Culemania: Barça ma już miejsce w FFP na rejestrację Garcíi i Rashforda, ale na razie się wstrzymuje

Dariusz Maruszczak

8 sierpnia 2025, 16:15

Culemania

29 komentarzy

Fot. Getty Images

Marca poinformowała dziś, że odejście Iñigo Martíneza nie wystarczy Barcelonie do rejestracji Joana Garcíi i Marcusa Rashforda. Nieco inne doniesienia przedstawia Victor Malo z portalu Culemania, według którego Barça ma już wygenerowane miejsce w Finansowym Fair Play, ale strategia działania powoduje, że klub wstrzymuje się przed zgłoszeniem zawodników do rozgrywek.

Według tych wyliczeń odejście Iñigo Martíneza, którego kontrakt opiewa na 14 milionów euro brutto, wytwarza 8,4 miliona euro miejsca w FFP, ponieważ Barcelona nadal nie jest w zasadzie 1:1 i może wykorzystywać tylko część zaoszczędzonych środków. Łącznie z tą kwotą Barça wygenerowała jednak na swoich operacjach 27 milionów euro, co ma wystarczać na rejestrację Joana Garcíi, którego koszt całkowity wynosi 11 milionów euro (pensja + amortyzacja transferu), a także Marcusa Rashforda, mającego wynagrodzenie na poziomie 14 milionów euro.

Malo szczegółówo wymienia, że Barcelona zaoszczędziła 37 milionów euro na pensjach Clementa Lengleta, Ansu Fatiego, Pablo Torre, Pau Victora, Alexa Valle i Iñigo Martíneza. Kolejne 25 milionów to sumy z transferów wspomnianych Victora, Torre i Valle, a także Jean-Claira Todibo. Łącznie Barça ma więc 62 miliony z tych operacji, ale przez brak zasady 1:1 może wykorzystać jedynie 60% z zaoszczędzonych pensji oraz 20% z transferów. To redukuje te pieniądze odpowiednio do 22,2 i 5 milionów – razem 27,5 miliona euro.

Malo zauważa, że ta kwota nie wystarczy jednak, aby oprócz zarejestrowania Garcíi i Rashforda zgłosić do rozgrywek również Wojciecha Szczęsnego czy Gerarda Martína. Dlatego klub liczył na oszczędności wynikające z dlugoterminowej absencji Ter Stegena. Pozwoliłaby ona w połączeniu ze sprzedażami zarejestrować wszystkich zawodników i być może wykonać jeszcze jakąś operację.

Wszystko ułatwiłby też powrót do zasady 1:1. Malo przypomina, że Barça zarobiła w styczniu 58 milionów euro ze sprzedaży miejsc VIP i nadal ma otrzymać pozostałe 42 miliony od firmy New Era Visionary należącej do mołdawskiego magnata Roslana Birladeanu. Mimo to audytor Crowe Global nie zatwierdził tej całej operacji opiewającej łącznie na 100 milionów. Bez tego trudno będzie wrócić do reguły 1:1. Malo sugeruje, że audytorowi może chodzić o wpłatę pozostałych 42 milionów lub chociaż części tej sumy. Kluczowa dla Crowe Global może być też dostępność Camp Nou, aby loże były fizycznie gotowe do przyjęcia kibiców.

Zgodnie z wyliczeniami Malo w przypadku bycia w zasadzie 1:1 Barcelona miałaby do dyspozycji w ramach Finansowego Fair pełne 62 miliony. To dałoby nie tylko rejestrację graczy, ale też otworzyło szansę na przeprowadzenie dodatkowej operacji w końcówce okienka. Malo przypomina też, że Barça mogłaby wtedy wliczać pełne 11 milionów euro rocznie z transakcji sponsorskiej z Demokratyczną Republiką Konga (choć inne informacje wskazują, że pieniądze przyszły jeszcze przed 30 czerwca, a więc zostały wliczone do poprzedniego roku obrachunkowego).

Póki co jednak zapowiada się kolejne lato, w którym Barcelona do samego końca będzie kombinować i walczyć o rejestrację piłkarzy. Sytuację komplikuje położenie Ter Stegena, który nie zamierza opuszczać klubu, choć eskalacja jego konfliktu z władzami Blaugrany może doprowadzić do rozwiązania umowy. Tu też pojawiają się dylematy – wstrzymanie się z rejestracją, aby najpierw wrócić do zasady 1:1, oznaczałoby, że Barça może nie mieć na pierwsze kolejki LaLigi podstawowego bramkarza i Rashforda, który może być tym bardziej istotny przy kontuzji Roberta Lewandowskiego. Z kolei jeśli ich zgłosi przed powrotem do zasady 1:1, może mieć potem kłopot ze zgłoszeniem Szczęsnego do rozgrywek.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (29)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze