Co z tym Messim?

robertinho

5 marca 2008, 18:46

Brak komentarzy
Echa wczorajszej kontuzji Messiego nie milkną i chyba nie ucichną jeszcze przez jakiś czas. Hiszpańskie media niemalże na każdym kroku huczą o tym wydarzeniu, a wśród fanów wybuchła gorąca dyskusja kogo obarczyć winą: Rijkaarda, lekarzy, dziennikarzy, telewizję czy może orkan Emma? Myślę, że jakiekolwiek dywagacje na ten temat są bezcelowe, a skupić trzeba się na innej rzeczy.

Zdjęcie płaczącego Messiego obiegło świat w iście błyskawicznym tempie, w jednych wzbudzając współczucie, a u innych podwyższając ciśnienie krwi w żyłach. "Bo jak to tak można obciążać zawodnika już w takim wieku?" Jest to pytanie skłaniające do głębszej refleksji, ale to temat na osobny artykuł.

Messi naderwał mięsień dwugłowy uda drugi raz w ciągu czterech miesięcy i czeka go kolejna przerwa w grze. Sama kontuzja groźną nie jest, aczkolwiek bardzo uciążliwą dla piłkarza, bo ból ustaje po paru dniach, ale uraz znika po znacznie dłuższym czasie. W tym przypadku jednak największe znaczenie ma czynnik psychologiczny. Po pierwszej przerwie (przełom grudnia i stycznia) zawodnik długo nie potrafił wrócić do dawnej formy, a prasa liczyła kolejne tygodnie bez strzelonej bramki. Przełamanie przyszło dwa tygodnie temu na Celtic Park i wydawało się, że wszystko wraca do normy. Tymczasem niespodziewanie wróciła kontuzja.

Łzy bólu? Raczej łzy irytacji i frustracji, bo tak naprawdę Leo najpierw będzie pauzował 6 tygodni lecząc uraz, a potem jeszcze z połowę tego okresu trzeba by zaczął grać tak jak potrafi. Po szybkich kalkulacjach wychodzi, że prawdziwe granie zacznie na początku maja, a to już na dobrą sprawę jest koniec sezonu. Zakładając, że Barça dotrze do finału Ligi Mistrzów, to Messi będzie miał szansę gry w bagatela 4-5 spotkaniach.

Oczywiście sześć tygodniu rozbratu z piłką jest wersją dość pesymistyczną, ale i zarazem realistyczną, bo biorąc pod uwagę niedawną, identyczną kontuzję to lekarze nie prędko wypuszczą go na boisko. I najprawdopodobniej właśnie to dotarło do głowy Messiego, gdy schodził z boiska. Teoretycznie dla niego sezon się prawie skończył i dlatego jedyne co teraz musi zrobić, to porządnie odpocząć, bo wiele młodych gwiazd nie osiągnęło takiego poziomu, jaki mogliby osiągnąć gdyby nie nadmierna eksploatacja już od początku kariery. Granica jest bardzo cienka i przekroczenie jej kończy się katastrofą, czego dość przykro, ale dobitnie nauczył przypadek Ronaldo.

[źródło: własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze