Skończyły się (na moment) emocje związane z Ligą Mistrzów, a teraz do gry weszły hiszpańskie kluby rywalizujące w pozostałych europejskich pucharach. O awans do finałów Ligi Narodów i Ligi Konferencji walczyły Athletic i Betis.
Athletic rywalizował z Manchesterem United, ale już po 45 minutach pierwszego starcia na San Mamés znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Najpierw Harry Maguire w niespotykanej akcji ograł na skrzydle Mikel Jauregizara, dośrodkował w pole karne, a tam Manuel Ugarte zgrał piłkę głową do Casemiro, który otworzył wynik spotkania.
Co gorsza, Athletic musiał później grać w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Daniego Viviana. Stoper Los Leónes złapał rywala w polu karnym, co po obejrzeniu sytuacji na monitorze skończyło się podyktowaniem jedenastki i wyrzuceniem zawodnika z boiska. Rzut karny na gola zamienił Bruno Fernandes. Portugalczyk zdołał jeszcze zanotować kolejne trafienie po ładnej akcji zespołowej i podaniu Ugarte. Do przerwy było 3:0 dla Manchesteru.
Manchester nie musial forsować tempa w drugiej połowie, ale stworzył sobie kilka niezłych okazji. Z kolei Athletic mógł ograniczać się głównie do biegania za rywalem. Gospodarzom dopiero w doliczonym czasie gry udało się oddać jakikolwiek strzał. Bodaj najgroźniejszy wypad Basków wiązał się z wyjściem na czystą pozycję Maroana Sannadiego, którego jednak spowolnił Maguire, chwytając rywala z dwóch stron. Sędzia Espen Eskas nie odgwizdał jednak nawet faulu, a VAR tym razem nie wskazał głównemu, że mógł popełnić błąd. Athletic ostatecznie przegrał 0:3 i w perspektywie rewanżu na Old Trafford znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. W drugim półfinale Tottenham pokonał Bodo/Glimt 3:1.
Lepiej potoczyła się pierwsza część gry dla Betisu, który mierzy się na Villamarín z Fiorentiną w pierwszej odsłonie walki o finał Ligi Konferencji. Gospodarze już w 7. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Abde Ezzalzouliego. Piłkarz pozyskany z Barcelony wykorzystał podanie Cedrica Bakambu, który wygrał pojedynek na skrzydle. Trudno jednak powiedzieć, żeby Marokańczyk uderzył idealnie w łatwej sytuacji z kilku metrów, bo trafił w poprzeczkę i potrzebne było użycie technologii, aby stwierdzić, że piłka odbita od murawy przekroczyła linię bramkową. Do przerwy Betis prowadził 1:0.
W 64. minucie Betis podwyższył prowadzenie na 2:0 za sprawą ładnego uderzenia Antony’ego. Wydawało się, że drużyna Manuela Pellegriniego może mieć świetną zaliczkę przed rewanżem. Dziewięć minut później gola kontaktowego strzelił jednak Luca Ranieri. Verdiblancos wygrali 2:1 i mają minimalną przewagę przed rewanżem we Florencji. W drugim półfinale Chelsea uporała się z Djurgarden 4:1.
Komentarze (9)