Villa alternatywą
Po zakontraktowaniu Pique, Keity i Caceresa oraz tuż przed oficjalnym potwierdzeniem transferu Daniego Alvesa, Barcelona zamierza skupić się na zakupie zawodników ofensywnych. Jedną z poważnych opcji wzmocnienia ataku drużyny jest David Villa, napastnik Valencii i reprezentant Hiszpanii.
Jego obecny klub gotów jest wysłuchać ofert potencjalnych nabywców, ale sam piłkarz zobowiązał się, że decyzję podejmie dopiero po zakończeniu Euro 2008. Klasa Villi jest niekwestionowana, dlatego Valencia wie, że będzie mogła stawiać twarde warunki kolejnym interesantom.
Pierwszym klubem, który kontaktował się ws. zakupu Davida był Real Madryt. Podczas finału Copa del Rey (Valencia - Getafe) uczynił to sekretarz techniczny mistrzów Hiszpanii, Miguel Angel Portugal który rozmawiał z byłym już wiceprezesem ds. ekonomicznych Valencii, Rafaelem Salomem. Propozycja transferowa brzmiała wówczas 30 mln euro plus Negredo, piłkarz w sezonie 2007/08 wypożyczony do Almerii.
Ale Calderon znalazł inny obiekt pożądania, którym stał się Cristiano Ronaldo. W Madrycie zamknięto więc przed Villą drzwi i z tego powodu kontakty z agentem piłkarza, José Luisem Tamargo uległy ochłodzeniu. W jednym momencie sprawa dla Realu po prostu przestała istnieć.
Co przemawia natomiast za transferem Davida do Barçy? Na pewno fakt, iż byłby on nową, pierwszoplanową gwiazdą zespołu. Mając w pamięci losy urodzonego w tym samym regionie Luisa Enrique, zawodnik uważa, że gra na Camp Nou byłaby dla niego wielkim zaszczytem. Problemem są jednak żądania finansowe Valencii, które w tym przypadku mogą stanowić dla Barcelony barierę nie do przejścia.
[źródło: Sport]
Jego obecny klub gotów jest wysłuchać ofert potencjalnych nabywców, ale sam piłkarz zobowiązał się, że decyzję podejmie dopiero po zakończeniu Euro 2008. Klasa Villi jest niekwestionowana, dlatego Valencia wie, że będzie mogła stawiać twarde warunki kolejnym interesantom.
Pierwszym klubem, który kontaktował się ws. zakupu Davida był Real Madryt. Podczas finału Copa del Rey (Valencia - Getafe) uczynił to sekretarz techniczny mistrzów Hiszpanii, Miguel Angel Portugal który rozmawiał z byłym już wiceprezesem ds. ekonomicznych Valencii, Rafaelem Salomem. Propozycja transferowa brzmiała wówczas 30 mln euro plus Negredo, piłkarz w sezonie 2007/08 wypożyczony do Almerii.
Ale Calderon znalazł inny obiekt pożądania, którym stał się Cristiano Ronaldo. W Madrycie zamknięto więc przed Villą drzwi i z tego powodu kontakty z agentem piłkarza, José Luisem Tamargo uległy ochłodzeniu. W jednym momencie sprawa dla Realu po prostu przestała istnieć.
Co przemawia natomiast za transferem Davida do Barçy? Na pewno fakt, iż byłby on nową, pierwszoplanową gwiazdą zespołu. Mając w pamięci losy urodzonego w tym samym regionie Luisa Enrique, zawodnik uważa, że gra na Camp Nou byłaby dla niego wielkim zaszczytem. Problemem są jednak żądania finansowe Valencii, które w tym przypadku mogą stanowić dla Barcelony barierę nie do przejścia.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)