Wypożyczenie Rashforda, które było ruchem ratunkowym po fiasku transferów Nico Williamsa i Luisa Díaza powoli zbliża się do końca. Można mieć mieszane odczucia co do gry Anglika na Camp Nou. Z jednej strony dostarczył przyzwoite liczby, ale nie wpasował się w drużynę i wygląda na ciało obce. Co dalej?
Zacznijmy od tego, że 13 bramek i 11 asyst to zadowalający wynik jak na rezerwowego i Rashford okazał się być przydatny na przestrzeni całego sezonu, zwłaszcza kiedy musiał zastępować Raphinhę lub Lamine Yamala. Każde jego wejście na murawę oznacza chaos i z pewnością nie można odmówić mu zaangażowania i dobrych chęci, ale Anglik wydaje się być po prostu wybitnie niedopasowany do stylu gry FC Barcelony.
W międzyczasie w Manchesterze United doszło do zmiany na ławce trenerskiej, a skonfliktowanego ze skrzydłowym Amorima zastąpił Carrick, który nie wyklucza powrotu 28-latka na Old Trafford. Pod wodzą swojej legendy Czerwone Diabły wreszcie się obudziły i są na najlepszej drodze do wystąpienia w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.
Jak donosi Guillem Balagué Barça nie jest zainteresowana wykupem za 30 milionów euro, naciska na obniżenie tej kwoty i najchętniej widziałaby Rashforda na kolejnym rocznym wypożyczeniu. ESPN potwierdza te informacje dodając, że w klubie uważają kwotę 30 milionów za zbyt wygórowaną. Z kolei kataloński dziennik Mundo Deportivo twierdzi, że sam Anglik jest zachwycony grą w Barcelonie i mocno naciska na swoje pozostanie.
Marcus Rashford ma zasłaniać się dostarczonymi przez siebie liczbami, ale według tych samych doniesień Hansi Flick nie jest do końca przekonany do skrzydłowego i wciąż nie podjął ostatecznej decyzji. Kierowany przez Deco pion sportowy mógłby spróbować obniżyć koszt wykupu biorąc pod uwagę, że umowa Anglika wygasa w 2028 roku a piłkarz zbliża się do trzydziestki. Na ten moment Manchester United pozostaje jednak nieugięty - albo 30 milionów, albo Rashford wraca na Old Trafford.
Komentarze (31)