 mln euro, którą Zenit z miejsca odrzucił licząc, iż Arsenal i Chelsea pokuszą się korzystniejsze finansowo propozycje. Tak się jednak nie stało, zawodnik dalej jest w Sankt Petersburgu, dlatego istnieje możliwość, że kwota 15 mln ostatecznie załatwi sprawę.
Sam Arszawin deklaruje wielką miłość do Barçy, która aż tak pęta mu nogi, że w ostatnich spotkaniach Zenita jego obecność jest prawie niezauważalna, czego najlepszym przykładem jest ostatni mecz z Dinamem Moskwa.
Drugą, wydaje się, że poważniejszą na tę chwilę opcją, jest David Silva, pozostający w orbicie zainteresowań Txikiego Begiristaina od wielu miesięcy. Młody mistrz Europy może grać na pozycji mediapunta, lecz przede wszystkim na lewym skrzydle, w którym to miejscu w Barcelonie miałby stać się podstawowym zawodnikiem. Przeszkodą w sprowadzeniu Silvy mogą okazać się nie tylko pieniądze, ale i fakt, że jego charakterystyka przypomina Iniestę i Hleba, uniwersalnych graczy, których ma już do dyspozycji Guardiola.
Silva nie imponuje skutecznością, w 104 ligowych pojedynkach trafił do siatki rywali tylko 13 razy. W dodatku, kryzys ekonomiczny Valencii wcale nie musi ułatwić Barcelonie starań o tego zawodnika.
[źródło: Mundo Deportivo]
... ale jest też, a raczej był jeszcze inny: Robinho. Brazylijczyk w barwach Realu Madryt trafia do bramki rywala co cztery ligowe spotkania (25 goli w 101 meczach) i mimo że media spekulowały o możliwej wymianie jego osoby za Eto'o, prezydenci obu klubów nie są skłonni przystać na takie rozwiązanie. Mimo że rozwiązanie takie skłonni byliby zaakceptować Schuster i Guardiola, strach Laporty i Calderona blokuje operację.
Wobec takiej sytuacji powróciła kwestia zakupu Arszawina. Jakiś czas temu Barcelona złożyła za Rosjanina ofertę opiewającą na 15 mln euro, którą Zenit z miejsca odrzucił licząc, iż Arsenal i Chelsea pokuszą się korzystniejsze finansowo propozycje. Tak się jednak nie stało, zawodnik dalej jest w Sankt Petersburgu, dlatego istnieje możliwość, że kwota 15 mln ostatecznie załatwi sprawę.
Sam Arszawin deklaruje wielką miłość do Barçy, która aż tak pęta mu nogi, że w ostatnich spotkaniach Zenita jego obecność jest prawie niezauważalna, czego najlepszym przykładem jest ostatni mecz z Dinamem Moskwa.
Drugą, wydaje się, że poważniejszą na tę chwilę opcją, jest David Silva, pozostający w orbicie zainteresowań Txikiego Begiristaina od wielu miesięcy. Młody mistrz Europy może grać na pozycji mediapunta, lecz przede wszystkim na lewym skrzydle, w którym to miejscu w Barcelonie miałby stać się podstawowym zawodnikiem. Przeszkodą w sprowadzeniu Silvy mogą okazać się nie tylko pieniądze, ale i fakt, że jego charakterystyka przypomina Iniestę i Hleba, uniwersalnych graczy, których ma już do dyspozycji Guardiola.
Silva nie imponuje skutecznością, w 104 ligowych pojedynkach trafił do siatki rywali tylko 13 razy. W dodatku, kryzys ekonomiczny Valencii wcale nie musi ułatwić Barcelonie starań o tego zawodnika.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)