Mateusz Klich w rozmowie na kanale Foot Truck odniósł się do gry Raphinhi w Barcelonie oraz sytuacji w Interze Miami, gdzie – jak twierdzi – rządzą Messi i jego ojciec.
Mateusz Klich: Raphinha w Leeds fizycznie miażdżył. My bardzo dobrze wyglądaliśmy fizycznie, a on wyglądał jeszcze lepiej fizycznie od nas. On i Rodrigo przemieszczali nas, lepsi byli od nas po prostu piłkarsko, więc to była kwestia czasu.
- Czy ubiegły sezon w wykonaniu Raphinhi to dla mnie zaskoczenie? Nie, nie, nie. Domyślam się, że jednak przejście do takiego klubu jak Barcelona to nie jest łatwa rzecz. Jednak presja jest olbrzymia, zresztą pamiętam jak Rapha w szatni rozmawiał, że on tylko do Barcelony chce iść. I to było jego marzenie od dzieciństwa, że on chce grać w Barcelonie. Tam jeszcze był temat Chelsea i on nie chciał tam iść, chciał iść do Barcelony. Więc to było takie marzenie. Jak sobie wyobrażam, że ja bym na przykład poszedł do Realu Madryt, to też nie jest tak hop-siup wskoczyć.
- Jaki klub w MLS poleciłbym Polakom? Miami odradzam, dopóki Messi tam jest. To jest klub dramat w tym momencie. Uciekają ludzie stamtąd. Rządzi jego tata, rządzi Messi w klubie. Wszyscy mówią po hiszpańsku. Nie da się nic zrobić bez ich zgody i trenerzy uciekają. Zresztą to jest też 45-50 minut od Miami. To też jest świetne miejsce. Jest pięknie, ale nie.
Komentarze (18)