Ivan Rakitić, piłkarz Barcelony w latach 2014-2020, udzielił wywiadu w Radio MARCA, w którym zgodził się z Gerardem Piqué w kwestii tego, czy Lamine Yamal grałby w wyjściowym składzie Barcelony za ich najlepszych czasów w drużynie. Zawodnik Hajduka Split przyznał też, że jeśli nie Barca, to liczy na triumf w Lidze Mistrzów Luisa Enrique.
Radio MARCA: Dla ciebie wygrana Barçy w Sewilli to prawie wszystko, co najlepsze w futbolu, prawda?
Ivan Rakitić: Wygrana Barçy w Sewilli to prawie perfekcyjna sprawa. Wszystko się połączyło, a przede wszystkim to, że wszyscy kibice mogli cieszyć się moim miastem, ponieważ słyszałem same wspaniałości. Miasto było pełne, wielka impreza, myślę, że dla miasta to było bardzo ważne, a po takim wyniku jest jeszcze lepiej, oczywiście.
Podoba mi się, że mówisz "moje miasto", mówiąc o Sewilli. Czy już czujesz, że to twój dom?
Tak, od jakiegoś czasu. Kiedy podróżuję i ktoś pyta, skąd jestem, mówię, że z Sewilli. Mój dom jest tam i czuję się zupełnie Sevillano.
Czy udało ci się obejrzeć finał między Barçą a Realem Madryt?
Tak, oczywiście. Byliśmy w hotelu przed naszym meczem i oglądałem go w pokoju. Myślałem, że zdrzemnę się przed, ale to był świetny mecz, więc warto było zarwać noc. To był przepiękny finał.
Czy to jeden z najlepszych, jakie widziałeś?
Bez wątpienia. Pod względem gry, emocji, jakości... Myślę, że to było niesamowite dla hiszpańskiego i europejskiego futbolu. Nie tylko przez gole czy dogrywkę, ale też przez poziom, jaki zaprezentowały obie drużyny.
A co myślisz o sędziowaniu? Było sporo kontrowersji przed…
Dla mnie sędziowanie było świetne. Gratuluję zespołowi sędziowskiemu, bo spisał się na medal. Normalne jest, że każdy ocenia z perspektywy swojej drużyny, ale sędzia poradził sobie świetnie. Jeśli chodzi o piątek… tak, w Chorwacji wielu pytało mnie "co się dzieje w Hiszpanii?", bo jeśli Real zrobi coś takiego, wszystko się wyolbrzymia. Ale to nie pomogło nikomu. Na końcu trzeba szanować sędziów i pozwolić im robić swoją robotę. Na boisku się kłócimy, ale potem trzeba iść dalej.
Ty wiesz, jak to jest wygrać potrójną koronę z Barceloną, jak to jest kończyć taki sezon?
To szaleństwo. Przeżyliśmy bardzo trudne momenty w tamtym sezonie, nawet gorsze niż te, które przeżywa obecna Barça. Ale kiedy wszystko wychodzi i zdobywasz tytuły, nie chcesz, żeby sezon się kończył. Czujesz się niezniszczalny, z niesamowitą siłą. To było najpiękniejsze, co przeżyłem jako piłkarz.
A strzelenie gola w finale Ligi Mistrzów?
Coś nie do opisania. To moment, o którym się marzy, nagroda za cały rok pracy. Oby wielu mogło to przeżyć, bo to wspomnienie na całe życie.
W tamtym sezonie były trudne momenty, jak Anoeta… Czy można wyjść silniejszym po kryzysie?
Zdecydowanie. Jak w małżeństwie, trzeba przejść przez trudne chwile. Czasem się kłócimy, mamy różne opinie... ale jeśli grupa idzie w tym samym kierunku, wszystko się naprawi. Nam się udało. To nie było łatwe, ale byliśmy zjednoczeni.
Uważasz, że ta Barça jest zdolna do wygrania potrójnej korony?
Ma trudne zadanie, ale to możliwe. Ta Liga Mistrzów jest bardzo otwarta. Uwielbiam PSG, Arsenal… ale Barça jest w grze. Wierzę w drużynę, w sztab szkoleniowy i trenera. Może to zrobić, ale będzie potrzebować swojej najlepszej wersji.
Co sądzisz o pracy Hansiego Flicka na ławce trenerskiej?
Bardzo dobra robota. Należy pogratulować klubowi za postawienie na niego. Nadał drużynie osobowość. Szczerze mówiąc, chciałbem, żeby Xavi został, ale drużyna poczyniła krok do przodu. To, co najbardziej mi się podoba, to jedność w szatni: widać, że nie są egoistami, że idą wszyscy razem.
A jak oceniasz Ter Stegena po powrocie po kontuzji?
Marc jest filarem. Kapitan, lider, wie, co to znaczy wygrywać wszystko. Jego powrót to ogromny plus. On jest gotowy, a trener zdecyduje, ale na pewno wniesie ogromny wkład w tym końcowym etapie.
Jakiś czas temu Piqué powiedział, że w waszej Barcelonie Lamine Yamal nie byłby podstawowym zawodnikiem. Co o tym sądzisz?
Piqué ma rację. W tamtym czasie mieliśmy najlepszy atak w historii z Messim, Neymarem i Suárezem. Ale Lamine jest niesamowity, postawiłbym go na skrzydle, w środku pola, gdziekolwiek... Uwielbiam jego pewność siebie, jego radość. Musi nadal się cieszyć grą. Dla mnie Lamine zawsze jest w mojej drużynie.
Jakie masz wspomnienia z pracy z Luisem Enrique?
Najlepsze. Zawodowo, ale przede wszystkim na poziomie osobistym. Był jak ojciec piłkarski dla mnie, będę mu wdzięczny do końca życia. Chciałbym, żeby wygrał Ligę Mistrzów z PSG, jeśli nie uda się to Barcelonie.
Komentarze (45)