Lista życzeń gotowa
Koniec sezonu za nami, nikogo więc nie dziwi wzmożony ruch na rynku transferowym. Atmosferę jak zwykle podgrzewają gazety, które z braku innych tematów szeroko rozpisują się na temat domniemanych zakupów największych klubów Europy. Dziś kataloński "Sport" przedstawił nam listę życzeń FC Barcelona na najbliższe lato. Zestawienie to liczy aż dziesięć nazwisk, z czego podobno minimum siedem ma zasilić skład Dumy Katalonii.
Na pierwszym miejscu od dawna wymieniany jest Gerard Pique. Ten 21-letni obrońca przeszedł niedawno testy medyczne. Zawodnik jest już praktycznie obiema nogami w Barcelonie. Transakcja opiewająca na 5 mln Euro stanie się faktem, kiedy zawodnik podpisze świeżo wynegocjowany 4-letni kontrakt, co miało się stać zaraz po finale Champions League. Mało prawdopodobne jest by w sprawie Pique nastąpił jakiś niespodziewany zwrot. Lada chwila gazety powinny obwieścić, że wychowanek Barcelony wraca do domu.
Nie do końca jasna jest sytuacja Daniela Alvesa i Seidou Keity. Wczoraj "Sport" donosił, że Malijczyk już w niedzielę pojawi się na Camp Nou. Jeśli tak się nie stanie, sytuacja może się skomplikować, bowiem w poniedziałek piłkarz wyjeżdża na zgrupowanie swojej reprezentacji. Jak wieść niesie, zawodnik ten byłby dostępny już za 14 mln Euro. Co do Daniela Alvesa, to na każdym niemalże kroku podkreśla on, jaką radością napawa go perspektywa gry dla Barcelony. Jednak w jego przypadku problemy stwarza Jose Maria del Nido, prezydent FC Sevilla, który niedawno odrzucił ofertę Barçy wysokości 25 mln Euro. Zapowiada to niełatwe negocjacje dla katalońskich działaczy.
Z Barçą łączone są również nazwiska Fabrizio Colocciniego i Alexandra Hleba. Dla tego pierwszego gra w Deportivo nie stanowi już wyzwania. Coloccini powiedział ostatnio, że Barcelonie się nie odmawia, jednak stanowczo zaprzeczył jakoby dostawał jakieś sygnały ze strony Laporty i spółki. Deportivo powiedziało 'nie' kiedy w zeszłym roku po Argentyńczyka pukał Real Zaragoza. Teraz wydaje się jednak, że Augusto Cesar Lendoiro nie da rady utrzymać dłużej swojego asa, który obecnie byłby do kupienia za około 10 mln Euro. W bardzo podobnej sytuacji jest Alexander Hleb. Piłkarz nie ma ochoty pozostawać dłużej w Arsenalu i uważa, że 27 lat to już wystarczająco dojrzały wiek, aby spróbować szczęścia w innym klubie. Za Białorusinem ogląda się również Inter Mediolan, ale sam zawodnik twierdzi, że ofensywny hiszpański futbol bardziej odpowiada mu od stylu gry Serie A.
O ile środek pola w FC Barcelona należy do najmocniejszych w Europie, o tyle obsada skrzydeł pozostawia wiele do życzenia. Dos Santos jest jeszcze zbyt młody, aby zastąpić Ronaldniho, a Henry nie czuje się najlepiej przy bocznej linii. Ubytek ten mógłby uzupełnić na przykład Florent Malouda. Gdyby pogłoski o przejściu do Londynu Robinho okazały się prawdą, skład Chelsea może okazać się ciasny dla tego 28-letniego Francuza. W jego przypadku cena może jednak osiągnąć nawet 20 milionów. W razie niepowodzenia tego transferu jest jeszcze David Silva z Valencii. Klauzula odstępnego w jego kontrakcie wynosi aż 90 milionów Euro, jednak klub chciałby zamknąć tę transakcję w kwocie podobnej do tej, jaką byłby skłonny dać za Maloude.
W kwestii transferów zawsze największe emocje budzi obsada pozycji środkowego napastnika. Życzenia zarządu co do wzmocnienia środka ataku nie będą łatwe do spełnienia. Na liście pożądanych snajperów znajdują się bowiem takie nazwiska ja Karim Benzema, Dimityr Iwanow Berbatov i Emmanuel Adebayor. Ten ostatni, podobnie jak jego klubowy kolega Alexander Hleb ma już dość jałowych sezonów w Arsenalu i chciałby zaprezentować swoje umiejętności w klubie z najwyższej półki. Przy czym cena jakiej prawdopodobnie żądałby Arsenal (25 mln) nie byłaby wygórowana jak na zawodnika tej klasy. Z Berbatovem sprawa wydaje się być bardziej skomplikowana. O bułgarskiego napastnika pytają takie firmy jak Milan czy Real Madryt, a więc w jego przypadku wartość może szybko poszybować w górę, w miarę nakręcania się gorączki zakupów. Najmniej prawdopodobnym transferem byłoby przejście na Camp Nou Karima Benzemy. Utalentowany piłkarz podpisał ostatnio nową umowę z Lyonem. Jeśli nawet byłby skłonny zmienić barwy klubowe, trudno przypuszczać by Laporta wyłożył około 50 mln Euro na jednego gracza, obojętnie jakiej klasy.
