Były dyrektor sportowy Barcelony, pełniący obecnie tę funkcję w saudyjskim Al Ittihad, w rozmowie z dziennikiem AS wypowiedział się na temat rozpoczynającego się Superpucharu Hiszpanii, a także obecnej kadry Barcelony pełnej młokosów, z Lamine Yamalem i Pedrim na czele.
AS: Postaw się w roli gospodarza. Czego doświadczą tu Athletic, Barca, Real i Mallorca?
Ramon Planes: Dżudda jest otwarta i wygodna, z samolotu widać, że to nadmorskie miejsce. Piękne zakątki, pełne historii. Duże miasto położone najbliżej Mekki, to pierwszy punkt pielgrzymujących tam osób. Dobrze się tu czuję.
Czy Superpuchar Hiszpanii rozgrywany tutaj odbił się szerokim echem?
Tak, mamy tu niesamowitą społeczność kibicowską. Na naszym meczu z Al-Nassr było 55 tysięcy ludzi. Jest wiele pasji do piłki, ludzie śledzą też ważne ligi.
Dwa lata temu zakładano, że w lidze Arabii Saudyjskiej zagra Lionel Messi. Czy odczuwa się nadal frustrację, że tak się nie stało?
Myślę, że główne role należą do Cristiano i Benzemy. Wyobrażam sobie, że mając na względzie to, co włożą do gabloty, przyjście tu Leo Messiego miałoby fundamentalne znaczenie. Messi jest jednak zaangażowany. Kiedy wsiadasz do samolotu na wszystkich plakatach widać, że jest zaangażowany w projekt tego kraju.
Pytali się w Arabii o Lamine'a?
Kiedy mnie pytali, odpowiadałem, że Lamine zdobędzie Złotą Piłkę. Znam go jeszcze z czasów pracy w Barcelonie. Był w zespołach młodzieżowych, ale nie miałem wątpliwości, że będzie to zawodnik wybitny. To inny poziom. Nie jestem zdziwiony jego rozwojem, było to już widać. Razem z Ivanem de la Peñą, który prowadził go w niższych kategoriach, oglądaliśmy wiele meczów i już wiedzieliśmy, dokąd zajdzie.
Mówiąc o Barcelonie, największymi twoimi sukcesami byli Pedri i Ronald Araujo. Jak ich tu sprowadziłeś?
Obaj symbolizują w pewnym sensie to, jak wierny byłem swoim zasadom [...] Odważyłem się, jestem dumny, że dokonałem tego w Barcelonie. Teraz jest miło rozmawiać o Pedrim, ale jak go podpisaliśmy i zapłaciliśmy za zawodnika, który był bez debiutu w Segunda, wiele ważnych osób w Barcelonie pytało mnie, jak to możliwe podpisać kontrakt z młodym środkowym pomocnikiem, mając wszystkich w La Masii. A ja chciałem podjąć ryzyko. Może się myliłem, ale widziałem go inaczej niż wszyscy. Trzeba było go podpisać, zanim zadebiutował w Segunda. Gdyby zrobił to przy obecnych trudnościach ekonomicznych, przepadlibyśmy. Jego agent Hector Peris nie wierzył w to. Powiedziałem mu jednak: ''Daj spokój, musimy go podpisać przed rozpoczęciem sezonu''.
A Araujo?
To samo. Grał w Boston River. Widziałem w nim Puyola. Barça zawsze miała zawodników z charakterem, twardych, wymagających. Było to idealne uzupełnienie stylu Barcelony. Byłem przekonany, że pomimo krytyki, miał on profil, żeby odnieść sukces. W obecnym futbolu jest mnóstwo danych, biura zostały wypełnione ludźmi i analizami. I dobrze, bo futbol musi ewoluować, ale odkrywanie zawodników to talent. Widzisz gracza i mówisz, weźmy go. W Arabii Saudyjskiej przydarzyło mi się to z Mario Mitajem, który jest objawieniem ligi. Był w Rosji, podpisaliśmy z nim kontrakt za milion i stał się sensacją. Cóż, taki jest mój sposób patrzenia na futbol i myślę, że to coś, co zanika.
Pracujesz w zawodzie 20 lat. Co zostało z Ramona Planesa, który zaczynał?
Spełniłem swoje marzenie. Jeśli jesteś wytrwały, masz pasję i poświęcisz wiele rzeczy, możesz to osiągnąć. Jestem dumny z tego, że nie grając w piłkę na wysokim poziomie w Lleidzie, spełniłem swoje marzenie.
Zakończmy to jak zaczęliśmy, obejrzysz Superpuchar?
Tak. Myślę, że będzie świetny, bo wszystkie cztery zespoły dobrze wyglądają. Oko na Mallorcę i Athletic. Mallorca na pewno będzie chciała rywalizować, a jeśli chodzi o Athletic, Ernesto jest bardzo dobrym trenerem. Czas uwypuklił to, czego dokonał w Barcelonie. Kiedy był u nas, przegrał niewiele meczów. Jego koniec nastąpił w Arabii.
W Dżuddzie...
Niesłusznie przegrał z Atlético, a dwa gole Messiego zostały anulowane. Wygrał łatwo dwa mistrzostwa. Krótko mówiąc, miło będzie oglądać te rozgrywki.
Komentarze (0)