FC Barcelona dziś wieczorem wraca do rywalizacji w Lidze Mistrzów. Pierwszym z ośmiu rywali Blaugrany w fazie ligowej będzie AS Monaco. Zapraszamy do zapoznania się z pigułką wiedzy o tym zespole.
Jak trafili do Ligi Mistrzów?
Les Rouge et Blanc wywalczyli miejsce w Champions League jako wicemistrz Francji. Drużyna z Księstwa w zeszłym sezonie ustąpiła tylko PSG, notując 67 punktów w 34 meczach. Ich główną siłą była formacja ataku, również druga najlepsza w lidze (średnio dokładnie dwie bramki na mecz). Do tych bardzo dobrych wyników zespół poprowadził Austriak Adi Hütter, który wcześniej trenował kluby takie jak Eintracht Frankfurt czy Borussia Mönchengladbach.
Z uwagi na fakt, że w ostatnich latach AS Monaco nie radziło sobie w europejskich pucharach najlepiej (po raz ostatni w fazie grupowej Ligi Mistrzów zagrali w sezonie 2018/19), w tegorocznych rozgrywkach byli losowani z teoretycznie najsłabszego, czwartego koszyka.
Jak radzą sobie w tym sezonie?
W lecie w Monako sporo się pozmieniało – przede wszystkim zespół opuścił najlepszy strzelec, Wissam Ben Yedder. Jeszcze jako piłkarz czerwono-białych Francuz miał problemy z prawem, będąc oskarżonym o gwałt. Jego sytuacja tylko się pogarsza, gdyż zaledwie 10 dni temu prokuratura w Nicei oskarżyła go o także napaść seksualną, a także kierowanie samochodem pod wpływem alkoholu.
Po odejściu Francuza władze klubu z Księstwa zdecydowały się zainwestować blisko 20 milionów euro w George’a Ilenikhenę. Urodzony w 2006 roku napastnik trafił do Monako z Royal Antwerp, jednak na chwilę obecną czeka jeszcze na swoje premierowe trafienie. Polityka skupowania młodych zawodników nie jest zresztą obca czerwono-białym – oprócz Ilenikheny tego lata sprowadzono także 19-letniego Christiana Mawissę z Tuluzy (16 milionów euro) oraz 20-letniego Lamine Camarę (15 milionów euro). Głównymi transferami wychodzącymi byli natomiast Youssouf Fofana (za 20 milionów euro przeniósł się do Milanu) oraz Mohamed Cámara (za 16.5 miliona euro trafił do katarskiego Al-Sadd).
Mimo tej przebudowy, AS Monaco dobrze weszło w sezon, o czym zresztą mieliśmy okazję się przekonać podczas niedawnego Pucharu Gampera. W Ligue 1 ekipa z Księstwa nie zaznała jeszcze goryczy porażki, trzykrotnie wygrywając i raz remisując; w czterech spotkaniach, stracili oni tylko jedną bramkę.
Na kogo trzeba uważać?
Mózgiem zespołu jest Rosjanin, Aleksandr Gołowin. Grający z numerem 10. na koszulce zawodnik przeniósł się do Monako w 2018 roku, a będący jego rodakami właściciele klubu zapłacili wówczas za niego kwotę 30 milionów euro. Obecnie 28-latek wraca po kontuzji stawu skokowego, która wykluczyła go z gry aż od połowy kwietnia. W zeszły weekend po raz pierwszy znalazł się w wyjściowej jedenastce.
Oprócz tego warto zwrócić uwagę na brazylijskie boki obrony: Vandersona z prawej strony oraz Caio Henrique na przeciwległej flance. Obu ma zresztą bacznie obserwować dyrektor sportowy Barçy, Deco. Wreszcie, nie można zapomnieć o twardym środku pola: wspomnianym wcześniej młodym Lamine Cámarze oraz kapitanie zespołu, obdarzonemu świetnymi warunkami fizycznymi Denisie Zakarii (aktualnie z dwoma bramkami na koncie jest najlepszym strzelcem zespołu).
Jak do tej pory radziła sobie z nimi Barcelona?
Cóż, nie ma co ukrywać, że najnowsze skojarzenie związane z AS Monaco jest dla kibiców Barcelony bardzo nieprzyjemne – nieco ponad miesiąc temu goście zlali Barçę aż 3:0, sięgając po Puchar Gampera. Co więcej, po meczu nie brakowało zaczepek ze strony zwycięzców w mediach społecznościowych.
Jedyne oficjalne starcia pomiędzy Barçą a Monaco miały natomiast miejsce w zamierzchłych czasach, bo aż w sezonie 1993/94. Wówczas Barcelona wygrała dwukrotnie, 2:0 na Camp Nou oraz 1:0 na stadionie Ludwika II.
Warto przy tym wspomnieć, że o ile historia bezpośrednich pojedynków nie jest zbyt bogata, to Blaugrana dobrze wspomina położony w Monako obiekt – w latach 1998-2012 były tam rozgrywane mecze o Superpuchar Europy. Barcelona miała okazję do świętowania w latach 2009 (przeciwko Szachtarowi Donieck) oraz 2011 (przeciwko FC Porto), zaś w 2006 roku musiała uznać wyższość Sevilli.
Postacie łączące oba kluby
Istnieje kilku piłkarzy, którzy zagrali w obu zespołach na różnych etapach swoich karier: Thierry Henry, Cesc Fàbregas, Eric Abidal czy Pierre-Emerick Aubameyang.
Ponadto, podczas swojej pierwszej kadencji, Joan Laporta dwukrotnie pozyskiwał zawodników bezpośrednio z Księstwa. Najpierw tuż po objęciu władzy, w 2003 roku, presidente zdecydował się na transfer Rafy Márqueza, w którym pośredniczył sam Jorge Mendes. Rok później do Katalonii przeniósł się zaś Ludovic Giuly, który niedawno wspominał swoje czasy w Barcelonie. Francuz zapisał się w historii Blaugrany głównie bramką przeciwko AC Milanowi, która dała awans do paryskiego finału Ligi Mistrzów.
Komentarze (7)