Nie ma lepszej nagrody za swoje zaangażowanie i konsekwencję niż gra w finale mistrzostw świata. Dla Erica Garcíi, który wszedł na boisko w dogrywce za zmęczonego Aymerica Laporte, był to debiut na mundialu. Do meczu finałowego nie zagrał ani minuty. Jak zawsze był świetny, opanowany, dobrze operował piłką i udaremniał rozpaczliwe próby ataku Argentyńczyków.
Gra w finałowym starciu jest wyrazem uznania dla jego niestrudzonej pracy w ostatnich latach. Nie był powoływany od czasu ostatniego mundialu w Katarze w 2022 roku, gdzie także nie zagrał ani minuty. Luis de la Fuente zdecydował się wreszcie na Erica Garcíę po jego świetnych występach w klubie. Kiedy go potrzebował, wprowadził na boisko, a ten odwdzięczył się swoją grą. Po końcowmy gwizdku piłkarz Barcelony był w siódmym niebie. Radością ze zdobycia mistrzostwa świata podzielił się na swoim Instagramie.

''Mistrzowie świata! Marzenia się spełniają!'' - napisał pod zdjęciem, na którym patrzy na najcenniejszy puchar w futbolu.
Komentarze (19)