Bayern - Barça 0:1, Golazo de Messi!

Robertinho

15 sierpnia 2007, 17:46

Brak komentarzy
Dzisiejsze spotkanie pomiędzy Bayernem Monachium i FC Barceloną miało podwójne znaczenie. Dla Barçy był to ostatni mecz kontrolny przed rozpoczynającą się za 11 dni La Liga, a dla Bayernu, który już rozpoczął swoje rozgrywki krajowe, był to przede wszystkim pożegnalny mecz Mehmeta Scholla. Były zawodnik SV Nordwest Karlsruhe i Karlsruher SC występował w drużynie z Bawarii od 1992 roku, czyli przez piętnaście sezonów. Jest rekordzistą pod względem liczby zdobytych tytułów mistrza Niemiec. Cieszył się z tego trofeum, aż osiem razy, wróćmy jednak do meczu. Frank Rijkaard postanowił po raz trzeci wystawić od pierwszej minuty Ronaldinho, Eto'o i Henry'ego, co w ostatnim spotkaniu okazało się to strzałem w dziesiątkę.

Pierwsza połowa nie była zbyt porywającym widowiskiem. Obie drużyny nie paliły się do ataku co w efekcie przyniosło dość bezbarwne, pierwsze piętnaście minut. Później inicjatywę przejęła Barcelona. Próbował Ronaldinho, próbował Henry, a także Xavi jednak nic z owych starań nie wychodziło. Ekipie Bayernu, w której widać było większe zgranie, wszelkie pomysły na akcje kończyły się natomiast w obrębie pola karnego, albo były stopowane przez stoperów Barcelony. Mecz był wyrównany i po pierwszej połowie zakończył się bezbramkowym remisem, co nie zdziwiło nikogo. Jedni kibice żegnali piłkarzy oklaskami, inni gwizdami.

W drugiej połowie, na boisku pojawił się Messi, Dos Santos, Márquez i Deco, za Ronaldinho, Eto'o, Iniestę i Zambrottę. W drużynie Bayernu również pojawiło się kliku świeżych zawodników, ale mecz był jeszcze nudniejszy niż przed przerwą. W 52. minucie z boiska zszedł Mehmet Scholla, który pożegnany został owacją na stojąco. Przez kilka chwil, uwaga operatorów kamery skupiona była na Schollu dziękującemu fanom za wszystkie lata spędzone w klubie z Monachium. Zwycięską bramkę dla Barcelony zdobył Lionel Messi w 84. minucie, ale cóż to był za gol! Po rzucie rożnym piłkę wybili obrońcy Bayernu, spadającą futbolówkę na szesnastym metrze, Argentyńczyk uderzył "z powietrza" i pięknym strzałem w długi róg pokonał rezerwowego bramkarza Bayernu - Resingera. Parę chwil później na boisku pojawił się dodatkowy uczestnik meczu - niektórzy twierdzą, że był to sam Jimmy Jump - jednak zbyt długo nie przebywał on na boisku, gdyż panowie ubrani na czarno szybko unieszkodliwili owego "sprintera".

Mecz nie był porywającym widowiskiem, a raczej kinem klasy średniej. Zawodnicy przesadnie nie angażowali się w grę, wynik również zeszdł na dalszy plan, bowiem najważniejsze dla Bawarczyków było pożegnanie Scholla. Pochwalić można defensywę, która zaprezentowała się korzystnie, a najpewniejszym jej punktem był po raz kolejny Yaya Toure. Z dobrej strony pokazał się Márquez, który wszedł w drugiej połowie i ponownie grający jak profesor Lilian Thuram. Ukłony nie po raz pierwszy należą się Messiemu, który swoim kunsztem technicznym wygrał Barcelonie mecz. Bezproduktywny był Eto'o, a Ronaldinho z Henry'm starali się jak mogli, choć i z tych starań niewiele wynikało.

Barça nie chciała popsuć pożegnalnego meczu Scholla, ale w składzie Azulgrany jest genialny Messi, który jednym magicznym uderzeniem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, potrafi rozstrzygnąć losy pojedynku. Czapki z głów.

Bayern: Kahn, Lahm, Van Buyten, Lucio, Ottl, Scholl, Van Bommel, Schweinsteiger, Lell, Toni, Altintop.

Barcelona: Valdés, Zambrotta, Thuram, Oleguer, Abidal, Touré, Xavi, Iniesta, Ronaldinho, Eto'o, Henry.

Szczegóły meczu w relacji live.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze