Jordi Alba o porównaniach Lamine Yamala do Messiego: Leo nie ma sobie równych, nie widziałem nikogo podobnego

Krystian Cichocki

10 godzin temu

Mundo Deportivo

14 komentarzy

Fot. Getty Images

Jordi Alba był gościem programu El camino de Mario, kanału na YouTube, na którym były piłkarz Mario Suárez przeprowadza wywiady. Alba, który niedawno zakończył karierę po spędzeniu ostatnich dwóch i pół roku w Miami, podsumował swoją karierę i opowiedział o swoich relacjach z Luisem Enrique i Xavim, fatalnej porażce na Anfield oraz o kontrowersyjnej przegranej Barcelony w LaLidze z Atlético Madryt.

Wygraliśmy z wami ligę na Camp Nou, a to przy VAR... – zażartował Mario Suárez. – Ukradzione! Był tam Mateu Lahoz, prawda? O rany... – odpowiedział Jordi Alba, w tym samym tonie. Sędzia, który przyznał się do błędu, anulował bramkę z powodu nieistniejącego spalonego Leo Messiego, która dałaby przewagę Blaugranie. – Mateu wyrzucił mnie z boiska dwa lub trzy razy – powiedział Alba.

Były piłkarz Barcelony, który przyznał, że miał szansę podpisać kontrakt z Chelsea przed powrotem do Barcelony, zapewnił, że najlepszym trenerem, jakiego miał, był Luis Enrique. – Dla mnie jest najlepszy. Sprawia, że wszyscy gracze są zgrani, nawet ci, którzy nie grają. Cieszysz się z sukcesu kolegi, z sukcesu drużyny. Nie każdemu się to udaje. Pod tym względem jest mistrzem – skomentował. – W zarządzaniu grupą jest spektakularny. Wymaga od ciebie maksimum. Jeśli nie robisz tego, co mówi, wchodzi ktoś inny. Nie ma dla niego znaczenia, jak się nazywasz, co osiągnąłeś w piłce… widzi tylko teraźniejszość – dodał.

Wypowiedział się również na temat Xaviego, który wcześniej był jego kolegą z drużyny. – Wszedł w bardzo trudnym momencie. Wziął na siebie odpowiedzialność i poradził sobie całkiem nieźle. Wygraliśmy ligę i Superpuchar z Madrytem. Kiedy tam byłem, dobrze zarządzał grupą.

Barça pod wodzą Luisa Enrique zdobyła ostatnią Ligę Mistrzów. – To jedyny rok, w którym czułem, że nikt nie jest w stanie nas pokonać. Na finał Ligi Mistrzów przyjechali moi agenci i powiedziałem im: spokojnie, wygramy to. Nie chodziło o przechwałki, tylko o pewność siebie, jaką mieliśmy. Nikt nas nie pokonał – wspominał. Obrońca uważa jednak, że jego najlepszym sezonem był pierwszy z Ernesto Valverde, czyli sezon 17/18.

To właśnie za czasów Txingurriego Alba przeżył najtrudniejszą noc w swojej karierze – porażkę 0:4 na Anfield. – Przy pierwszym golu popełniłem błąd, podając głową do tyłu. To była jedyna szansa, żebyśmy dostali się do finału. Wygralibyśmy. Długo nie mogłem wyjść z domu. To była trudna sytuacja dla klubu, drużyny i dla mnie osobiście – zaznaczył. W późniejszym filmie dokumentalnym widać, że Alba jest wzruszony, ale zaprzeczył, jakoby płakał. – Mówili, że płakałem, ale to nieprawda. Nie w przerwie. Po prostu źle się czułem – zapewnił.

Alba był także świadkiem pierwszych piłkarskich kroków Lamine'a Yamala. – Pod względem technicznym to było prawdziwe widowisko – wspomina. – Leo Messi nie ma jednak sobie równych, jest najlepszym piłkarzem w historii. Nie widziałem nikogo podobnego – podkreślił. O drużynie Barçy pod wodzą Hansiego Flicka powiedział. – Bardzo mi się podoba, to był punkt zwrotny. Musiało pojawić się wielu młodych zawodników, ale dają radę. Sprawiają, że wszyscy kibice Barçy świetnie się bawią.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (14)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze