Ronald Koeman: Prędzej byłbym zły na Camavingę niż na sędziego

Mateusz Doniec

16 kwietnia 2026, 13:30

Sport, Mundo Deportivo

7 komentarzy

Fot. Getty Images

Ronald Koeman zaprezentował dziś kolejną edycję swojego turnieju golfowego Koeman Cup.Na konferencji prasowej holenderski szkoleniowiec został zapytany o kontrowersje sędziowskie w ostatnich meczach Barçy i Realu Madryt w Lidze Mistrzów.

Ronald Koeman: Obwinianie sędziów za dwumecz z Atlético? To przesadzone. Obwinianie wyłącznie sędziego albo tych dwóch sędziów, którzy prowadzili te dwa mecze... bo ja uważam, że w obu sytuacjach, w których arbiter pokazuje czerwoną kartkę, to może być czerwona kartka. Ostatni obrońca, który fauluje, to czerwona kartka. Ale są też inne rzeczy i uważam, że to jest przesadzone.

- Rozumiem, kiedy jesteś na boisku i kiedy jesteś zaangażowany jako trener albo prezydent, jak Laporta, że widzisz rzeczy z zewnątrz i myślisz - i ja też miałem takie odczucie przez wiele lat w Barcelonie - że "jak to możliwe, że nam nie dyktują karnego, skoro Realowi dyktują?". Myślę jednak, że to moment, w którym patrzysz na to z zewnątrz, i uważam, że to jest trochę przesadzone.

- Czerwona dla Camavingi? Prędzej byłbym zły na zawodnika. Uważam, że sędziego też można krytykować - bo moim zdaniem arbiter powinien umieć wyczuć moment meczu. Jeśli "podgrzewasz" sędziego albo zostawiasz mu wątpliwości, on musi zareagować. Lepszym rozwiązaniem było popełnić faul, zostawić piłkę i wrócić na swoją pozycję. Wtedy nie zobaczyłbyś drugiej kartki, bo przez przetrzymywanie piłki oddałeś decyzję w ręce sędziego - a tego nigdy nie powinno się robić.

- Uważam, że Barcelona wciąż jest wielką drużyną, wielkim klubem na świecie i oczywiście dla najmocniejszego najważniejsze jest wygrywanie. Przede wszystkim liga, bo wygranie ligi oznacza, że przez cały rok, przez całe rozgrywki byłeś lepszy od innych. Myślę, że to powinno być na pierwszym miejscu.

- Po drugie trofeum takie jak Liga Mistrzów, które jest niezwykle ważne, bo dziś - żeby się do niej zakwalifikować - dla drużyn z Anglii, Hiszpanii czy innych lig jest to łatwiejsze, bo wchodzą nie tylko mistrzowie, chyba nawet pięć zespołów. Dla mniejszych klubów samo zajęcie piątego miejsca to już ogromny sukces. Dlatego Liga Mistrzów z roku na rok ma coraz większe znaczenie i mam wrażenie, że liga jest trochę mniej doceniana, a przecież jej wygranie oznacza, że przez długi czas byłeś najlepszy wśród wszystkich zespołów w Hiszpanii.

- Z drugiej strony rozumiem, że Liga Mistrzów jest większa. Ale przyjdzie moment - zespół jest młody, silny i może się jeszcze wiele nauczyć, poprawić pewne rzeczy. Myślę, że nadejdzie taki rok, w którym Barcelona tam będzie i mam nadzieję, że będzie to już przyszły sezon.

- Frenkie de Jong? Nie wiem, czy ma aż tak złą prasę. [Dziennikarz: Zapewniam, że ma.] Z twojej strony? (śmiech) Wiem, że gdy Frenkie gra, zawsze oczekuje się od niego konkretnych liczb - nawet ostatnio, wszedł na 10 minut i w tych 10 minutach miał odmienić mecz. Dlatego potrzebuje trochę więcej rytmu meczowego.

- Dla mnie Frenkie to kluczowy zawodnik reprezentacji, bo nasze szanse na osiągnięcie czegoś wielkiego z nim albo bez niego bardzo się różnią. I myślę, że tak samo jest w Barcelonie. To świetny piłkarz, który gra tu od wielu lat. Wydaje mi się, że teraz jest Holendrem z największą liczbą występów w Barcelonie - gratulacje za to. Już mówiłem też osobiście: mam nadzieję, że odzyska formę fizyczną i rytm meczowy. Bo jeśli Frenkie jest w dobrej formie, jest niezwykle ważny również dla reprezentacji. I w tym kontekście nie rozumiem, skąd aż tyle krytyki.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (7)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze