Real Madryt szykuje kolejną ofensywę transferową w defensywie, a na liście priorytetów zaszła istotna zmiana. Klub z Santiago Bernabéu coraz poważniej myśli o wzmocnieniu środka obrony Dayotem Upamecano, który był też na liście Barcelony.
Jak podaje Santi Aouna na portalu Foot Mercato, Ibrahima Konate z Liverpoolu nie jest już numerem jeden na liście życzeń Realu Madryt. Teraz największym celem Los Blancos jest Dayot Upamecano z Bayernu. Francuski obrońca, którego kontrakt z Bawarczykami wygasa w czerwcu, ma już ustne porozumienie z Królewskimi.
Jego profil, doświadczenie i fakt, że będzie dostępny za darmo, czynią go idealnym kandydatem w oczach madryckich decydentów. Dodatkowym atutem jest znajomość kilku francuskich zawodników z szatni Realu, a także relacja z Xabim Alonso, który zna go z Bundesligi.
Upamecano, którym według Aouny mocno interesuje się też PSG, ma na stole ofertę przedłużenia kontraktu z Bayernem, ale do porozumienia jeszcze nie doszło. Pozostaje więc pytanie, czy ten impas uda się przełamać - czy może Realowi uda się ściągnąć go do siebie.
Przypomnijmy, że latem tego roku, gdy przyszłość Ronalda Araujo w Barcelonie była niepewna, wymieniono nazwisko Upamecano jako potencjalnego następcę Urugwajczyka w stolicy Katalonii. Ronald zdecydował się jednak zostać i sprawa ucichła, choć nie wiadomo, jak sytuacja będzie wyglądać za kilka miesięcy, jeśli Araujo nie będzie grał tyle, ile oczekuje.
Obecnie wiele wskazuje na to, że po odejściu Iñigo Martíneza Barcelona prędzej szuka lewonożnego stopera, którego obecnie w kadrze nie ma. Tylko Gerard Martín - nominalny lewy defensor - pasowałby do tego profilu. W tym kontekście padało ostatnio nazwisko Nico Schlotterbecka. Jednakże sytuacja finansowa Barcelony każe dogłębnie monitorować rynek zawodników z wygasającymi kontraktami jak właśnie Upamecano czy Konate.
Komentarze (30)