Nie ma tygodnia bez plotek transferowych w Barcelonie. W hiszpańskich mediach mówi się o Victorze Osimhenie, czy Kenanie Yildizie, a poza krajem z Półwyspu Iberyjskiego słyszymy o... Scottcie McTominayu. Czy Szkot rzeczywiście byłby potrzebny Barcelonie?
Scott McTominay to zawodnik, który uplasował się na osiemnastej lokacie w rankingu Złotej Piłki za sezon 2024/25. To nie lada osiągnięcie dla zawodnika, który gra we włoskiej Serie A i nie osiągnął nic na arenie międzynarodowej. Niemniej jednak, szkocki pomocnik jest gwiazdą Napoli, przez co oglądają się za nim inne, bogatsze kluby. Wśród nich Barcelona.
Jednym z głównych zainteresowanych zawodnikiem ma być londyński Tottenham - jak podaje Fraser Fletcher z portalu TeamTalk. Okazuje się, że źródła bliskie piłkarzowi zdradziły, że Barcelona wpisła McTominaya na krótką listę trzech nazwisk-kandydatów do gry na pozycji defensywnego pomocnika (piwota) w kolejnym sezonie. Poza McTominayem, jest to Amadou Onana i jeden z wychowanków La Masii (nie wymieniono go z nazwiska).
Chodzi oczywiście o piłkarza, który byłby na granicy pierwszej jedenastki, gdyż wydaje się, że Frenkie de Jong i Pedri mają w niej miejsce nie do ruszenia - zwłaszcza Hiszpan. Ewentualny wyścig o McTominaya dopiero się zaczyna i ciężko powiedzieć, czy sam Szkot byłby zainteresowany transferem do innego klubu - w Neapolu ma już status gwiazdy.
Biorąc pod uwagę zestaw osobowy pomocy Barcelony, wydaje się, że nie ma tam obecnie miejsca dla kolejnego pomocnika. Przyglądając się jednak sytuacji z szerszej perspektywy, można dojść do wniosku, że klub z Katalonii być może ma wielu pomocników, ale mają oni swoje większe lub mniejsze problemy, jakimi są kontuzje, czy nieregularna forma.
Komentarze (13)