Powrót geniusza na El Madrigal
Nie pojawił się na boisku od 7. kwietnia tego roku kiedy Barça przegrała na Romareda z Zaragozą. Jutro minie 15 dni przerwy w grze. Niby niewiele, ale dla kogoś kto kocha futbol tak jak Ronaldinho, te przeszło dwa tygodnie mogą być wiecznością. Na szczęście największy z największych na Camp Nou wrócił już do treningów z resztą zespołu i wydaje się, że jest w pełni gotowy, by wystąpić w jutrzejszym spotkaniu z Villarreal.
W piątek na Mini Estadi Gaúcho pokazał się z dobrej strony. Pozytywnie usposobiony, trenujący z całą drużyną, wydawał się być w pełni sił. Decyzją klubowych lekarzy, Brazylijczyk opuścił mecze z Mallorcą i Getafe i w ostatnich tygodniach trenował głównie indywidualnie. Klubowe źródła sugerowały nawet chorobę Ronaldinho, którą miała być mononukleoza, obawy te na szczęście się nie potwierdziły.
Po przegranym meczu na Romareda, media ponownie nie pozostawiły suchej nitki na Brazylijczyku, na którego zrzucono całą winę za porażkę. Od tego czasu Gaúcho trenował bardzo nieregularnie, od 9. do 15. kwietnia często nie ćwiczył nawet indywidualnie. Od kilku dni jednak wszystko wracało do normy i w czwartek oraz w piątek piłkarz odbył już normalny trening z resztą zespołu.
Bez Ronaldinho zespół poradził sobie najlepiej jak mógł. Z Mallorcą, szczęśliwie bo szczęśliwie, ale jednak zwyciężył 1:0 i odskoczył reszcie ligowej stawki na cztery punkty. W pucharowym meczu z Getafe cały zespół dał popis wielkiej formy miażdżąc rywala 5:2. Teraz Brazylijczyk chciałby wrócić na boisko i odciążyć innych napastników - Eto'o oraz Messiego, którzy pod jego nieobecność spisali się wzorowo. Ronnie podobnie jak wszyscy pogratulował Lionelowi wspaniałego gola i teraz sam zapewne marzy, by podobną magią zaczarować wszystkich Cules. Chce wrócić w wielkim stylu i pokazać geniusz, o którym niektórzy już zapomnieli. Tym wszystkim warto przypomnieć kto jesienią zdobył wspaniałą bramkę na Camp Nou właśnie w meczu z Villarreal.
[źródło: Mundo Deportivo]
W piątek na Mini Estadi Gaúcho pokazał się z dobrej strony. Pozytywnie usposobiony, trenujący z całą drużyną, wydawał się być w pełni sił. Decyzją klubowych lekarzy, Brazylijczyk opuścił mecze z Mallorcą i Getafe i w ostatnich tygodniach trenował głównie indywidualnie. Klubowe źródła sugerowały nawet chorobę Ronaldinho, którą miała być mononukleoza, obawy te na szczęście się nie potwierdziły.
Po przegranym meczu na Romareda, media ponownie nie pozostawiły suchej nitki na Brazylijczyku, na którego zrzucono całą winę za porażkę. Od tego czasu Gaúcho trenował bardzo nieregularnie, od 9. do 15. kwietnia często nie ćwiczył nawet indywidualnie. Od kilku dni jednak wszystko wracało do normy i w czwartek oraz w piątek piłkarz odbył już normalny trening z resztą zespołu.
Bez Ronaldinho zespół poradził sobie najlepiej jak mógł. Z Mallorcą, szczęśliwie bo szczęśliwie, ale jednak zwyciężył 1:0 i odskoczył reszcie ligowej stawki na cztery punkty. W pucharowym meczu z Getafe cały zespół dał popis wielkiej formy miażdżąc rywala 5:2. Teraz Brazylijczyk chciałby wrócić na boisko i odciążyć innych napastników - Eto'o oraz Messiego, którzy pod jego nieobecność spisali się wzorowo. Ronnie podobnie jak wszyscy pogratulował Lionelowi wspaniałego gola i teraz sam zapewne marzy, by podobną magią zaczarować wszystkich Cules. Chce wrócić w wielkim stylu i pokazać geniusz, o którym niektórzy już zapomnieli. Tym wszystkim warto przypomnieć kto jesienią zdobył wspaniałą bramkę na Camp Nou właśnie w meczu z Villarreal.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)