Rotacje Rijkaarda zawodzą Barcelonę
W Barcelonie, która straciła cenne dwa punkty w Bilbao zmiany nie przyjmują się najlepiej. Twarze zawodników Barcelony opuszczających murawę na San Mamés były wyrazem rozczarowania z osiągniętego remisu (1-1). Ale piłkarze nie widzieli zapewne twarzy wielu swoich kibiców, w momencie gdy ci usłyszeli skład pierwszej jedenastki, jaką Rijkaard wystawił na mecz z Athletic Bilbao.
Na przedmeczowej konferencji prasowej, Holender przekonywał, że zespół zdobywa za mało goli. Być może z tego powodu zdecydował się zmienić system gry preferowany w ostatnich spotkaniach i wrócić do 4-3-3 zamiast 4-4-2 z Iniestą jako fałszywym napastnikiem.
Drużyna Rijkaarda przyjechała na San Mamés po trzy kolejne punkty, dlatego trener wystawił z przodu Messiego, Bojana i Henry'ego. Takie zestawienie linii ataku jest jednak niecodzienne, jeśli chodzi o Holendra.
Delegowanie do gry wspomnianych już napastników zmusiło szkoleniowca do osłabienia środka pola, a to oznaczało utratę siły defensywnej linii pomocy. Absencja Touré, kontuzja Márqueza i powracający dopiero do gry Edmílson, to wszystko zmusiło szkoleniowca do wystawienia w środku trzech niskich pomocników (najbardziej cofniętego Iniesty oraz Xaviego i Deco). Ostatnią okazją, kiedy cała trójka zagrała wspólnie w linii pomocy było spotkanie, w którym zespół przegrał na Camp Nou z Realem Madryt (0-1). Licząc wczorajsze spotkanie "niscy" zagrali razem pięć meczów z bilansem dwóch porażek (Real Madryt i Villarreal), jeden remis (Athletic) i dwa zwycięstwa (Atlético oraz Stuttgart), choć kibice mają zapewne w pamięci zeszły sezon, kiedy to ci sami piłkarze sprawiali swoim oponentom wiele problemów w konstruowaniu przez nich gry ofensywnej.
Warto też spojrzeć na defensywę. W niedzielę odpoczywali Milito i Abidal, który nie zagrał również z Villarreal. Na boisko wybiegli za to dwaj "weterani" Thuram oraz Silvinho, którzy zaliczyli 90 minut na El Madrigal, jak i na San Mamés.
Zaskakujące zmiany
Jeśli już Rijkaard zaskoczył składem pierwszej jedenastki, to trzeba powiedzieć, że zaskakujące były również zmiany dokonane w trakcje gry. Chodzi szczególnie o wpuszczenie Gudjohnsena w miejsce Bojana w momencie, gdy drużyna zaledwie remisowało z zespołem Athleticu. Młody napastnik był jednym z najaktywniejszych graczy, podczas gdy Henry i Messi sprawiali wrażenie wyczerpanych. Argentyńczyk nie grał w czwartek z Villarreal od początku, a wczoraj zaliczył w Bilbao pełne 90 minut. W wyniku zmiany Barça bez Bojana przestała stwarzać sobie jakiekolwiek okazje strzeleckie, natomiast gospodarze byli bliscy pokonania Víctora Valdésa. Zastanawia tylko, jakie było zamierzenie tych zmian.
[źródło: Sport]
Na przedmeczowej konferencji prasowej, Holender przekonywał, że zespół zdobywa za mało goli. Być może z tego powodu zdecydował się zmienić system gry preferowany w ostatnich spotkaniach i wrócić do 4-3-3 zamiast 4-4-2 z Iniestą jako fałszywym napastnikiem.
Drużyna Rijkaarda przyjechała na San Mamés po trzy kolejne punkty, dlatego trener wystawił z przodu Messiego, Bojana i Henry'ego. Takie zestawienie linii ataku jest jednak niecodzienne, jeśli chodzi o Holendra.
Delegowanie do gry wspomnianych już napastników zmusiło szkoleniowca do osłabienia środka pola, a to oznaczało utratę siły defensywnej linii pomocy. Absencja Touré, kontuzja Márqueza i powracający dopiero do gry Edmílson, to wszystko zmusiło szkoleniowca do wystawienia w środku trzech niskich pomocników (najbardziej cofniętego Iniesty oraz Xaviego i Deco). Ostatnią okazją, kiedy cała trójka zagrała wspólnie w linii pomocy było spotkanie, w którym zespół przegrał na Camp Nou z Realem Madryt (0-1). Licząc wczorajsze spotkanie "niscy" zagrali razem pięć meczów z bilansem dwóch porażek (Real Madryt i Villarreal), jeden remis (Athletic) i dwa zwycięstwa (Atlético oraz Stuttgart), choć kibice mają zapewne w pamięci zeszły sezon, kiedy to ci sami piłkarze sprawiali swoim oponentom wiele problemów w konstruowaniu przez nich gry ofensywnej.
Warto też spojrzeć na defensywę. W niedzielę odpoczywali Milito i Abidal, który nie zagrał również z Villarreal. Na boisko wybiegli za to dwaj "weterani" Thuram oraz Silvinho, którzy zaliczyli 90 minut na El Madrigal, jak i na San Mamés.
Zaskakujące zmiany
Jeśli już Rijkaard zaskoczył składem pierwszej jedenastki, to trzeba powiedzieć, że zaskakujące były również zmiany dokonane w trakcje gry. Chodzi szczególnie o wpuszczenie Gudjohnsena w miejsce Bojana w momencie, gdy drużyna zaledwie remisowało z zespołem Athleticu. Młody napastnik był jednym z najaktywniejszych graczy, podczas gdy Henry i Messi sprawiali wrażenie wyczerpanych. Argentyńczyk nie grał w czwartek z Villarreal od początku, a wczoraj zaliczył w Bilbao pełne 90 minut. W wyniku zmiany Barça bez Bojana przestała stwarzać sobie jakiekolwiek okazje strzeleckie, natomiast gospodarze byli bliscy pokonania Víctora Valdésa. Zastanawia tylko, jakie było zamierzenie tych zmian.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)