O ostatnim pojedynku z Realem Madryt kibice Barcelony chcieliby już zapomnieć. Porażka 1:2 na Santiago Bernabéu to powód, przez który piłkarze Hansiego Flicka chcą się odegrać. W październiku na boisku zabrakło Raphinhi, który leczył kontuzję. Teraz Brazylijczyk jest głodny starcia z rywalami ze stolicy.
German Bona (Sport): Raphinha ma na swoim koncie już jedenaście Klasyków przeciwko Realowi Madryt. W ostatnim z nich Brazylijczyk nie mógł wystąpić przez nawrót kontuzji. Teraz, na szczęście, zostawił już ją całkowicie za sobą. Był wtedy mocno sfrustrowany, ponieważ praktycznie do ostatniego momentu walczył o to, by zdążyć na mecz na Santiago Bernabéu. Okazało się to jednak niemożliwem, a mięsień dwugłowy prawego uda znów spłatał mu figla. Mimo tego, na własną rękę pojechał z drużyną na to spotkanie i pełnił w nim rolę "kapitana". Oglądał mecz, będąc kłębkiem nerwów za ławką rezerwowych Barçy, a po porażce (1:2) wbiegł na murawę, by zapobiec bójce, którą chciał zacząć Dani Carvajal, gdy ruszył w stronę Lamine Yamala. To Raphinha zajął się powstrzymywaniem Viníciusa, gdy jego rodak również „startował” do wychowanka Barçy.
Przeżył ten klasyk inaczej - poza boiskiem, ale cały czas zaangażowany w obronę kolegów i klubu. Teraz jednak nadszedł czas, by Raphinha wrócił do swojego naturalnego środowiska, czyli na murawę, i znów robił różnicę, co pokazywał już we wcześniejszych starciach z Realem. To rywal, który Brazylijczykowi wyjątkowo "leży". To właśnie tej drużynie strzelił w LaLiga najwięcej goli: pięć w jedenastu meczach. Do tego należy dodać trzy asysty, co daje łącznie osiem akcji zakończonych bramką.
Raphinha był głównym bohaterem ostatniego finału Superpucharu Hiszpanii, w którym zmierzyły się drużyny Barcelony i Realu Madryt. Do tego stopnia, że został wybrany MVP spotkania dzięki dwóm bramkom i asyście (do Alejandro Balde), które zaliczył w rekordowym czasie - między końcówką pierwszej połowy a początkiem drugiej.
Wiele rzeczy zmieniło się na lepsze w ciągu ostatnich dwóch i pół miesiąca. Od momentu, gdy nawrót kontuzji uniemożliwił mu pomoc drużynie na Bernabéu, aż do teraz. Raphinha wrócił już na właściwe tory i gra tak, jak w zeszłym sezonie. To piłkarz kompletny, pierwszy do pressingu na obrońcach rywala i wykazujący się godnym podziwu zaangażowaniem.
W półfinale przeciwko Athleticowi Raphinha dał już próbkę tego, co może pokazać dzisiejszego wieczoru podczas El Clásico. Dwa gole i asysta do Fermína Lópeza sprawiły, że po raz kolejny został uznany najlepszym zawodnikiem meczu.
Takie i wiele innych ciekawych statystyk oraz wyniki na żywo znajdziesz u naszego Partnera - aplikacji Superscore.
Komentarze (10)