Po szalonym meczu w Lizbonie Barça zapewniła sobie awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Poniekąd na deser culés dostają więc spotkanie z Atalantą, która jest jedną z największych niespodzianek ostatnich sezonów Serie A, ale nie tylko. Mówimy bowiem o drużynie, która jako jedyna pokonała w zeszłym sezonie Bayer Leverkusen i zrobiła to w finale Ligi Europy, zdobywając właśnie to trofeum.
Jak trafili do Ligi Mistrzów?
W poprzednim sezonie Atalanta zajęła czwarte miejsce w Serie A z 69 punktami, ale dzięki wygraniu Ligi Europy trafiła bezpośrednio do Ligi Mistrzów, zapewniając dodatkowe miejsce dla ligi włoskiej. Stąd pięć zespołów z Półwyspu Apenińskiego w tegorocznych rozgrywkach (Inter, Milan, Juventus, Atalanta i Bologna).
Jak radzą sobie w tym sezonie?
Najkrótsza odpowiedź – bardzo dobrze, choć w ostatnich tygodniach nieco gorzej. Znajdują się obecnie na 3. miejscu w Serie A z 46 punktami po 22 meczach. Strzelili też 48 bramek i są pod tym względem drugim zespołem we lidze włoskiej (55 goli zdobył Inter, który jest drugi w tabeli). Jeszcze nie tak dawno prowadzili, ale ostatnie pięć kolejek to aż trzy remisy i jedna porażka (z obecnym liderem - Napoli), a zatem ich nadzieje na walkę o Scudetto wyraźnie zmalały. Na początku roku przegrali też w półfinale Superpucharu Włoch z Interem Mediolan, ale w Lidze Mistrzów radzą sobie bardzo dobrze. Doznali tylko jednej porażki (przeciwko Realowi Madryt 2:3), zajmują 7. miejsce z 14 punktami i tylko Barça oraz Borussia Dortmund strzeliły więcej bramek w tych rozgrywkach. W poprzedniej kolejce wygrali łatwo ze Sturmem Graz (5:0) i w meczu z Blaugraną powalczą o bezpośredni awans do kolejnej rundy.
Na kogo trzeba uważać?
Jeśli patrzymy na ofensywnych zawodników to na pewno byłby to Ademola Lookman. Byłby, ale nie ukończył ostatniego treningu, gdyż odniósł kontuzję i nie będzie dostępny w starciu z Barçą. Spektakl na pewno na tym straci, jako że Nigeryjczyk w 27 spotkaniach ma 14 goli i 7 asyst, a ostatni ranking Złotej Piłki zakończył na 14. miejscu. Kolejnym ważnym osłabieniem ofensywy Włochów jest Gianluca Scamacca, który zerwał więzadła w sierpniu.
Tyle o nieobecnych, ale jest nadal kilku innych, którzy mogą napsuć nieco krwi graczom Barcelony. Pierwszy z nich to Charles De Ketelaere (31 meczów, 11 bramek i 10 asyst), który po nieudanej przygodzie w Milanie odżył w zeszłym sezonie na wypożyczeniu w Atalancie, co poskutkowało transferem definitywnym, a w tym kontynuuje dobrą formę. Wszechstronny Belg gra często jako fałszywy napastnik lub jako ofensywny pomocnik, choć zdarzyło mu się również występować na skrzydle. Drugi to Mateo Retegui, który jest typową „9” i został w lecie kupiony z Genoi za ponad 20 mln euro. Ten urodzony w Argentynie Włoch, póki co, pokazuje, że był świetną inwestycją, gdyż został sprowadzony za relatywnie nieduże pieniądze, a zanotował już 19 goli oraz 4 asysty w 29 spotkaniach.
O sile zespołu stanowi również środek pola, a tam zwykle bardzo stabilną formę prezentują Marten de Roon oraz Éderson. Zazwyczaj przed nimi ustawiany jest trzeci środkowy pomocnik o nieco bardziej ofensywnym usposobieniu (najczęściej jest to Lazar Samardžić lub Mario Pašalić). Jednak niezależnie od tego kto występuje w pierwszej jedenastce, to jedna rzecz w Atalancie jest stała – pomysł na grę. To oczywiście zasługa znakomitego trenera,
Trener
I to właśnie Gian Piero Gasperini jest moim zdaniem największym atutem włoskiej drużyny. Trenuje Atalantę od 2016 roku i pomimo regularnego sprzedawania najlepszych zawodników za wielomilionowe kwoty (Rasmus Hojlund – 73 mln euro, Teun Koopmeiners – 54 mln, Christian Romero – 52 mln, Dejan Kulusevski – 39 mln, Frank Kessié – 32 mln, Alessandro Bastoni – 31 mln, żeby wymienić tych najdrożej sprzedanych), to ciągle rozwija klub, rywalizując z bogatszymi zespołami jak równy z równym. Ukoronowaniem tego rozwoju było zdobycie pierwszego w historii klubu europejskiego trofeum – Ligi Europy, za co Włoch został nominowany do nagrody dla najlepszego trenera za poprzedni sezon. Jednak najbardziej imponujący jest styl, jaki Gasperini zaimplementował w Atalancie. Zwykle bowiem „mniejsze” zespoły starają się nadrabiać świetną defensywą i organizacją. Jednak ten szkoleniowiec poszedł w zupełnie inną stronę i realizuje zwykle bardzo ofensywną taktykę, która jest atrakcyjna dla widzów. I to właśnie na styl powinniśmy zwrócić największą uwagę, jako culés. Wiele wskazuje bowiem na to, że będzie czym nacieszyć oko, a jako że Barça ma już zapewniony awans, to nie musimy się specjalnie martwić o wynik spotkania. Może znowu 5:4?
Jak do tej pory radziła sobie z nimi Barcelona?
To będzie pierwsze oficjalne spotkanie pomiędzy tymi klubami. Miejmy nadzieję, że Barça zacznie historię tych pojedynków od zwycięstwa.
Postacie łączące oba kluby
Tu również nie ma zbyt wiele do omówienia. Nie tak dawno w stolicy Katalonii grał Franck Kessié, który reprezentował barwy Atalanty, zanim trafił do AC Milanu w 2017 roku. W Bergamo spędził kilka lat, ale część tego czasu grał na wypożyczeniu i łącznie rozegrał dla nich zaledwie 37 meczów. Drugim zawodnikiem jest Demtrio Albertini, który w wieku 33 lat, w styczniu 2005 roku trafił do Barçy właśnie z Atalanty. Jednak nie była to specjalnie udana przygoda (choć Blaugrana zdobyła w tamtym sezonie mistrza) i już po pół roku postanowiono nie przedłużać z nim współpracy. Kilka miesięcy później zdecydował się na zakończenie kariery.
Komentarze (17)