Dundee - Barcelona 1:5, znakomity Messi
W swoim drugim sparingu rozgrywanym podczas przygotowań do nowego sezonu, Barça uporała się z Dundee United, wygrywając 5:1. Tym razem podopieczni Pepa Guardioli nie zagrali wielkiego spotkania, widać było po nich wysiłek włożony w treningi. Niemniej jednak kolejny test można odnotować na plus, choćby ze względu na liczbę goli zaaplikowanych rywalowi.
Spotkanie nie należało do porywających. Jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze. W 26 minucie po składnej akcji, Bauben strzałem głową ze środka pola karnego pokonał Victora Valdésa. W tej sytuacji obrońcy się nie popisali. Za to już chwilę później był remis. Po zamieszaniu w polu karnym, jakie Jacek Gmoch określiłby mianem "karamboli ze sztoperami", Henry dobił swój własny strzał i Łukasz Załuska musiał wyciągać piłkę z siatki.
Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej połowie. Lionel Messi po świetnym zejściu do lewej strony i wymianie piłki z Eto'o, płaskim uderzeniem nie dał szans bramkarzowi rywali. Autorem kolejnego trafienia dla Barçy był niechciany ostatnio w Katalonii Kameruńczyk, który wykorzystując podanie z głębi pola od przeciwnika minął McGoverna i z ostrego kąta trafił do bramki. Na tym popisy tej pary się nie skończyły. Po kolejnej, jeszcze efektowniejszej, wymianie piłki pomiędzy tymi piłkarzami ponownie Argentyńczyk wpisał się na listę strzelców. Tę akcję śmiało można uznać za najpiękniejszą jaka była w meczu. Ostatnią, piątą, bramkę dla Barcelony znów zdobył Messi, czym skompletował hat-tricka. Na 11 metrze przejął piłkę, wybitą przez McGoverna spod nóg Eto'o, ograł obrońcę jak dziecko i spokojnie trafił do siatki.
Warto odnotować, że znów Barça starała się grać zespołowo. Obrona w pierwszej połowie grała niepewnie, w drugiej znacznie podwyższyła swój poziom. Dobre zawody ponownie rozegrał Dani Alves. Wejście Lionela Messiego ożywiło grę i spowodowało wysyp bramek. Wypada podkreślić, że znakomicie układała się współpraca Argentyńczyka z Samuelem Eto'o, który jest blisko odejścia z klubu. Henry, mimo strzelonego gola, wypadł nieco poniżej oczekiwań, gdyż zmarnował dwie bardzo dobre okazje. Cały zespół rozegrał poprawne zawody, za to Messiemu bez dyskusji należy się miano zawodnika meczu. Porównywany do Diego Maradony piłkarz wyrasta na następcę Ronaldinho, nie tylko ze względu na numer widniejący na koszulce. Młodzi piłkarze z Barçy B nie odstawali znacząco od kolegów z pierwszej drużyny, co daje nadzieję, że w przyszłości kilku z nich ujrzymy w kadrze głównego zespołu. Ogółem rzecz biorąc widać, że drużyna Pepa Guardioli podążą we właściwym kierunku i jeżeli złapie równą formę, to o awans do przyszłej edycji Ligi Mistrzów nie trzeba będzie się martwić.
Dundee United: Załuska (McGovern, 46'), Dillon (Robertson, 59'), Grainger (Kovacevic, 59'), Wilkie (Sandaza, 75'), Dods, Flood (Swanson, 75'), Feeney (Kenneth, 75'), Robertson (Shala, 59'), Daly (Dixon, 59'), Gomis, Buaben.
FC Barcelona: Valdés (Pinto, 46'); Alves (Abraham, 62'), Cáceres, Márquez (Piqué, 46'), Víctor Sánchez (Corcoles, 78'); Crosas (Víctor Vázquez, 46'), Keita (Touré, 46'), Gudjohnsen (Busquets, 46'); Pedro (Jefrren, 46'), Henry (Eto'o, 46'), Bojan (Messi, 46').
Arbiter: Dougier McDonald
Gole:
1-0, Buaben (25')
1-1, Henry (27')
1-2, Messi (53')
1-3, Eto'o (59')
1-4, Messi (75')
1-5, Messi (77')
[źródło: Własne]
Spotkanie nie należało do porywających. Jako pierwsi prowadzenie objęli gospodarze. W 26 minucie po składnej akcji, Bauben strzałem głową ze środka pola karnego pokonał Victora Valdésa. W tej sytuacji obrońcy się nie popisali. Za to już chwilę później był remis. Po zamieszaniu w polu karnym, jakie Jacek Gmoch określiłby mianem "karamboli ze sztoperami", Henry dobił swój własny strzał i Łukasz Załuska musiał wyciągać piłkę z siatki.
Worek z bramkami rozwiązał się w drugiej połowie. Lionel Messi po świetnym zejściu do lewej strony i wymianie piłki z Eto'o, płaskim uderzeniem nie dał szans bramkarzowi rywali. Autorem kolejnego trafienia dla Barçy był niechciany ostatnio w Katalonii Kameruńczyk, który wykorzystując podanie z głębi pola od przeciwnika minął McGoverna i z ostrego kąta trafił do bramki. Na tym popisy tej pary się nie skończyły. Po kolejnej, jeszcze efektowniejszej, wymianie piłki pomiędzy tymi piłkarzami ponownie Argentyńczyk wpisał się na listę strzelców. Tę akcję śmiało można uznać za najpiękniejszą jaka była w meczu. Ostatnią, piątą, bramkę dla Barcelony znów zdobył Messi, czym skompletował hat-tricka. Na 11 metrze przejął piłkę, wybitą przez McGoverna spod nóg Eto'o, ograł obrońcę jak dziecko i spokojnie trafił do siatki.
Warto odnotować, że znów Barça starała się grać zespołowo. Obrona w pierwszej połowie grała niepewnie, w drugiej znacznie podwyższyła swój poziom. Dobre zawody ponownie rozegrał Dani Alves. Wejście Lionela Messiego ożywiło grę i spowodowało wysyp bramek. Wypada podkreślić, że znakomicie układała się współpraca Argentyńczyka z Samuelem Eto'o, który jest blisko odejścia z klubu. Henry, mimo strzelonego gola, wypadł nieco poniżej oczekiwań, gdyż zmarnował dwie bardzo dobre okazje. Cały zespół rozegrał poprawne zawody, za to Messiemu bez dyskusji należy się miano zawodnika meczu. Porównywany do Diego Maradony piłkarz wyrasta na następcę Ronaldinho, nie tylko ze względu na numer widniejący na koszulce. Młodzi piłkarze z Barçy B nie odstawali znacząco od kolegów z pierwszej drużyny, co daje nadzieję, że w przyszłości kilku z nich ujrzymy w kadrze głównego zespołu. Ogółem rzecz biorąc widać, że drużyna Pepa Guardioli podążą we właściwym kierunku i jeżeli złapie równą formę, to o awans do przyszłej edycji Ligi Mistrzów nie trzeba będzie się martwić.
Dundee United: Załuska (McGovern, 46'), Dillon (Robertson, 59'), Grainger (Kovacevic, 59'), Wilkie (Sandaza, 75'), Dods, Flood (Swanson, 75'), Feeney (Kenneth, 75'), Robertson (Shala, 59'), Daly (Dixon, 59'), Gomis, Buaben.
FC Barcelona: Valdés (Pinto, 46'); Alves (Abraham, 62'), Cáceres, Márquez (Piqué, 46'), Víctor Sánchez (Corcoles, 78'); Crosas (Víctor Vázquez, 46'), Keita (Touré, 46'), Gudjohnsen (Busquets, 46'); Pedro (Jefrren, 46'), Henry (Eto'o, 46'), Bojan (Messi, 46').
Arbiter: Dougier McDonald
Gole:
1-0, Buaben (25')
1-1, Henry (27')
1-2, Messi (53')
1-3, Eto'o (59')
1-4, Messi (75')
1-5, Messi (77')
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)