Pomysł sprowadzenia Neymara Juniora z powrotem do klubu, był traktowany przez Joana Laportę jako realna możliwość przez cały sezon. Ostatecznie do tego nie dojdzie. Brazylijczyk nadal nie odzyskał formy w Santosie, z którego niegdyś trafił do Barcelony, wobec czego historia nie zatoczy koła.
Prezydent Laporta od zawsze był jednym z większych entuzjastów talentu Brazylijczyka i zawsze dawał temu wyraz, kiedy spotykał go osobiście lub jego rodzinę. FC Barcelona przed oddaniem do użytku odnowionego Spotify Camp Nou, szukała czegoś lub kogoś, kto przyciągnie uwagę turystów. Pewnego rodzaju magnesu, dzięki któremu znacznie więcej ludzi trafiłoby do Barcelony, by wydać pieniądze na stadionie, czy w klubowym sklepiku.
Neymar sam w sobie jest bardzo atrakcyjny medialnie, a dodatkowo warunki kontraktowe na jakie miał zgodzić się Brazylijczyk nie były kosmiczne. Duża w tym robota agenta Piniego Zahaviego, będącego w bardzo dobrych relacjach z Joanem Laportą. ''Ney'' przyszedłby jako wolny zawodnik, podpisałby roczną umowę z myślą o odbudowaniu się przed mistrzostwami świata w przyszłym roku, jego ostatnimi w karierze. Zdaniem Sportu, Brazlijczyk mógłby liczyć na zarobki rzędu 10 milionów euro. Czemu więc do transferu nie dojdzie?
Istnieją dwa istotne czynniki, zupełnie niezwiązane ze stanowiskiem Deco, który na początku tego roku zamknął drzwi przed powrotem Neymara. Pierwszym z opisywanym przez Sport czynników jest posiadanie już w kadrze zespołu piłkarza, który przyciągnie rzeszę kibiców oraz turystów na Camp Nou - Lamine Yamala. To wokół niego - przynajmniej w najbliższych latach - kręcić się będzie marketing Blaugrany. Żaden inny piłkarz nie będzie w ten sposób wpływał na wyobraźnię zwykłego kibica jak Lamine.
Drugim powodem jest forma sportowa Neymara. ''Strzel w Santosie 15 goli, a potem porozmawiamy'' - takie było stanowisko Barcelony. Brazylijczyk po powrocie do Santosu rozegrał podobną liczbę spotkań, co opuścił z powodu kontuzji. W 11 rozegranych meczach dla brazylijskiego klubu zdobył 3 bramki i zanotował 3 asysty. Sugerując się reżimem treningowym, jaki panuje w zespole Hansiego Flicka, można zakładać, że Neymar bardzo szybko trapiłyby kontuzje mięśniowe, przez które więcej czasu spędziłby na trybunach niż na boisku.
Komentarze (30)