Jedyną poważną kontrowersją sędziowską we wczorajszym meczu Barcelony z Borussią było trafienie Raphinhi, otwierające wynik spotkania. W trakcie gry pojawiły się wątpliwości, czy nie popełniono błędu przy wyznaczeniu linii spalonego przez system.
Przypomnijmy, że Raphinha dobił piłkę do pustej bramki, ale znajdował się na linii z defensorami, przez co Barça obawiała się, że mógł jednak znaleźć się na niedozwolonej pozycji. Ostatecznie system półautomatycznego spalonego stwierdził, że wszystko potoczyło się zgodnie z przepisami. Internauci przedstawiali jednak ujęcia mające wykazać, że popełniony został błąd, biorąc pod uwagę porównanie pozycji Raphinhi na grafice i na stopklatce. Wskazywano, że lewa noga Brazylijczyka znajduje się w innym położeniu.
Druga strona twierdziła natomiast, że te argumenty nie są zasadne, ponieważ przedstawiono zły moment stopklatki – piłka miała zostać zagrana przez Cubarsíego chwilę wcześniej. Zapytany na gorąco o tego ewentualnego spalonego Eduardo Iturralde González powiedział jedynie: „w takich akcjach, gdy już są linie, trzeba wierzyć, nie ma innego wyjścia. Takie akcje na granicy zawsze będą wzbudzały kontrowersje”.
Najwyraźniej wygląda na to, że druga z przedstawionych interpretacji jest prawdziwa. Tak przynajmniej zakłada Archivo VAR. Specjalista współpracujący z tym portalem Nacho Tellado nałożył graficznie linie potwierdzające, że Raphinha zdobył bramkę w prawidłowy sposób. Bliżej bramkarza miało być aż trzech defensorów Borussii. Archivo VAR wcześniej wyraziło wątpliwości co do tej akcji wymownym wpisem na X, ale szczegółowa analiza wykazała, że w powtórce telewizyjnej źle zatrzymano stopklatkę w momencie podania, stąd całe zamieszanie.
Komentarze (19)