Pięć wniosków po meczu z Getafe

Michał Gajdek

19 stycznia 2025, 06:30

22 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona tylko zremisowała z Getafe 1:1 i przedłużyła serię meczów bez zwycięstwa w LaLidze. Co warto odnotować po spektaklu na Estadio Coliseum?

1. Znów ta sama historia

O tym, jak będzie wyglądać ten mecz, wiedzieliśmy już przed jego rozpoczęciem. Mimo tego, po raz kolejny piłkarze Barcelony dali się wciągnąć w brudną grę zaproponowaną przez Getafe. José Bordalas musiał być niezwykle zadowolony widząc rwane spotkanie, w którym podopieczni Hansiego Flicka tracili mnóstwo energii na odgryzanie się zawodnikom gospodarzy. Swoje dołożył też sędzia, który tak prowadził mecz, że w faulach mieliśmy... remis 9:9 (!). W końcówce spotkania nie było chyba nawet minuty ciągłej, nieprzerwanej gry - w takich warunkach trudno zaś skonstruować przemyślaną, zwycięską akcję. To nie przypadek, że Barça nie wygrała na wyjeździe z Getafe już od pięciu spotkań.

2. Z nożem na gardle gra się trudniej

Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki na Estadio Coliseum, stratę punktów na terenie można by uznać za wkalkulowaną. To jednak mogłoby nastąpić wówczas, gdyby to było jedyne potknięcie w dłuższym okresie. Tymczasem, Barça w ostatnich siedmiu ligowych starciach poprzedzających mecz z Getafe wygrała tylko raz, z nawiązką pozbawiając się marginesu błędu. Rosnącą nerwowość dało się wczoraj odczuć na boisku i z pewnością miała ona wpływ na brak precyzji u zawodników. Pora spojrzeć prawdzie w oczy - o ile podopieczni Hansiego Flicka bardzo dobrze radzą sobie w pucharach (drugie miejsce w fazie ligowej Champions League, zdobyty w świetnym stylu Superpuchar Hiszpanii, pewny awans do ćwierćfinału Pucharu Króla), to sytuacja w lidze staje się naparawdę niepokojąca. Choć wszyscy liczymy stratę do Realu oraz Atlético, to fakty są takie, że dziś punktami z Barçą może się zrównać Athletic, a Blaugranę może dzielić mniejszy dystans od piątego miejsca niż do lidera. 

3. Minimalizm nie popłaca

Trudno zrozumieć, jak na przestrzeni jednego tygodnia możemy oglądać dwie tak różne drużyny. W tym tygodniu obejrzeliśmy zespół odważny, nienasycony i prący po kolejne bramki w meczach z Realem Madryt oraz z Realem Betis. Wczoraj można było odnieść wrażenie, że po pierwszym trafieniu piłkarze uznali, że robota jest już wykonana, jakby w ogóle nie brali pod uwagę, że Getafe może wyrównać. To okazało się brzemienne w skutkach - zbyt nonszalanckie podejście skutkowało zwiększoną nerwowością w końcówce spotkania.

4. A co, gdy tridente ma gorszy dzień?

Roberta Lewandowskiego piłka się wczoraj, delikatnie mówiąc, nie słuchała (nie po raz zresztą pierwszy). Lamine Yamal próbował wziąć wszystko na swoje barki i oddawał strzały z nieprzygotowanych pozycji. Raphinhi zabrakło zwyczajowego w tym sezonie błysku oraz skuteczności pod bramką rywala. Tridente Barçy bije w tym sezonie rekordy, ale gdy wszyscy jego członkowie rozgrywają słabsze spotkanie, ewidentne staje się, że Hansi Flick nie ma praktycznie żadnych alternatyw. W celu wzmocnienia siły rażenia na boisku pojawili się tylko Dani Olmo oraz Ferran Torres. Oprócz nich, w kadrze znajdują się jeszcze Pau Victor oraz Ansu Fati, ale żaden z nich nie cieszy się uznaniem trenera. Jest jasne, że Barçy brakuje co najmniej jednego ofensywnego zawodnika, gracza numer 12 w kadrze, który będzie mógł w trudnym momencie wejść z ławki rezerwowych i dać drużynie coś ekstra. 

5. Pozytywy na bokach obrony

Jeżeli gdzieś szukać pozytywów po wczorajszym meczu, to takim może być występ obu bocznych obrońców FC Barcelony, przede wszystkim w pierwszej połowie spotkania. Jules Koundé znów wpisał się na listę strzelców, a defensorzy Getafe nie wiedzieli, jak poradzić sobie z jego wejściami na pozycję numer "9". Bardzo dobre spotkanie rozgrywał także Alejandro Balde, u którego widać było dynamikę, z której niegdyś słynął. Hiszpan zaprezentował kilka efektownych zagrań i świetnie radził sobie w pojedynkach, lecz niestety im dalej w las, tym było gorzej. Wreszcie dał się wciągnąć w brudne gierki gospodarzy i mógł osłabić zespół nie tylko na końcówkę meczu z Getafe, ale także na kolejne ligowe starcie. Ogólnie jednak, dopóki na boisku obserwowaliśmy mecz piłkarski, a nie starcie w formule MMA, to występ tak jego, jak i Francuza można było zaliczyć do udanych - obaj wnieśli swoje zwłaszcza w ofensywie. 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (22)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze