Marc Bernal: Pedri jest zawodnikiem, na którego bardzo zwracam uwagę

Mateusz Doniec

29 września 2025, 14:48

YT: Jijantes

2 komentarze

Fot. Getty Images

Marc Bernal przedłużył dziś kontrakt z Barceloną do 2029 roku. Po złożeniu podpisu pomocnik odpowiedział na kilka pytań dziennikarzy.

Marc Bernal: Dzień dobry. Przede wszystkim bardzo dziękuję... Czy możesz trochę podnieść mikrofon, proszę? Dzisiejszy dzień jest najważniejszy i najszczęśliwszy w moim życiu. To marzenie, które mają wszyscy zawodnicy z cantery, którzy przechodzą przez klub. To odnowienie kontraktu czyni go czymś naprawdę wyjątkowym i mam nadzieję, że będzie to na wiele kolejnych lat.

- To był bardzo trudny rok, ale prawda jest taka, że od pierwszego momentu, kiedy doznałem kontuzji na Vallecas, bardzo zaskoczyła mnie postawa całego klubu, wszystkich kolegów i całego sztabu, bo przyjęli mnie naprawdę świetnie. Wiedzą też, jak trudne jest to dla zawodnika, więc jestem bardzo wdzięczny każdej z tych osób. Poza tym, bycie tam na co dzień i widzenie ich każdego dnia sprawiło, że wszystko stało się możliwie jak najłatwiejsze.

- Myślę, że teraz dla mnie nie jest ważne granie [regularne], muszę złapać rytm, ale krok po kroku, wszystko w swoim czasie, to proces. Ostatecznie uważam więc, że najlepszy moment nadejdzie wtedy, kiedy będzie miał nadejść, i nie ma na to pośpiechu.

- Myślę, że najtrudniejsza część była przede wszystkim na początku, kiedy czujesz, że nie możesz nawet chodzić, nie możesz nawet wstać z łóżka, i to trwało przez półtora miesiąca, co było naprawdę ciężkie. Ale ostatecznie, choć przechodzisz trudne chwile, to kiedy już możesz chodzić, kiedy możesz biegać, kiedy dotykasz piłki, czujesz się znowu bardziej jak człowiek. I w końcu też na początku zdajesz sobie sprawę z wielu rzeczy,

- Dzień, w którym wróciłem, był bardzo szczęśliwy i wiedziałem, że kolejne mecze, kolejne miesiące będą czasem dużego spokoju, stopniowego łapania minut, które mi przypadną, i przede wszystkim wykorzystywania ich, bo w końcu był to trudny proces i wszystko musi odbywać się z dużym spokojem.

- W momencie, kiedy doznałem kontuzji i powiedziano mi, że Barça chce przedłużyć ze mną kontrakt, to było jak spaść na samo dno, bo był to dla mnie bardzo trudny dzień. To, co oni wtedy zrobili, było czymś naprawdę wyjątkowym, co bardzo dużo znaczyło zarówno dla mnie, jak i dla mojej rodziny, i szczerze mówiąc, zawdzięczam wszystko klubowi mojego życia.

- Czułem, że Sergio Busquets jest dla mnie wzorem. Towarzyszył mi w emocjach przez całe życie. Przede wszystkim był niesamowitą osobą. Kiedy doznałem kontuzji, dostałem od niego wiadomość i to również bardzo mnie uszczęśliwiło. Myślę jednak, że każdy ma swoją własną drogę i każdy musi podążać tak, jakim sam jest. W końcu mówimy o Sergio Busquetsie, który jest legendą futbolu, a droga do bycia takim jak on jest bardzo długa. Ale tak jak powiedziałem – każdy ma swoją ścieżkę.

- Prawdę mówiąc, będąc tak młodym i grając tyle, ile grałem, na początku, kiedy rozpoczynałem sezon, sam nie mogłem w to uwierzyć, a ostatecznie rozegrałem trzy mecze. Byłem z tego bardzo zadowolony i było to coś wyjątkowego, dlatego muszę być też wdzięczny Hansiemu.

- Starcie z PSG to mecz, który zapowiada się naprawdę świetnie, a w szatni jest ogromna chęć, żeby go rozegrać i jestem pewien, że damy sobie z nim radę.

- Było wiele osób, które bardzo mi pomogły, jak już wcześniej wspomniałem. Zarówno moja rodzina, moi przyjaciele, klub, jak i koledzy z drużyny. Także mój fizjoterapeuta, Borja, który był ze mną każdego dnia i sprawił, że wszystko stało się dla mnie możliwie jak najłatwiejsze. A potem Hansi – naprawdę zaskoczył mnie od pierwszego momentu. Kiedy byłem w szpitalu, przyszedł mnie odwiedzić i przez cały proces był bardzo blisko mnie i cały czas się mną interesował.

- Cóż, prawda jest taka, że kiedy powiedzieli to, co przydarzyło się Gaviemu... to w końcu on również wracał po rocznej kontuzji. Więc przeżyć coś takiego ponownie musi być naprawdę bardzo trudne, a my, koledzy z drużyny, ci, którzy są z nim na co dzień, jak i cały sztab, musimy go wspierać i być przy nim. Myślę, że wszyscy mamy na to ogromną chęć i będziemy walczyć dla niego.

- Zamieszanie ze stadionami? Prawdę mówiąc, radzimy sobie z tym bardzo dobrze i ostatecznie udało się znaleźć stadion, a nam to absolutnie nie robi różnicy. Czujemy się komfortowo zarówno na Estadi Johan Cruyff, jak i na Montjuïc, a gramy tam, gdzie wypadnie grać.

- Porównania z Busquetsem? Koniec końców to nie ja przyklejam te metki. Nie uważam, żeby tak było. Ja, jak już wcześniej powiedziałem, idę własną drogą. Dla mnie to nie jest żadna presja.

- Marzenie? Jedno spełniło się dzisiaj. Kolejnym marzeniem byłoby zdobyć z tym klubem jeszcze wiele tytułów przez długie lata.

- To naprawdę trudne, zwłaszcza na początku, jak już wcześniej mówiłem, ale myślę, że to część futbolu i po prostu tak bywa. A przede wszystkim trzeba nad tym pracować, żeby wrócić w jak najlepszej formie.

-  To pomaga, że ostatecznie wszyscy jesteśmy z La Masii i mniej więcej wszyscy znamy tę magię. Prawie każdy z nas przeszedł przez to samo i wiemy, co to znaczy awansować do pierwszej drużyny. Dzięki temu rzeczywiście, kiedy już się do niej trafia, czujesz się bardziej komfortowo.

- Na kim się skupiam spośród kolegów z drużyny? Będąc w Barcelonie, myślę, że uczysz się trochę od każdego, bo wszyscy są znakomitymi piłkarzami. Ale ostatecznie, dla mnie, w tym momencie, Pedri jest zawodnikiem, na którego bardzo zwracam uwagę.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze