Pojedynek z Benficą w Lizbonie dostarczył kibicom emocje, jakich nie doświadczyli być może od pamiętnej remontady z PSG w Lidze Mistrzów. Duża w tym „zasługa” Wojciecha Szczęsnego, który swoimi błędami utrudnił zadanie kolegom. Mimo to Hansi Flick w meczu ligowym z Valencią ponownie postawił na Polaka. Poza tym dokonał także kilku istotnych rotacji. Miejsce Araujo w obronie zajął Eric García, który uzupełnił linię złożoną z Koundé, Cubarsíego oraz Balde. W środku pola zmagającego się z chorobą Pedriego zastąpił Frenkie de Jong, zajmując miejsce obok Casadó. Przed nimi tym razem zagrał Fermín, a na skrzydłach Raphinha oraz Lamine Yamal. Na środku ataku Roberta Lewandowskiego zastąpił Ferran Torres.
Barcelona rozpoczęła od mocnego uderzenia. Już w trzeciej minucie z prawego skrzydła dokładnie dośrodkował w pole karne Lamine Yamal, gdzie znalazł się Frenkie de Jong, który pomimo asysty obrońcy skierował piłkę do siatki. W piątej minucie uderzył Raphinha, ale został zablokowany. W ósmej minucie z lewej strony dobrą piłkę posłał Balde, a Ferran Torres bardzo precyzyjnym strzałem bez przyjęcia podwyższył prowadzenie. Valencia starała się przenieść grę na połowę Barcelony i w końcu się im ta sztuka udała. Kolejne stałe fragmenty gry nie przyniosły jednak żadnego zagrożenia. Tymczasem w 14. minucie gospodarze wyprowadzili szybki atak, w swoim stylu na wolne pole wyszedł Raphinha, minął bramkarza i wpakował piłkę do pustej bramki. Było już 3:0, a nie minął nawet kwadrans gry. W 18. minucie uciekł obrońcom Ferran Torres, jednak dośrodkowanie już zatrzymało się na defensorze Valencii.
Kiedy analizowaliśmy powtórki wejścia Casadó, zastanawiając się, czy nie powinno być rzutu karnego, Barcelona znów zaatakowała. Pau Cubarsí zagrał idealną długą piłkę do Fermína, a ten równie doskonałym strzałem pokonał Mamardashviliego. Chwilę później powinno być już 5:0, ale w świetnej sytuacji pomylił się Ferran Torres. Barcelona dosłownie demolowała Valencię! W 42. minucie dobry strzał oddał Balde, ale bramkarz gości nie dał się zaskoczyć. W 33. minucie Hugo Duro wpadł z piłką w pole karne i został sfaulowany przez Wojciecha Szczęsnego. Soto Grado od razu wskazał na jedenasty metr, ale wtedy interweniował VAR. Sędzia główny odszedł do ekranu i ostatecznie cofnął grę do faulu na Koundé, który miał miejsce przed akcją Valencii. W 41. minucie strzelał Ferran, ale został wyblokowany. W końcówce pierwszej połowy oglądaliśmy jeszcze efektowną siatkę założoną przez Lamine Yamala Diego Lópezowi. Nie był to jednak ostatni ofensywny akcent w wykonaniu gospodarzy. W doliczonym czasie gry Raphinha wyszedł na wolne pole i uderzył w obramowanie, a do odbitej piłki dopadł Fermín i podwyższył na 5:0! Po 45. minutach Hansi Flick mógł być więcej niż zadowolony.
Barcelona nie zamierzała zwalniać tempa po przerwie. W kolejnych akcjach bramkowało jedynie ostatniego podania. W 54. minucie Raphinha wyłożył piłkę Ferranowi, a ten posłał ją ponad poprzeczką. Z kolei Lamine Yamal uderzył zdecydowanie za lekko. W 59. minucie wreszcie dobrą akcję przeprowadziła Valencia, a Hugo Duro pokonał Wojciecha Szczęsnego. Chwilę później Hansi Flick dokonał pierwszych zmian - Raphinhę zastąpił Robert Lewandowski, a Gerard Martín zajął miejsce Balde. W 66. minucie Fermín posłał prostopadłe podanie do Lewandowskiego, który precyzyjnym strzałem w kierunku dalszego słupka podwyższył na 6:1. Była to już druga asysta Fermína w tym spotkaniu. W 71. minucie na boisku pojawili się Hector Fort oraz Pau Victor, zmieniając Koundé i Lamine Yamala. Tymczasem kolejną świetną okazję zmarnował Ferran, trafiając wprost w Mamardashviliego z bliskiej odległości. W 75. minucie napastników Barcelony wyręczył César Tárrega, trafiając do własnej siatki.
W końcówce tempo wyraźnie spadło. Valencia szukała drugiej bramki, a Barcelona po wielu zmianach była bardziej chaotyczna. Trzy punkty zostały w stolicy Katalonii, a pełne 90 minut rozegrali jedynie: Wojciech Szczęsny, Eric García, Cubarsí, Casadó, Fermín oraz Ferran Torres. Spośród tej piątki duże szansę na grę od początku w meczu z Atalantą mają Polak, Cubarsí i Casadó. Lepszego przebiegu meczu nie można było sobie wyobrazić.
Barcelona: Szczęsny - Koundé (min. 71, Hector Fort), Eric García, Pau Cubarsí, Balde (min. 60, Gerard Martin) - De Jong (min. 78, Pablo Torre), Casadó - Lamine Yamal (min. 71, Pau Victor), Fermín, Raphinha (min. 60, Robert Lewandowski) - Ferran.
Valencia: Mamardashvili - Foulquier (min. 83, Diakhaby), Tarrega, Yarek (min. 82, Córdoba), Gayà (min. 60, Vázquez) - Pepelu, Javi Guerra - Diego López (min. 60, Fran Pérez), Almeida (min. 60, Aarons), Rioja - Hugo Duro.
Komentarze (554)