Jak podają media, spotkanie Rayo - Barcelona rozpoczęło się bez obecności VAR-u. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem na ławce rezerwowych panowało spore zamieszanie. Ostatecznie Mateo Busquets zebrał obu trenerów przy strefie ławek, by poinformować ich, że mecz ruszy bez systemu wideoweryfikacji.
Powód: awaria łączności z salą VOR. Mimo tego zgodnie z protokołem, mecz musiał wystartować o wyznaczonej godzinie. W 12. minucie arbiter dał sygnał w stronę ławek, że połączenie zostało przywrócone i od tej chwili spotkanie będzie rozgrywane z użyciem VAR-u. Rozwiązanie jednak było połowiczne, bo Mateo Busquets nie miał możliwości oglądania powtórek na monitorze przy boisku - ostateczne decyzje podejmowano z Las Rozas.
Z upływem minut sytuacja wciąż pozostawała niejasna - działa VAR czy nie? Jeszcze przed półgodziną gry rozmowa arbitra z kapitanem Barçy, Frenkiem de Jongiem, sugerowała, że łączność ponownie padła.
Poza brakiem VAR-u, początek meczu był nerwowy także na ławce drużyny gości. Już w trakcie gry sztab Barcelony nie mógł zająć wszystkich miejsc na ławce rezerwowych, do tego stopnia, że obsługa stadionu musiała dostarczyć dodatkowe krzesła.
Aktualizacja
22:48 Archivo VAR i Isaac Fouto z COPE: Przy rzucie karnym na Laminie Yamalu nie było żadnej łączności z VAR-em. Spotkanie rozpoczęło się z komunikacją, ale bez obrazu na monitorze. Na pięć minut przed przerwą VAR odzyskał pełne połączenie.
Komentarze (11)