Barcelona miała wczoraj o 13:00 zaprezentować nowy nabytek klubu, czyli Anthony’ego Gordona. Ostatecznie wszystko bardzo się przedłużyło, a Barça dopięła operację dopiero wieczorem. Skąd wynikało tak poważne opóźnienie?
Za Gabrielem Sansem z Mundo Deportivo można zażartować, że kupno Gordona było szybsze niż jego prezentacja. Barcelona zaprosiła 60 dziennikarzy na 13:00, a ogłoszenie transferu Anglika nastąpiło dopiero wieczorem. W tym czasie ze względu na opóźnienia klub przygotował żurnalistom jedzenie w postaci frytek i burgerów, a Deco i Bojan Krkić nawet wyjechali na pewien czas z Camp Nou.
Pozostaje pytanie, dlaczego wszystko tak bardzo się przedłużyło. Według wspomnianego Sansa zespół prawny klubu musiał rozwiązać pewne problemy biurokratyczne i podatkowe. A sprawę dodatkowo spowalaniała komunikacja z saudyjskimi właścicieli Newcastle, którym trzeba było wysłać odpowiednie dokumenty. Barça też potrzebowała papierów do sformalizowania transferu, także tych związanych z umową o pracę. Wszystko trwało dłużej niż zakładano, ale podobnie było w przypadku João Cancelo.
W tym czasie Gordon przebywał w hotelu. Jak przyznawał na konferencji prasowej, pozostawał w tym czasie spokojny, mimo długiego czasu oczekiwania, który teoretycznie mógłby wyprowadzić z równowagi i wzbudzić niepewność co do dalszego przebiegu sytuacji. Towarzyszyła mu niezbyt duża grupka agentów, bliskich i członków rodziny. Gdy wreszcie można było podpisać umowę, Gordon cierpliwie odpowiadał na pytania dziennikarzy, którym zaimponował znajomością języka hiszpańskiego.
Po wszystkim nie było jakiegoś hucznego świętowania. Jak podaje Sport, Gordon zjadł kolację z partnerką i kilkoma przyjaciółmi i poszedł na spokojnie odpocząć. Teraz czeka go ostatnia chwila wytchnienia, a następnie wyjazd na zgrupowanie reprezentacji Anglii przed mistrzostwami świata.
Komentarze (4)