Wczorajsza strata punktów przez Real Madryt wywołała ostrą reakcję ze strony samego klubu oraz powiązanej z nim machiny medialnej. Z perspektywy Barcelony sytuacja ta jest o tyle interesująca, że niesie za sobą pytanie - czy powinna się zachowywać jak odwieczny rywal?
Carlo Ancelotti mówiący na pomeczowej konferencji prasowej o "oczywistym rzucie karnym". Oficjalne, twitterowe konto klubu tytułujące relację z meczu: "Dyskusyjne sędziowanie przeszkadza Realowi Madryt w zdobyciu trzech punktów". Klubowa telewizja nadająca o "brudnej lidze Negreiry". Zaprzyjaźnione media donoszące o "premedytacji" i "manipulacji" ze strony LaLigi. Po wczorajszym remisie z Rayo Vallecano Królewscy wytoczyli wszelkie możliwe działa, by zamanifestować swoje niezadowolenie z decyzji podejmowanych przez sędziego.
Główny powód? Juan Martíneza Munuera nie podyktował rzutu karnego na Viníciusie. Choć należy się zgodzić, że Realowi rzeczywiście należała się jedenastka po interwencji Mumina, to tak ostra reakcja może jednak nieco dziwić. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że arbiter nie mylił się bynajmniej w jedną stronę. To poniższy "faul" Isiego Palazona rozpoczął akcję Królewskich na 2:2.
W każdym razie, wczoraj mieliśmy do czynienia z dwoma bardzo wymownymi obrazkami. Wczesnym popołudniem Hansi Flick podczas konferencji prasowej akceptował karę dwóch meczów zawieszenia za "gestykulowanie i krzyczenie" w proteście przeciwko decyzji sędziowskiej w starciu z Realem Betis. Niemiec jednocześnie jednak apelował: "Jedyne o co proszę, to żeby sędziowie podejmowali takie same decyzje we wszystkich meczach". Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zaledwie kilka godzin później, Vinícius postanowił wyrazić swoje (dodajmy - słuszne) niezadowolenie decyzją podjętą przez arbitra w sposób nieporównywalnie bardziej ekspresyjny niż zrobił to szkoleniowiec Barçy na Benito Villamarín. Efekt? Tylko żółta kartka dla Brazylijczyka.
Juan Martínez Munuera, arbiter przedstawiany przed meczem przez klubową telewizję Realu Madryt jako "pozwalający bić Viníciusa po głowie", tym razem pozwolił Brazylijczykowi dać sobie wejść na głowę. Do wyciągnięcia drugiego żółtego kartonika nie skłoniło go nawet skierowane w jego kierunku przez piłkarza Realu "Foda-se!".
Wracając zatem do pytania z początku tekstu - czy FC Barcelona powinna się zachowywać się wobec niekorzystnych dla niej decyzji sędziowskich jak Real Madryt? A może celniej będzie spytać - czy warto to robić?
W trwającym sezonie powodów do narzekań w Katalonii bynajmniej przecież nie brakuje. Nie tylko dla Realu Madryt arbitrom zdarza się nie podyktować rzutu karnego w starciu z dużo niżej notowanym rywalem. Swoją drogą, choć wszyscy wiemy, że hiszpańskich sędziów stać na wiele, to trudno wyobrazić sobie, żeby arbitrzy podjęli decyzję podobnie absurdalną jak ta o rzekomym spalonym Roberta Lewandowskiego w starciu z Realem Sociedad. Hansi Flick podczas konferencji prasowej wracał wprawdzie później do tej sytuacji, ale nie sposób porównywać tego do licznych słów i zachowań Xaviego Hernándeza z zeszłego sezonu. Ewidentne jest, że pod wodzą niemieckiego szkoleniowca Barça prezentuje bardziej koncyliacyjną postawę, a były trener Bayernu jak mantrę powtarza słowa o "braku wymówek".
Mnie osobiście taka postawa bardziej odpowiada, z dwóch powodów. Po pierwsze, choć na poziomie "moralnym" daleko mi od nadstawiania drugiego policzka, to jednocześnie zwyczajnie wstyd by mi było za analogiczne działania klubowej telewizji (tak, jak wstydzić się można było po niektórych komentarzach ze strony reprezentantów Barçy w zeszłym sezonie). Po drugie - i być może ważniejsze - na poziomie "pragmatycznym" oczywiste jest, że żaden inny klub w Hiszpanii nie mógłby bez konsekwencji atakować sędziów w tak ordynarny, a przy tym systemowo zorganizowany sposób.
Jeżeli więc Hansi Flick będzie kiedyś zdziwiony, że jego apele o równe traktowanie wszystkich nie trafiają na podatny grunt, to śmiało będzie mógł spytać o powody Roberta Lewandowskiego, czy Wojciecha Szczęsnego. Ci mogą go bowiem nauczyć polskiego powiedzenia: "Co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie".
A Wy, jak uważacie? Czy FC Barcelona powinna zachowywać się wobec niekorzystnych decyzji sędziowskich w sposób taki, jak Real Madryt?
Komentarze (33)