Nadchodzi dzień dymisji
Na barcelońskim lotnisku El Prat, Joan Laporta ogłosił wczoraj, że nie ma zamiaru podać się w czwartek do dymisji. Prezydenta czeka jednak trudne zadanie, bowiem wśród wielu członków zarządu nastąpił swoisty bunt, który ma zmusić obecnego sternika do ustąpienia z zajmowanego stanowiska. Grupą tą kieruje Albert Vicens i łącznie w jej skład może wejść nawet dziewięciu członków (wśród nich znajduje się Ferran Soriano).
We wtorek o godzinie 22 rozpoczęło się posiedzenie zarządu zorganizowane w trybie pilnym w rezydencji Joana Boix. Pierwszymi, którzy je opuścili (około godziny 2 w nocy) byli Vicens, Soriano, Toni Rovira, Xavier Cambra, Clàudia Vives-Fierro, Evarist Murtra i Josep Lluís Vilaseca, czyli opozycja wobec Laporty. Po godzinie wyszli pozostali. Przez otwarte okno rezydencji dało widzieć się pijących i palących cygara menedżerów.
Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli do dymisji nie poda się jutro prezydent, uczynią to wyżej wymienieni członkowie zarządu. W spotkaniu, jako jedyny z 18 dyrektorów nie uczestniczył Alfons Godall.
Jakiego scenariusza można spodziewać się podczas czwartkowego posiedzenia? Trudno przewidzieć, lecz zgodnie z artykułem 30.4 klubowego statutu, jeśli 50% członków zarządu (w tym prezydent) poda się do dymisji, władzę w klubie przejmuje Komisja Zarządzająca, której obowiązkiem będzie rozpisanie nowych wyborów. Ten sam artykuł mówi, że nie uwzględniając prezydenta, zrezygnować musi 75% członków, aby konieczna była organizacja przedterminowych wyborów.
Trudno przypuszczać, że w życie wejdzie pierwszy wariant, bowiem Laporta dał do zrozumienia, iż zamierza wypełnić swój mandat, obowiązujący go do 2010 roku. Drugie rozwiązanie jest jeszcze mniej prawdopodobne, ponieważ oznacza, że do dymisji musiałoby podać się 14 z 18 zasiadających w zarządzie osób. Nie zmienia to jednak faktu, że presja ze strony Vicensa i jego grupy ma wywrzeć nacisk na Laporcie, który musi liczyć się z dużym rozłamem we władzach klubu.
[źródło: Elentorno/Sport]
We wtorek o godzinie 22 rozpoczęło się posiedzenie zarządu zorganizowane w trybie pilnym w rezydencji Joana Boix. Pierwszymi, którzy je opuścili (około godziny 2 w nocy) byli Vicens, Soriano, Toni Rovira, Xavier Cambra, Clàudia Vives-Fierro, Evarist Murtra i Josep Lluís Vilaseca, czyli opozycja wobec Laporty. Po godzinie wyszli pozostali. Przez otwarte okno rezydencji dało widzieć się pijących i palących cygara menedżerów.
Istnieje prawdopodobieństwo, że jeśli do dymisji nie poda się jutro prezydent, uczynią to wyżej wymienieni członkowie zarządu. W spotkaniu, jako jedyny z 18 dyrektorów nie uczestniczył Alfons Godall.
Jakiego scenariusza można spodziewać się podczas czwartkowego posiedzenia? Trudno przewidzieć, lecz zgodnie z artykułem 30.4 klubowego statutu, jeśli 50% członków zarządu (w tym prezydent) poda się do dymisji, władzę w klubie przejmuje Komisja Zarządzająca, której obowiązkiem będzie rozpisanie nowych wyborów. Ten sam artykuł mówi, że nie uwzględniając prezydenta, zrezygnować musi 75% członków, aby konieczna była organizacja przedterminowych wyborów.
Trudno przypuszczać, że w życie wejdzie pierwszy wariant, bowiem Laporta dał do zrozumienia, iż zamierza wypełnić swój mandat, obowiązujący go do 2010 roku. Drugie rozwiązanie jest jeszcze mniej prawdopodobne, ponieważ oznacza, że do dymisji musiałoby podać się 14 z 18 zasiadających w zarządzie osób. Nie zmienia to jednak faktu, że presja ze strony Vicensa i jego grupy ma wywrzeć nacisk na Laporcie, który musi liczyć się z dużym rozłamem we władzach klubu.
[źródło: Elentorno/Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)