„Lizbona pobudza Hansiego Flicka”

Dawid Lampa

5 marca 2025, 08:30

AS

3 komentarze

Fot. Getty Images

Ostatni mecz Barcelony z Benficą był istnym szaleństwem, ale to nie była pierwsza noc euforii, jaką przeżył tam Hansi Flick. Wcześniej udało mu się zdobyć na tym stadionie Ligę Mistrzów. Dziś znów wraca do stolicy Portugalii, a Juan Jiménez z AS-a zapowiedział to spotkanie, wspominając pobudzenie Flicka z 21 stycznia.

Juan Jiménez: „Lizbona to wyjątkowe miasto dla Hansiego Flicka, które ukoronowało Bayern jako najlepszy zespół na świecie latem 2020 roku. W środku pandemii trener zabrał Bawarczyków na szczyt, swoją szóstą Ligę Mistrzów, na Da Luz, po bezbłędnej fazie pucharowej - m.in. sławnej wygranej 8:2 nad Barçą i pokonaniu PSG Neymara w finale.

Flick wrócił do Lizbony jako trener Barçy minionego 21 stycznia. Tam zarządzał jednym z najbardziej niesamowitych meczów w swojej karierze. - Był to szalony mecz i szalona końcówka - mówił trener po spotkaniu, w którym jego interwencje były kluczowe. Było 4:2 dla Benfiki, co wydawało się już ostatecznym ciosem dla Barçy, która popełniła wiele poważnych błędów w pierwszej połowie. Ze wszystkim już prawie straconym Flick zrobił to, co trzeba i wpuścił na boisko Erica Garcíę i Ferrana Torresa. To wszystko poświęcając bocznych obrońców - Balde i Koundé.

Przeorganizował zespół. Ze swojego, prawie nietykalnego 4-2-3-1 przeszedł na zaskakujące 3-2-4-1. Eric, Araujo i Cubarsí zamykali defensywę. W środku pola De Jong, który wszedł za Casadó, i Pedri konstruowali akcje. Flick zaskoczył otwarciem lewej flanki dla Fermína, dokładając go do linii trzech innych ofensywnych pomocników, czyli Ferrana, Raphinhi i Lamine'a. Lewandowski pozostał jako napastnik. Barça ruszyła do bezprecedensowych ataków i zamknęła Benficę. Lamine wywalczył jedenastkę, którą zamienił na wynik 4:3 Lewandowski. Rywale czuli strach, a Eric wpadł jak samolot w pole karne, by wykorzystać jednego z magicznych „bananów” Pedriego.

4:4 popchnęło Flicka do kolejnego przeobrażenia swojego pomysłu, by nie być tak odsłoniętym. Wstawił na boisko Gerarda Martína za Lamine'a i wysłał Erica na bok obrony. Mecz, bez wątpienia, wszedł w fazę spirali szaleństwa, której nawet Barça nie była w stanie zatrzymać. Di María wyszedł sam na sam, a Szczęsny, który miał za sobą tragiczną noc, uratował Barcelonie mecz. Benfica, pomiędzy frustracją i gniewem z powodu remisu, który uważała za niesprawiedliwy po swoim, wielkim meczu, ruszyła po zwycięstwo. Aż tak, że w ostatniej akcji, w 95. minucie meczu Barcelona znów złapała ją na wykroku. Ferran, praktycznie z pamięci, odnalazł Raphinhę, który zdobył bramkę na 5:4, podczas gdy w strefie sztabu szkoleniowego zapanowała euforia. Przemoczony do suchej nitki Flick w deszczowej, epickiej nocy znów został pobudzony przez Lizbonę”.

A jak będzie dzisiaj?

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze