Diego Costa, były piłkarz m.in. Atlético Madryt i Chelsea, a także reprezentacji Hiszpanii, udzielił obszernego wywiadu w programie "El Camino de Mario", podcastu prowadzonym przez jego byłego kolegę z drużyny Mario Suáreza. Napastnik nie gryzł się w język, gdy został zapytany o Gila Manzano.
"To jest sku***syn. Mówię to wprost. To kłamca" - zaczął bardzo mocno Diego Costa, zapytany o Gila Manzano. "Powiedział kłamstwo, poprosiłem o nagranie. Dali mi osiem meczów zawieszenia. To jest zachowanie złych ludzi. Obym kiedyś go zobaczył, żebym się z nim przywitał... Żartuję, to już przeszłość, ale był kłamcą. Chciałem nagrania, bo Miguel Ángel Gil chciał nałożyć na mnie karę w wysokości miliona euro. Ostatecznie ani nie dali mi nagrania, ani nie nałożyli tej kary" - przyznał były napastnik.
O jaką sytiację chodzi 37-latkowi? Był to mecz z Braceloną na Camp Nou w sezonien 2018/19. W protokole meczowym sporządzonym przez Manzano można było przeczytać:
W 28. minucie zawodnik (19) Da Silva Costa, Diego został wyrzucony z boiska z następującego powodu: zwrócił się do mnie głośno, używając następujących słów: "PIE***LĘ TWOJĄ MATKĘ!!, PIE***LĘ TWOJĄ MATKĘ!!".
Inne zdarzenia: (Piłkarz: Diego Da Silva Costa) Po wyrzuceniu z boiska, nadal przebywając na boisku, dwukrotnie chwycił mnie za ramię, aby uniemożliwić mi pokazanie kartek kolejnym kolegom z drużyny, odpowiednio z numerami 24 i 2.
Ostatecznie przyznano napastnikowi rekordowe wówczas 8 meczów zawieszenia.
Costa powiedział też kilka słów o Puyolu i Piqué: "Dawali mi popalić jak diabli, a potem prosili o wybaczenie. Mówiłem im: Nie przepraszajcie mnie, proszę. Chcę, żebyście mnie obrażali. Bardzo trudno było grać przeciwko Barcelonie".
Komentarze (20)