Maxi bez talizmanu

Kuba

18 czerwca 2007, 00:04

Brak komentarzy
Maxi López - piłkarz, który w świetny sposób zadebiutował w barwach Barçy w meczu Ligi Mistrzów. Wszedł na boisko, strzelił, asystował i wygraliśmy z Chelsea 2:1. Później było już tylko gorzej. Argentyńczyk zawalił sezon 2005/2006 i został wypożyczony do Majorki.

W dniu dzisiejszym jak sam zapowiadał miał walczyć o to, aby Real nie zdobył tytułu. Maxi nie dostał szansy występu od pierwszej minuty, a mimo to Mallorca w 16. minucie meczu wyszła na prowadzenie. Wynik 1-0 utrzymał się do końca pierwszej połowy, Barça prowadziła 3:0... EUFORIA! W 66. minucie wejście Maxiego Lópeza, Real dalej przegrywa 1:0, a Barça prowadzi już czterema bramkami. I co się dzieje... Minutę później gol dla Realu... Reyes i mamy 1-1 (nikt za bramkę nie obwinia Maxiego). 78. minuta, kontra Maxi strzela, znakomita sytuacja i nie ma gola - a mogło być po meczu, no cóż... Później Mallorca traci dwie bramki i tym samym pozbawia Barçę szansy na tytuł.

Moim celem nie było pokazanie, iż Maxi przyczynił się do sukcesu Realu, nie - takiej sytuacji nie brałem po uwagę. Tylko tyle, że Argentyńczyk miał być naszym talizmanem szczęścia, a okazał się być "wielkim pechem"...

[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze