juHansi Flick podczas konferencji prasowej przed meczem z Atlético wzbudził największą uwagę swoją odpowiedzią, w której padła nazwa Realu Madryt. Trener Barcelony wypowiedział się jednak również na temat wielu innych kwestii, jak problemy mentalne Ronalda Araujo, kontuzja Raphinhi czy praca na treningach Lamine Yamala. Niemiec bardzo docenił też Atlético.
[Barça One] Jak podchodzicie do jutrzejszego meczu z Atlético, które pokazuje się jako zespół bardzo nieregularny, ale też jest prawdą, że wzmocniło się trzema zawodnikami podczas tego zimowego okienka transferowego i ma duże nadzieje względem Pucharu Króla, mając na uwadze swoją sytuację w LaLidze, będąc bardzo daleko od Barçy. Czego oczekujesz od drużyny na Metropolitano?
Jak mogłeś zobaczyć na treningu, Marcus nie jest dostępny do gry. Doznał bolesnego stłuczenia, musimy o to zadbać. Myślę, że to nie jest dobra informacja, ale wierzę w mój zespół. Sytuacja jest niełatwa. Rośniemy, to będzie też potrzebne jutro. Gramy z fantastycznym zespołem, widziałem mecz Pucharu Króla z Betisem i to było naprawdę imponujące, jak grali. To było świetne spotkanie do oglądania, do przyjrzenia się, jakim stylem grają. Cholo wykonuje fantastyczną pracę w Atlético. Bardzo doceniam to co widzę. Jutro będzie trudne spotkanie.
[Ramon Salmurri, Catalunya Radio] Czy możesz nieco wyjaśnić, co dokładnieje dzieje się z Raphinhą? Klub wydał komunikat o przeciążeniu, to miał być tydzień absencji, a opuści trzecie spotkanie i nadal nie trenuje z drużyną.
Tak, krok po kroku. Chodzi o to, żeby o niego dbać. To zawodnik, który zawsze daje z siebie wszystko, dużą intensywność podczas meczu. Jeśli coś czuje, musimy się tym zająć i być może zrobić krok wstecz. Tak wygląda teraz ta sytuacja. Oczywiście nie jestem zadowolony, bo potrzebujemy jego, Pedriego, Gaviego, Andreasa, Marcusa, ale musimy sobie z tym poradzić. Takie rzeczy mogą się wydarzyć w trakcie gry, w trakcie sezonu. Do tej pory spisywaliśmy się naprawdę fantastycznie i gratulacje dla moich zawodników, bo wykonują naprawdę świetną pracę w tym sezonie.
[Marta Ramon, RAC1] Problemy Raphinhi to bardziej temat mentalny, osobistych odczuć zawodnika w kwestii powrotu, niż kwestii stricte fizycznych, medycznych?
Oczywiście mamy tu pewne odczucia mięśniowe. To normalne, że jako profesjonalny zawodnik musisz dbać o swoje ciało. To najważniejsza kwestia i on to robi. Musimy go wspierać, mieć na to oko i to robimy.
[Helena Condis, COPE] Jutro gracie na Metropolitano. Kilku ważnych piłkarzy ekipy Cholo Simeone narzekało na stan murawy. Niepokoi cię to, co mówili na przykład Koke czy Griezmann?
To jest tak, że zarówno oni, jak i my musimy tam zagrać. Jeśli naprawdę tak jest, to nie jest dobra rzecz, bo musimy dbać także o murawy. Zwykle z tego co widzę boiska tutaj w Hiszpanii są w fantastycznym stanie. Miejmy nadzieję, że będzie lepsza niż ostatnio.
[Alfredo Martínez, Onda Cero] To rywalizacja trwająca 180 minut. Trzeba być inteligentnym, grając pierwsze spotkanie na wyjeździe, co może też okazać się przewagą, bo rywal w teorii może mniej spekulować i iść bardziej do ataku, robiąc więcej miejsca?
Oczywiście te dwa mecze zdecydują, kto będzie w finale. To jest nasz cel, tak samo dla Atlético. Kiedy przypomnisz sobie poprzedni sezon, też było ciężko. Graliśmy pierwszy mecz u siebie i to było niesamowite spotkanie z wieloma bramkami. Na koniec trzeba zagrać dobre dwa mecze, 180 minut, a może nawet więcej. Jesteśmy na to przygotowani i chcemy awansować do finału.
[Santi Ovalle, Cadena SER] Patrząc na wyniki, Realowi strzelacie więcej goli niż Atlético. Czy trudniej gra się z tymi drugimi ze względu na sposób gry drużyny Simeone?
Jak mówiłem wcześniej, skupiam się tylko na tym meczu z Atlético. Nie myślę o Realu i zwykle nie lubię mówić o takich rzeczach. Myślę, że to jest dobre dla ciebie, żeby pisać o takich sytuacjach, ale dla mnie nie, nie dbam o takie rzeczy. Skupiam się na nich tylko wtedy, gdy z nimi gramy. Myślę, że Atlético zasługuje na szacunek, bo to fantastyczny zespół, ma fantastycznego trenera i fantastyczny klub. Granie przeciwko rywalowi na tym poziomie w Pucharze Króla… To jest futbol, dlatego go kochamy, po to gramy w piłkę. Na tym poziomie zmierzenie się z takim przeciwnikiem jest fantastyczne. Chodzi o to, żeby dobrze się przygotować i dać z siebie wszystko w ciągu tych 90 minut. A potem, jeśli można trochę się poprawić przed następnym spotkaniem, to tego chcemy. Zawsze chodzi o zrobienie kroku do przodu. Taki jest nasz cel.
[Laura Brugues, TV3] Przy absencjach Raphinhi i Rashforda miejsce na lewej stronie może zająć Ferran Torres czy rozważasz inne alternatywy?
[Hansi wykonał ze śmiechem gest przypominający rzut kością] Nie, nie, mamy klarowne koncepcje, kto tam zagra. Myślę, że spisze się dobrze. Zobaczymy jutro.
[Television Española] Podczas tej drogi do półfinałów Barcelona nie musiała jeszcze mierzyć się z żadną drużyną z Primera. Co sądzisz o tych, którzy umniejszają lub chcą trochę odebrać wartości temu awansowi ze względu na brak rywalizacji z ekipą z Primera?
Zapytaj Real Madryt.
[Gabriel Sans, Mundo Deportivo] Chciałbym zapytać o dwóch piłkarzy. Araujo w wywiadzie dla Mundo Deportivo powiedział, że od półtora roku grał z lękiem, który doprowadził go do depresji. Wiedziałeś o tym? Jak wyglądało leczenie? Chciałbym też zapytać o Cancelo, który przyszedł w zimie i grał do tej pory na trzech pozycjach.
Wiedzieliśmy o sytuacji Ronalda. Gdy on się otworzył swego czasu, wszyscy w klubie wiedzieliśmy, że musimy go wspierać, i myślę, że daliśmy mu też to uczucie, daliśmy to, co mogliśmy w tamtym momencie. On jest bardzo silny. Aby się tak otworzyć, musisz być silny, bo futbolu to jest tak, że musisz być silny, iść dalej, te wszystkie kwestie związane z mentalnością, musisz skupić się na wygrywaniu... Być może pewnego dnia coś o tym wszystkim powiem, bo gdy widzisz, że on mówi półtora roku, a ty śledzisz, kiedy to mogło się zacząć... Chodzi o to, że my jako odpowiedzialni, również za piłkarzy, musimy się nimi zajmować. Dbać być może także o rywali, trenerów… Musimy dbać o wszystkich graczy. Myśleć, co jest na końcu wyniku, gdy mówię „ok, co się stało”. Gdy sobie to przypominam... "Może ty wiesz więcej ode mnie, może to nie jest dobre rozwiązanie". Szczególnie jako trener musisz wziąć większą odpowiedzialność za każdego gracza. Jako szkoleniowcy musimy więcej o tym myśleć, niż tylko o tym, co jest dobre dla ciebie. Mam nadzieję, że wyjaśniłem to dobrze.
[Didac Peyret, Sport] Koundé zmierzy się jutro z Lookmanem. Jules sprawia wrażenie, że trochę obniżył poziom w porównaniu do poprzedniego sezonu. W jaki sposób drużyna może mu pomóc, aby go odzyskał?
Dla mnie Jules zawsze jest wojownikiem, zawsze jest skupiony. Takie rzeczy się zdarzają, jesteśmy ludźmi. Może nie zawsze ma najlepszy dzień, ale na koniec on zawsze walczy. Zawsze stara się odbudować. Także podczas meczu, gdy czasem zacznie nie tak dobrze. Bardzo doceniam to, co widzę. Zwykle ma topową mentalność i natawienie. Na 100% pokaże to również jutro. Dla wszystkich to będzie trudne spotkanie, bo, jak mówiłem wcześniej, bardzo podoba mi się to co widziałem w Atlético, to fantastyczny zespół o klarownej filozofii, z wieloma graczami, którzy potrafią grać piłką. Każdemu rywalowi nie jest łatwo się przed nimi bronić. Mają też wielu zawodników z przodu, których mogą wprowadzić, ta dynamika stylu ich gry... To będzie dla nas trudne spotkanie.
[El País] Co cię najbardziej zaskakuje u Lamine’a? Jego zdolności, podejmowanie decyzji czy to, jak radzi sobie z tym całym otoczeniem i sławą?
Na ten moment jestem z niego bardzo zadowolony ze względu na to wszystko, bo, tak jak mówisz, dobrze sobie radzi z sytuacją go otaczającą, ale też na boisku zawsze jest w stanie rozstrzygać mecze i prowadzić je w dobrym kierunku. Jest świetnym zawodnikiem z tymi wszystkimi rzeczami, które kochamy w futbolu, dryblingami, sytuacjami jeden na jeden, tym, jak sobie z nimi radzi, świetnie to widzieć. Bardzo doceniam to, co widzę, ale też na treningach stara się być lepszy każdego dnia i moim zdaniem to jest najważniejsze, że masz ten głód, który mówi, że to jeszcze nie koniec. Jest młody i musi się rozwinąć, jest w stanie bardzo się poprawić w kolejnych latach.
[Josep Soldado, La Sexta] Myślę, że w tej sali prasowej, odkąd tu jesteś, usłyszałem pierwszą szpilkę w stronę Realu Madryt, gdy przypomniałeś, że został wyeliminowany przez drużynę z Segunda División. Wiemy, że wykazywałeś duży szacunek wobec Realu. To dlatego, że nie chciałeś mieć polemik z Realem, przynajmniej do tej pory?
Nie. Czy to mi pomoże? Nie. Pomaga tobie, nie mi, nie mojej drużynie. Myślę, że to po prostu była właściwa odpowiedź [wskazuje na dziennikarza, który wcześniej pytał o możliwe deprecjonowanie słabszych rywali w Pucharze Króla - przyp. red.]. Zawsze musimy szanować drużyny z Segunda i Tercera División w Pucharze. Wykonują fantastyczną pracę. Dlatego to powiedziałem. Co jest łatwiejsze? Ja nie wiem. W poprzednim sezonie graliśmy na początku z Barbastro, a potem z Betisem i Valencią. A na poziomie wyniku te mecze były dla nas dużo łatwiejsze niż starcia z Santander czy Albacete. Chodzi o szacunek także dla tych zespołów. To jest Puchar Króla, one też wywalczyły awans, mają jakość i pokazały w każdym meczu, że są w stanie wygrywać spotkania z ekipami z Primera. Chodzi tylko o to. Nie lubię tego [kontrowersji]. Dla mnie to nie ma sensu, nie daje mi to dodatkowej energii. Muszę skupić się na swoim zespole, na tym klubie. [Polemiki] To tylko strata energii, nie lubię tego.
Komentarze (4)