Relevo: Zaostrza się walka agentów w La Masii – „wzrosła agresywność”

Dariusz Maruszczak

28 września 2024, 19:15

Relevo

4 komentarze

Fot. Getty Images

Całkiem niedawno Relevo alarmowało o nietypowym zachowaniu agencji Piniego Zahaviego, która, powołując się na swoje świetne relacje z Joanem Laportą (i reprezentowanie Hansiego Flicka), namawiała rodziny młodych piłkarzy do nawiązania współpracy. Dziś ten sam portal porusza temat zaostrzającej się rywalizacji agentów wokół La Masii.

Relevo donosi, że wielu agentów co weekend przybywa do Ciutat Esportiva, aby śledzić swoich zawodników i kontrolować zespoły Barcelony. „Każdy gra swoimi kartami, ale w ostatnich latach wzrosła agresywność” – mówi temu medium jeden z doświadczonych przedstawicieli. Relevo tłumaczy, że w normalnych sytuacjach, czyli do 16. roku życia i momentu podpisania pierwszego profesjonalnego kontraktu, agenci nie widzą ani jednego euro. Mimo to już wcześniej próbują ustawić się przed innymi, aby związać się z którymś z graczy.

Zawodnicy już do 16. roku życia potrafią zmieniać agentów, ponieważ są kuszeni planami długoterminowymi czy nawet pieniędzmi dla rodziny. „Oni postrzegają to jako inwestycję. Pieniądze, które płacą rodzinie, w końcu do nich wrócą, jeśli piłkarzowi pójdzie dobrze” – mówi jeden z przedstawicieli, który stracił kilku klientów przed podpisaniem profesjonalnej umowy.

„80% zawodników z alevinu ma już agentów” – mówi inny reprezentant. „Ludzie z tej branży wiedzą, kto jest najlepszy w kraju do lat 9 czy 10” – dodaje. „Inwestujesz w transport, idziesz oglądać chłopca, zapraszasz go na obiad po meczach, dajesz mu buty, szukasz mu sponsorów… poświęcasz dużo czasu, wiedząc, że może zakończyć się na niczym. Kluczowe jest zbudowanie lojalności przed tym, jak przypłyną rekiny” – wyjaśnia jeden z przedstawicieli zajmujący się interesami paru piłkarzy. „Doradzamy im, co idzie dobrze, dlaczego nie grasz, co możemy zmienić, szukamy fizjoterapeuty, dietetyka, testujemy inne zespoły, dzwonię, przemieszczam się…” - relacjonuje.

Według Relevo wszyscy przedstawiciele mniejszych agencji zgadzają się, że wśród nich panuje szacunek. Wraz z wyższym poziomem, rośnie jednak rywalizacja. „Naszym celem jest posiadanie wszystkich dobrych graczy” – mówi jeden z agentów większej firmy. „Ja dla siebie nikogo nie podpisuję, ale reprezentuję wielką agencję, która bardzo łatwo przekonuje. Wielka ryba zjada mniejszą” – tłumaczy inny.

Pewien agent ujawnił Relevo, że jeden z jego graczy otrzymał na Instagramie propozycję ze strony osoby trzeciej, poprosił o numer telefonu rodziców i zapewnił go, że mają wpływy w klubie, że z nimi będą mogli uzyskać lepsze kontrakty. Zawodnik, będący jedną z największych pereł La Masii, nie zwrócił uwagi na wiadomość, ponieważ lubi swojego agenta. Inni jednak też dostają różne propozycje, a Relevo informuje, że brazylijska firma oferuje 3 tysiące euro rodzinom, jeśli podpiszą z nią kontrakt.

Portal podaje, że Barcelona nie chce wywierać żadnego wpływu na to wszystko i warunkować sytuacji. W młodym wieku piłkarza klub rozmawia z rodzicami, a potem pojawiają się agenci. „Czasem spotykamy chłopca, który ma dwóch agentów jednocześnie. Rodzice akceptują dwie propozycje i zostają z tym, który przedstawia im najlepsze oferty”. „Są agenci, którzy robią to dobrze, i są inni, dla których ci chłopcy są numerami” – mówi doświadczony przedstawiciel. „Kontakty z agentem służą temu, żeby zobaczyły cię drużyny. Nie mogą zrobić cudów, chociaż są tacy agenci, którzy są bardziej powiązani z niektórymi dyrektorami sportowymi lub prezydentami” – dodaje.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (4)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze