Atlético nie brakuje świetnych piłkarzy ofensywnych, mając w kadrze takich graczy jak Antoine Griezmann czy Julian Álvarez. Katem Barcelony okazuje się jednak Alexander Sorloth, który notuje niesamowite wyniki w starciach z katalońskim klubem.
Norweg znowu to zrobił. W doliczonym czasie gry wczorajszego spotkania z Blaugraną wyrównał wynik rywalizacji, choć wszedł na boisko jedynie z ławki. Podobna sytuacja była w meczu ligowym, gdy Sorloth rzutem na taśmę przesądził losy pojedynku na Montjuïc na korzyść Atlético (2:1). A nie była to wcale pierwsza taka bramka 29-latka w starciach z Barceloną. Już w barwach Villarrealu strzelił gola na 4:3 w konfrontacji na Montjuïc w styczniu 2024 roku (ostatecznie Żółta Łódź Podwodna wygrała 5:3) w 99. (!) minucie spotkania, a do tego dołożył dwie asysty. Trzy kluczowe trafienia dające konkretny wynik w doliczonym czasie gry trzech meczów w nieco ponad rok to niesamowite osiągnięcie.
A przecież na tym nie kończy się dorobek Sorlotha w potyczkach z Blaugraną. Norweg był też decydujący w konfrontacji z Katalończykami w maju 2023 roku, gdy był zawodnikiem Realu Sociedad. Baskowie wygrali na Camp Nou 2:1, a napastnik zdobył bramkę i zaliczył asystę. Łączny bilans pięciu goli i trzech podań przy trafieniach partnerów w siedmiu występach doskonale świadczy, jakim Sorloth jest problemem dla defensywy Barcelony. W ostatnich czterech spotkaniach z Blaugraną za każdym razem wpisywał się na listę strzelców.
Sorloth ogółem pokazuje się zresztą w tym sezonie jako świetny dżoker. W obecnej kampanii zdobył cztery bramki w doliczonym czasie gry. Norweg ma duży wpływ na końcówki spotkań – aż 7 z 13 swoich goli strzelił po 80. minucie. 29-latek nie stanowi jednak jedynej broni Atlético w takiej fazie meczu. Drużyna Diego Simeone w ostatnim kwadransie zdobyła 31 z 81 swoich bramek (13 w doliczonym czasie gry!), a w Pucharze Króla – 9 z 17.
Komentarze (12)