[źródło: Sport]
Na pierwszym miejscu od dawna wymieniany jest Gerard Pique. Ten 21-letni obrońca przeszedł niedawno testy medyczne. Zawodnik jest już praktycznie obiema nogami w Barcelonie. Transakcja opiewająca na 5 mln Euro stanie się faktem, kiedy zawodnik podpisze świeżo wynegocjowany 4-letni kontrakt, co miało się stać zaraz po finale Champions League. Mało prawdopodobne jest by w sprawie Pique nastąpił jakiś niespodziewany zwrot. Lada chwila gazety powinny obwieścić, że wychowanek Barcelony wraca do domu.
Nie do końca jasna jest sytuacja Daniela Alvesa i Seidou Keity. Wczoraj "Sport" donosił, że Malijczyk już w niedzielę pojawi się na Camp Nou. Jeśli tak się nie stanie, sytuacja może się skomplikować, bowiem w poniedziałek piłkarz wyjeżdża na zgrupowanie swojej reprezentacji. Jak wieść niesie, zawodnik ten byłby dostępny już za 14 mln Euro. Co do Daniela Alvesa, to na każdym niemalże kroku podkreśla on, jaką radością napawa go perspektywa gry dla Barcelony. Jednak w jego przypadku problemy stwarza Jose Maria del Nido, prezydent FC Sevilla, który niedawno odrzucił ofertę Barçy wysokości 25 mln Euro. Zapowiada to niełatwe negocjacje dla katalońskich działaczy.
Z Barçą łączone są również nazwiska Fabrizio Colocciniego i Alexandra Hleba. Dla tego pierwszego gra w Deportivo nie stanowi już wyzwania. Coloccini powiedział ostatnio, że Barcelonie się nie odmawia, jednak stanowczo zaprzeczył jakoby dostawał jakieś sygnały ze strony Laporty i spółki. Deportivo powiedziało 'nie' kiedy w zeszłym roku po Argentyńczyka pukał Real Zaragoza. Teraz wydaje się jednak, że Augusto Cesar Lendoiro nie da rady utrzymać dłużej swojego asa, który obecnie byłby do kupienia za około 10 mln Euro. W bardzo podobnej sytuacji jest Alexander Hleb. Piłkarz nie ma ochoty pozostawać dłużej w Arsenalu i uważa, że 27 lat to już wystarczająco dojrzały wiek, aby spróbować szczęścia w innym klubie. Za Białorusinem ogląda się również Inter Mediolan, ale sam zawodnik twierdzi, że ofensywny hiszpański futbol bardziej odpowiada mu od stylu gry Serie A.
O ile środek pola w FC Barcelona należy do najmocniejszych w Europie, o tyle obsada skrzydeł pozostawia wiele do życzenia. Dos Santos jest jeszcze zbyt młody, aby zastąpić Ronaldniho, a Henry nie czuje się najlepiej przy bocznej linii. Ubytek ten mógłby uzupełnić na przykład Florent Malouda. Gdyby pogłoski o przejściu do Londynu Robinho okazały się prawdą, skład Chelsea może okazać się ciasny dla tego 28-letniego Francuza. W jego przypadku cena może jednak osiągnąć nawet 20 milionów. W razie niepowodzenia tego transferu jest jeszcze David Silva z Valencii. Klauzula odstępnego w jego kontrakcie wynosi aż 90 milionów Euro, jednak klub chciałby zamknąć tę transakcję w kwocie podobnej do tej, jaką byłby skłonny dać za Maloude.
W kwestii transferów zawsze największe emocje budzi obsada pozycji środkowego napastnika. Życzenia zarządu co do wzmocnienia środka ataku nie będą łatwe do spełnienia. Na liście pożądanych snajperów znajdują się bowiem takie nazwiska ja Karim Benzema, Dimityr Iwanow Berbatov i Emmanuel Adebayor. Ten ostatni, podobnie jak jego klubowy kolega Alexander Hleb ma już dość jałowych sezonów w Arsenalu i chciałby zaprezentować swoje umiejętności w klubie z najwyższej półki. Przy czym cena jakiej prawdopodobnie żądałby Arsenal (25 mln) nie byłaby wygórowana jak na zawodnika tej klasy. Z Berbatovem sprawa wydaje się być bardziej skomplikowana. O bułgarskiego napastnika pytają takie firmy jak Milan czy Real Madryt, a więc w jego przypadku wartość może szybko poszybować w górę, w miarę nakręcania się gorączki zakupów. Najmniej prawdopodobnym transferem byłoby przejście na Camp Nou Karima Benzemy. Utalentowany piłkarz podpisał ostatnio nową umowę z Lyonem. Jeśli nawet byłby skłonny zmienić barwy klubowe, trudno przypuszczać by Laporta wyłożył około 50 mln Euro na jednego gracza, obojętnie jakiej klasy.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)