Dziś jeden z najważniejszych meczów w dotychczasowym sezonie. Barcelona jest o dwa spotkania od finału Pucharu Króla, a starcie na Metropolitano będzie ważnym krokiem do realizacji tego celu. Jednocześnie będzie to też dobry sprawdzian w warunkach walki pucharowej, bo Barça od dawna nie miała tak mocnego rywala naprzeciw siebie.
Barcelona przystępuje do rywalizacji z serią 6 zwycięstw z rzędu. Od porażki z Chelsea Katalończycy wygrali aż 17 pojedynków i przegrali tylko z Realem Sociedad, mając i w tej konfrontacji mnóstwo okazji do przechylenia losów batalii na swoją korzyść. W tym czasie Blaugrana sięgnęła też po Superpuchar Hiszpanii. Na podstawie samych wyników Atlético mogłoby się obawiać, ale trzeba przyznać, że nie wszystkie te zwycięskie spotkania były porywające w wykonaniu ekipy Hansiego Flicka. Tym bardziej jest to ciekawe, jak Barcelona będzie wyglądała na tle Rojiblancos.
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Drużyna Diego Simeone stanowi jeszcze większą niewiadomą, bo w tym sezonie potrafi grać w kratkę. Dobrym przykładem był ostatni tydzień. W Pucharze Króla Atlético w dobrym stylu rozbiło Betis 5:0, by parę dni później przegrać z tą ekipą w LaLidze, w dodatku na własnym terenie. Atléti dysponuje potencjałem, by ograć Real Madryt 5:2 czy Inter 2:1, a jednocześnie potrafi też zremisować bezbramkowo z przedostatnim w tabeli Levante czy przegrać z Bodo/Glimt 1:2 w spotkaniu, które zadecydowało o wypadnięciu z czołowej ósemki Ligi Mistrzów.
W ostatnim czasie starcia Barcelony z Atlético jawiły się jako bardzo wyrównane i zacięte. A jednak bilans jest bezlitosny dla Rojiblancos - jedno zwycięstwo, jeden remis i aż osiem porażek. O ile wcześniej pojedynki między tymi klubami nie przynosiły zbyt wielu goli, to ostatnio mieliśmy kilka znakomitych starć z punktu widzenia postronnych widzów. W ostatnich czterech spotkaniach padło aż 19 bramek, z czego cztery już po 90. minucie. Biorąc to pod uwagę, nie można raczej w tej konfrontacji być czegokolwiek pewnym aż do ostatniego gwizdka.
Sytuacja kadrowa
Barcelona
Obie ekipy przystąpią do rywalizacji bez kilku kluczowych zawodników. W Barcelonie zabraknie przede wszystkim Pedriego i Raphinhi, ale z gry wypadł też Marcus Rashford, co znacząco zmniejsza pole manewru w ataku. Dlatego od pierwszej minuty mogą wspólnie zagrać Ferran Torres i Robert Lewandowski. Warto zwrócić uwagę, że ten pierwszy więcej goli w karierze niż Atlético (5) strzelił tylko Betisowi (9), więc Hiszpan najwyraźniej czuje się dobrze w starciach z Rojiblancos. W ostatnim starciu ligowym z ekipą Simeone Ferranowi udało się trafić do siatki.
Dobrą passę ma też Lamine Yamal, bo nie tylko zdobywał bramki w ostatnich pięciu meczach, ale też nigdy jeszcze nie przegrał z Atléti (5 wygranych i 1 remis). Pod nieobecność Raphinhi tym większe znaczenie będzie miała skuteczność pod bramką rywala nie tylko wymienionej dwójki, ale też Roberta Lewandowskiego, Daniego Olmo czy Fermína Lópeza. Tym bardziej, że trudno zakładać, by Barça mogła zagrać na zero z tyłu, gdy rywal ma tyle zasobów w ataku.
Dużą rolę do odegrania ma również Frenkie de Jong. Holender jest szefem środka pola pod nieobecność Pedriego i wywiązuje się z tego zadania co najmniej dobrze. Dziś też będzie musiał umiejętnie dyktować rytm gry, otwierać wolne strefy, gdy tylko się pojawią, oraz wychodzić spod pressingu Atlético. A przecież De Jonga może też czekać ciężka fizyczna praca w drugiej linii.
Atlético
Z kolei w Atlético nie zobaczymy Pablo Barriosa, który jest filarem środka pola drużyny Simeone. Nie będzie też Johnny’ego Cardoso. Tym samym w drugiej linii może zagrać… Pedri z Madrytu. Tak określa się pozyskanego w zimowym okienku transferowym z Elche Rodrigo Mendozę. Poniżej widzimy skład testowany przez Simeone przed dzisiejszą rywalizacją. Argentyński szkoleniowiec może postawić na Antoine’a Griezmanna, żeby usprawnić kreację pod nieobecność Barriosa. A przecież Francuz imponował też finalizacją w Pucharze Króla - w każdym spotkaniu trafiał do siatki, zdobywając cztery bramki w trzech występach. Dzięki temu jest wraz z Julianem Álvarezem najlepszym strzelcem Atlético w tym sezonie z 11 golami we wszystkich rozgrywkach.
Mimo to argentyński napastnik nie jest w najlepszej formie, bo w tym roku nie trafił jeszcze do siatki w 9 występach. Ogółem na bramkę czeka od 9 grudnia. Trudno jednak o lepsze okno wystawowe dla piłkarza niż rywalizacja z klubem, który jest nim zainteresowany, więc może być dziś wyjątkowo zmotywowany. Co ciekawe, temat Argentyńczyka podpalił też nieco szatnię Atlético ze względu na słowa Ronalda Araujo dotyczące napastnika z ostatniego wywiadu dla Mundo Deportivo. W ekipie Simeone uznano je za brak szacunku wobec rywala.
Barcelona musi uważać na Alexandra Sorlotha, który potrafił nawet przy niedługim czasie gry zrobić krzywdę Barcelonie. Zwłaszcza że profilem całkowicie różni się od innych atakujących, więc inaczej trzeba podchodzić do pilnowania go. Atutem zespołu Simeone może być pozyskany w zimie Ademola Lookman, świetnie dryblujący skrzydłowy, który już ma na koncie gola i asystę w dwóch występach. Zwłaszcza przy dyspozycji Julesa Koundé, którego nawet jedno zdekoncentrowanie może okazać się istotne.
Czynnik własnego boiska
Atlético jeszcze do niedawna mogło straszyć na swoim obiekcie. Bilans 13 zwycięstw i 1 remisu we wszystkich rozgrywkach mówił sam za siebie. A jednak pod koniec stycznia Metropolitano zostało podbite przez Bodo/Glimt, ostatnio na tym stadionie wygrał też Betis. Te pojedynki pokazały, że twierdzę Atléti da się zdobyć. Zwłaszcza że Barça wygrała tam ostatnie cztery starcia, a tylko w jednym z nich Rojiblancos udało się trafić do siatki.
Pewnym utrudnieniem może być… stan placu gry. Mimo że obiekt jest stosunkowo nowy, trawa pozostawia wiele do życzenia. Wynika to z wymiany murawy po treningach drużyny NFL Miami Dolphins na Metropolitano w ubiegłym roku, bo przy złej pogodzie nie udało się doprowadzić nawierzchni do optymalnego stanu. Problem jest na tyle duży, że na boisko narzekali przede wszystkim… piłkarze Atlético.
Koke:
Szczerze mówiąc, nie jest w dobrym stanie. Ślizgamy się, są wybrzuszenia… Taka drużyna jak Atlético potrzebuje dobrej murawy do gry. Oczekuje się od nas występów na wysokim poziomie, więc potrzebujemy nawierzchni na podobnym poziomie, aby to robić.
Griezmann:
Nasza murawa nie za bardzo pomaga, to dla nas utrudnienie. Jesteśmy zespołem, który stara się grać, dużo się poruszamy, gramy bez piłki, a to bardzo utrudnia grę drużynom, które utrzymują się w jej posiadaniu.
Na Metropolitano trwają prace nad poprawą jakości murawy i zobaczymy, jaki przyniesie to efekt. W Hiszpanii już i tak jest zbyt dużo kontrowersji związanych z sędziowaniem, aby odbiór widowiska miał być zniekształcony również przez stan nawierzchni, nieodpowiadający randze rywalizacji.
Pierwszy krok
Atlético może zmotywować przede wszystkim ich sytuacja w tym sezonie. W LaLidze Rojiblancos tracą już 13 punktów do Barcelony i w zasadzie mogą pożegnać się z marzeniami o tytule. Wszystkie siły w krajowych rozgrywkach mogą więc pójść na Puchar Króla. Inna sprawa, że Atléti naprawdę ma spore pole manewru i stosunkowo szeroką kadrę. Zły wynik pierwszego spotkania bardzo utrudni jednak gospodarzom zadanie.
Zobaczymy, na ile przeszkodą dla Barcelony będzie stosunkowo późne przybycie do Madrytu wczorajszej nocy. Czy zawodnicy odpowiednio wypoczną przed rywalizacją. Przypomnijmy, że Barça musiała przyspieszyć wylot ze względu na potężne wichury w Katalonii. Ostatnio sama jednak niczym huragan potrafiła na poziomie wyników zmiatać (niemal) wszystko na swojej drodze, nawet gdy nie porywała swoją postawą, i pozostaje liczyć, że i tym razem nie zostanie zatrzymana.
Komentarze (13)