"Barça rusza na łowy na rynku wolnych agentów" - tytułują swój artykuł Javier Gascón i Fernando Polo na łamach Mundo Deportivo. Oprócz wiadomego kandydata Jonathana Taha, którego pozyskanie ma być już na zaawansowanym etapie, dziennikarze wymieniają też dwa inne nazwiska: Thomas Partey i Reinildo Mandava.
Barça bacznie obserwuje rynek zawodników, których kontrakty wygasają 30 czerwca 2025 roku. Od 1 stycznia negocjacje z przyszłymi wolnymi agentami są legalne, a niektórzy z nich prezentują bardzo wysoki poziom. W zależności od potrzeb sportowych drużyny i możliwości ekonomicznych klub chce rywalizować o niektórych z nich. Według mediów klub już praktycznie porozumiał się z Jonathanem Tahem, środkowym obrońcą Bayeru Leverkusen.
Według Fernando Polo i Javiera Gascóna z MD innym bardzo pożądanym zawodnikiem jest pomocnik Arsenalu Thomas Partey. Barça rzekomo straciła wiarę w odnowienie kontraktu z Frenkie de Jongiem i jeśli w nadchodzących miesiącach Holender nie odnotuje on spektakularnego wzrostu formy, priorytetem będzie jego sprzedaż latem. Dlatego zespół będzie potrzebował pomocnika o profilu podobnym do De Jonga, z siłą, wybieganiem i wszechstronnością. Kimś takim miałby być właśnie Thomas Partey. Deco od dawna go ceni i mógłby przybyć za darmo.
Dyrekcja sportowa Barcelony ma również na oku lewego obrońcę z Mozambiku Reinildo Mandavę, któremu kończy się kontrakt z Atlético Madryt i który może również grać na środku obrony. Obecnie prawie nie gra, ponieważ Javi Galán wywalczył sobie miejsce na lewej falnce defensywy po kilku miesiącach ostracyzmu.
Dwóch innych zawodników, na których Barça zwraca uwagę, ale ma trudności z ich pozyskaniem, to kanadyjski lewy obrońca Alphonso Davies i angielski prawy obrońca Trent Alexander-Arnold. Problem w tym, że według MD agent Daviesa żąda premii za podpis w wysokości blisko 30 milionów euro i pensji w wysokości ponad 12 milionów euro. Co więcej, o obu piłkarzy walczy też Real Madryt.
Komentarze (18)