Sytuacja Marca-André ter Stegena w Barcelonie wchodzi w kluczową fazę. Klub, rynek i sam zawodnik czekają na rozwój wydarzeń, który może przesądzić o układzie sił w bramce na drugą część sezonu.
Ferran Martínez z Mundo Deportivo podaje, że po powrocie do treningów Marc-André ter Stegen jasno komunikuje jedno: chce zostać i walczyć. Jednorazowy występ w Pucharze Króla był sygnałem, że nie uważa się za zawodnika odstawionego na boczny tor. Kontrakt do 2028 roku, odroczona pensja w ramach pomocy klubowi i status kapitana sprawiają, że jego pozycja wciąż ma ciężar, nawet jeśli hierarchia jest dziś klarowna.
Sportowo numerem jeden pozostaje Joan García, co potwierdził Hansi Flick. Ter Stegen to akceptuje, ale nie składa broni. Liczy na minuty w Pucharze Króla i Superpucharze Hiszpanii, bo regularna gra jest kluczowa w perspektywie mundialu. Na rolę rezerwowego bez realnych szans na występy nie chce się godzić - ani w Barcelonie, ani poza nią.
Według Alexa Luny z MD w tle pojawia się Girona, która bada możliwość wypożyczenia, widząc w Niemcu natychmiastowe rozwiązanie klasy światowej. Problemem są pieniądze: wysoka pensja wymagałaby albo znaczącej obniżki po stronie zawodnika, albo dopłaty ze strony Barçy. Zainteresowanie z zewnątrz istnieje, ale bez gwarancji gry Ter Stegen nie ruszy się z miejsca. Na dziś dominuje spokój i cierpliwość - rynek dopiero się otworzy, a ta sprawa nie rozstrzygnie się szybko.
Aktualizacja
21:17 Florian Plettenberg (Sky Sport): Girona wyobraża sobie wypożyczenie w styczniu Marca-André ter Stegena. Na razie nic nie jest jeszcze przesądzone. Kluby nawiązały kontakt, ale wszystko zależy głównie od Ter Stegena i Barcelony
Komentarze (38)